Niniejsza książka jest owocem naszej bujnej wyobraźni. Życzymy miłego czytania.
SSCKWA

Mystic Falls, to pozornie zwykłe miasteczko, jednak gdy przyjrzymy się bliżej zauważymy, że skrywa wiele tajemnic...
Pamiętnik Komandos Alex
Przyszła. Jej oczy były pełne strachu. Z trudem wydobyła z siebie słowa:
-Jest za późno... Oni już tu są!
-Spokojnie, pani Closs. Co się stało? - zapytałam.
-O świcie udałam się do lasu, by nazbierać trochę grzybów. Schylając się po pierwszego usłyszałam okropny krzyk, który dochodził z niedaleka. Między drzewami ujrzałam sylwetki dwóch wilków ciągnących za sobą postać. To chyba był człowiek!
-My się tym zajmiemy, może pani wrócić do domu. - odpowiedziała moja towarzyszka, Madison.
-Myślisz, że możemy jej wierzyć? - zapytała Madison.
-Przecież to wariatka. Od 50 lat nic się tu nie dzieje, pewnie jej się coś przyśniło. - odparłam.
-Jednak mnie przekonał ten jej strach w oczach. Myślę, że nie zaszkodzi sprawdzić.
Aby nie budzić niepokoju wśród mieszkańców wybrałyśmy się do lasu wieczorem. Była to spokojna, cicha noc. Spacerując usłyszałyśmy szelest dochodzący z krzaków. Wyciągnęłyśmy broń i byłyśmy gotowe do obrony.
-Jest tam ktoś? - spytałam.
Naszym oczom ukazała się kobieta. Była cała we krwi i okropnych ranach, jakby coś ją zaatakowało. Po chwili uświadomiłyśmy sobie, że jest to pani Closs.
-Co się stało? Dlaczego tak pani wygląda?
-To... nie są zwykłe wilki... - wyjąkała - uciekajcie, zanim was dopadną!
Po tych słowach uciekła w głąb lasu.
-Pani Closs! Proszę zaczekać! - krzyknęłam.
-To nie ma sensu, już nie wróci - odparła Madison. - Wyglądała przerażająco. Czy mi się wydawało, czy jej oczy były czerwone?
Po chwili namysłu postanowiłyśmy się porozglądać. Trwało to około godziny zanim doszłyśmy do wniosku, że się zgubiłyśmy. Robiło się coraz zimniej, a chmury zakryły księżyc. Nagle w oddali zobaczyłam światło:
-Widzisz? Tam się coś pali. Myślisz, że to może być jakiś dom?
-Nie wiem, ale możemy to sprawdzić - odpowiedziała Madison.
Gdy podeszłyśmy bliżej okazało się, że to była opuszczona chata. Kiedy zajrzałyśmy przez okno, ku naszemu zdziwieniu ujrzałyśmy panią Closs.
Dziwne było to, że na jej ciele nie było śladu zadrapań, które miała przedtem. Chciałam zapukać do drzwi, jednak były uchylone. Stojąc w progu usłyszałam obce głosy. Pani Closs nie była sama. Nagle zapadła cisza. Słyszałam bicie swojego serca. Usłyszałyśmy zbliżające się kroki, a naszym oczom ukazała się znajoma twarz.
-Zapraszam do środka! - radośnie przywitała nas pani Closs.
-Widać, że czuje się pani lepiej - powiedziała Madison wchodząc do środka.
-To zasługa moich znajomych, zaopiekowali się mną.
Po tych słowach przedstawiła nas towarzyszom. Były to dwie młode kobiety, Ella i Kerry. Zachowywały się dziwnie, a łączyło je jedno, czerwone oczy. Miała je też pani Closs.
-W takim razie proszę powiedzieć co się stało, wyglądała pani przerażająco - zapytałam.
-To nie jest teraz najważniejsze. Powiedzcie co was sprowadza?
-Chciałyśmy panią odnaleźć, martwiłyśmy się, a potem zabłądziłyśmy i natknęłyśmy się na ten dom.
-Na pewno zmarzłyście. Chodźcie, napijecie się czegoś ciepłego - zaproponowała.
Idąc korytarzem zauważyłam strużkę ciemnoczerwonej mazi płynącej z zamkniętej szafy. Podeszłam bliżej chcąc się temu przyjrzeć. Coś w tym miejscu było nie tak. Postanowiłam otworzyć szafę. Wolno pociągnęłam za skrzypiące drzwiczki i wtedy poczułam ukłucie w szyi. Zrobiło mi się ciemno przed oczami i poczułam gorąc na całym ciele.
Obudziłam się w ciemnym pomieszczeniu, obok leżała Madison. Miałam związane ręce i nogi, było mi zimno.
-Madison, obudź się!
W tej samej chwili weszły Kerry i Ella, i zaczęły rozwiązywać więzy:
-Teraz jesteście takie jak my - powiedziała Ella.
-Co nam zrobiłyście? - zapytałam.
Wtedy obudziła się Madison. Wchodząc po schodach usłyszałyśmy całą historię. Nasze dotychczasowe życie uległo zmianie. Nic nie będzie takie jak dawniej. Stałyśmy się wilkołakami. Oto nasza ciemna strona...
Szwadron
Super
Cool
Komando-
Wilków
Alfa
