
W pewnym małym miasteczku Salem mieszka 15 letnia Bella. Ma długie czarne włosy i piękne brązowe oczy. Bella jest śliczną dziewczyną, lecz niestety od przeprowadzki o podłym charakterze.
Dawniej mieszkała w dużym mieście, miała tam wielu zaufanych przyjaciół i chłopaka. Pewnego dnia jej przyszywani rodzice (Bella była adoptowana) powiadomili ją o nagłych zmianach. Ich firma zbankrutowała, co skłoniło ich do przeprowadzki. Bella była wściekła.
W małym Salem czuła się samotnie, nie potrafiła się odnaleźć, przez co jej rówieśnicy nie chcieli nawiązywać z nią kontaktu. Jej dawni znajomi również oddalili się od niej.
"Nienawidzę tu być. Czuję się inna niż wszyscy, nie pasuję tu... Salem mnie przytłacza, ale mimo to, coś karze mi tu być..."
Wybiła 7:00. Bella wstała z łóżka, poszła do łazienki, przemyła twarz, wróciła do pokoju, ubrała się jak co dzień w czarne rurki, luźną koszulkę i białe trampki. Wzięła plecak i poszła do szkoły.
Zazwyczaj chodziła chodnikiem, lecz tym razem postanowiła pójść na skróty. Wybrała leśną ścieżkę.
Idąc przez las czuła jaka tajemnica otacza to miasteczko. Zrezygnowała z pójścia do szkoły. Została w lesie. Pierwszy raz od wielu tygodni była spokojna, wolna, szczęśliwa...
"To miasteczko zaczyna mnie fascynować, jest tu jakaś tajemnica, którą chcę poznać. Zaczynam czuć, że jednak tu pasuje..."
Po powrocie do domu zaczęła szukać w internecie informacji na temat Salem. Niestety, dowiedziała się tylko tyle, że miasteczko miało trzech założycieli: Rick Morgan, Betty Grant i Mark Owen.
Postanowiła udać się do biblioteki. Chodziła po wszystkich działach. Nie znalazła ani jednej książki na temat miasteczka. Nagle podeszła do niej bibliotekarka.
-Potrzebujesz czegoś Bella?
-Dzień dobry. Skąd zna pani moje imię?
-Drogie dziecko, znałam cię gdy jeszcze byłaś malutka. Bella Morgan, prawda?
-Nie, musiała pani mnie z kimś pomylić. Faktycznie, Bella, ale Smith.
-Ciekawe... Masz identyczne oczy, duże, brązowe i twoje znamię na nadgarstku.
-Dziwne, to musi być wielki zbieg okoliczności. Dobrze, szukam czegoś na temat historii tego miejsca oraz o Ricku, Betty i Marku.
-Kochana, mieszkam tu od urodzenia, mam 83 lata. Dobrze znałam ich wszystkich. Mogę ci opowiedzieć, chciałabyś?
-Tak, z wielką chęcią.
Bella spędziła w bibliotece bardzo dużo czasu.
Okazało się, że bibliotekarka nazywa się Vanessa Brown i jest sąsiadką Belli. Po drodze długo rozmawiały. Dziewczyna dowiedziała się, że mieszkańcy Salem wierzyli, że czarownice naprawdę istnieją. Wiele niewinnych kobiet palono na stosach. Istniała nawet legenda, że jedna z założycieli, Betty Grant była czarownicą. Pani Brown powiedziała, że w to wierzy, ponieważ przyjaźniła się z Betty i często doświadczała dziwnych rzeczy. Vanessa powiedziała też, że Rick i Betty zostali małżeństwem, ma też przypuszczenia, że Bella Morgan (wnuczka Ricka i Betty) także może być czarownicą.
Bella do domu wróciła około 20:00, dużo myślała jeszcze o historii założycieli i tej niedorzecznej legendzie.
"Bella Morgan... czy ja naprawdę mogę nią być? Może dlatego czuję więź z tym miejscem..."
Od razu po przebudzeniu udała się do kuchni. Tam spotkała rodziców i postanowiła porozmawiać o swojej przeszłości.
-Mamo... Wiesz coś o mojej przeszłości? Wiesz kim byli moi biologiczni rodzice?
-Czemu pytasz? Coś się stało?
-Nie, ale chciałabym wiedzieć kim jestem...
-Dobrze, a więc naprawdę nazywasz się Bella Morgan... Twoimi rodzicami są James i Lily Morgan. James był synem założycieli tej wioski.
-Dlatego tu przyjechaliśmy?
-Nie, nie było nas stać na utrzymanie domu w dużym mieście. Ten dom w Salem był najtańszym jaki znaleźliśmy.
-Dziękuję, pamiętaj mamo, że bardzo cię kocham. Tak samo jak tatę.
Po tym co usłyszała, była w szoku. Od razu po rozmowie z mamą wybiegła z domu. Poszła do pani Brown. Zapukała nerwowo w drzwi, gdy tylko Vanessa otworzyła jej, dziewczyna wbiegła i usiadła na kanapie.
-To prawda, jestem Bella Morgan... Czy to oznacza, że mogę być czarownicą?
-Bella, moje drogie dziecko, uspokój się. Twoja babcia jeszcze za życia zostawiła u mnie list. Powiedziała, że mam go wręczyć ostatniej czarownicy z rodu Morgan.
-Skąd wiedziała, że tu się znajdę?
-Mówiła, że nawet jeśli byłabyś na końcu świata, coś sprawiłoby, że tu trafisz.
-Nie mogę w to uwierzyć.
W tej chwili pani Brown wstała, podeszłą do swojej biblioteczki i wyciągnęła zza starej księgi list. Napisany był na bardzo starym papierze.
-Proszę, przeczytaj. Wtedy dowiesz się wszystkiego.
"Witaj. Jeśli to czytasz, prawdopodobnie jesteś czarownicą z rodu Morgan. Tak, jesteś czarownicą. Nie jesteśmy złymi czarownicami, wręcz przeciwnie, my chronimy Salem. Jestem Twoją babcią, Betty Morgan - Grunt, jedna z założycieli miasteczka. Od lat chronię to miejsce, jednak czarownice nie żyją wiecznie. Bez naszej pomocy miasteczko nie byłoby bezpieczne. Jako, że ja zmarłam, cały trud ochrony Salem spada na Ciebie. Nie bój się, nie będziesz w tym sama. Vanessa zna tyle zaklęć, ile potrzeba Ci jak na razie, więcej nauczysz się z czasem. Przekazuje Ci moje księgi oraz mój talizman, który będzie Cię chronił. A więc powodzenia!"
Betty
"Więc to prawda, jestem Bella Morgan. Jestem czarownicą... Mam chronić Salem. Teraz już wiem co mnie przyciągało do tego miasteczka..."
Bella powiedziała rodzicom kim jest. Uwierzyli. Kontynuowała nauki u pani Brown. Lubiła to. Czytała wiele magicznych ksiąg swojej babci. Stała się potężną czarownicą i pokochała Salem...

