


https://m.ocdn.eu/_m/47e6d2cb2e7394a1011f87dac6b19bc6,62,37.jpg [26.02.2018]
Siedziałam na parapecie i wpatrywałam się w miejski krajobraz za oknem. Letnie słońce było wysoko na niebie, a jego promienie pięknie tańczyły
na szklanych ścianach wieżowców Nowego Yorku. Widok był cudowny, ale ja go nienawidziłam. Całe życie spędziłam w tym wielkim mieście i cały ten czas był dla mnie katorgą. Kochałam lasy, łąki i pola, zawartą w ich przestrzeni magię i ciszę. Tak bardzo chciałam mieszkać na wsi i w końcu moje marzenie się spełnia. Dziś wyjeżdżam z rodzicami do mojej babci, która ma śliczny domek, od którego jest pięć minut drogi do lasu. Nie mogę się doczekać, aż
w końcu mnie tam zostawią, bo mają do załatwienia w okolicy jakieś sprawy zawodowe.Teraz siedzę i czekam, aż rodzice wrócą z firmy budowlanej,
w której są dyrektorami. Mama ma mnie zabrać na zakupy, ponieważ chce mi coś kupić, żebym nie była smutna, że stąd wyjeżdżam. Jest święcie przekonana o mojej miłości do miasta, a nienawiści do wszystkiego co zielone.


Śmiać mi się chce, kiedy pomyślę o tym, jak ona mało o mnie wie. Próbowałam jej wytłumaczyć, że dla mnie ten wyjazd to spełnienie marzeń, ale zrozumiała wszystko na opak i obiecała, że zabierze mnie
na zakupy do jubilera, bo podobno mam bardzo mało biżuterii. Moje rozmyślenia przerwał dzwonek telefonu, była to moja mama. Powiedziała, że mam zamknąć dom i zjechać windą na parking pod wieżowcem. Miałyśmy pojechać do galerii same, a w drodze powrotnej zabrać tatę
z pracy. Wzięłam bagaż, zamknęłam mieszkanie i weszłam do windy. Rzuciłam torbę na podłogę, z ulgą stwierdzając, że jestem sama, wcisnęłam przycisk -1 i patrzyłam, jak numery pięter zmieniają się. W końcu wyszłam na parking i wsiadłam do samochodu.
- Cześć córeczko, jak tam humor? – spytała z uśmiechem matka.
- Dobrze, nie mogę się doczekać, kiedy wyjedziemy – również odpowiedziałam jej wesołą miną.


http://www.ltbs-hr.com/aservice_list.html [26.02.2018]
- Już jedziemy do centrum handlowego, spokojnie będziesz mogła wybrać co tylko sobie zapragniesz – powiedziała, śmiejąc się. Znowu źle mnie zrozumiała. No, ale mówi się trudno, w końcu i tak dojedziemy do babci. Resztę drogi gadałyśmy
o głupotach. Dojazd do galerii zajął nam pół godziny. Mama wysadziła mnie i kazała pójść do jubilera i znaleźć coś, co mi się podoba, podczas gdy ona będzie szukała miejsca na parkingu. Moim zamiarem było wejście do sklepu, wybranie jakiegoś wisiorka, którego i tak nie będę nosić. Chciałam spędzić tam absolutnie minimum czasu. Mijałam właśnie wystawę antykwariatu, gdy moją uwagę przykuł błysk. W gablotce leżał śliczny złoty wisiorek z zawieszką w kształcie liścia dębu, zrobionego z jakiegoś zielonego kamienia. Nie zamierzałam iść już do jubilera, wiedziałam, że właśnie ten wisiorek chcę mieć. Nawet nie wiem dlaczego, nigdy nie interesowałam się takimi drobnostkami jak biżuteria. Weszłam do sklepu i od razu przywitał mnie tam zapach starych książek, których było mnóstwo na półkach.


https://zszywka.pl/p/zloty-lisc-debu-ze-quotzwiadowcowqu-19439134.html [26.02.2018]
Za ladą stał miło wyglądający staruszek w okularach, na mój widok uśmiechnął się.- Witaj panienko, czym mogę służyć? – spytał wciąż z pogodną miną.
- Dzień dobry, czy mógłby pan pokazać mi ten wisiorek, który leży na wystawie? Ten z zawieszką w kształcie liścia.
- Już pokazuję. – Wyszedł zza lady i podszedł do wystawy, za chwilę przede mną leżało pudełeczko z pięknym łańcuszkiem i równie piękną zawieszką. Sprzedawca zauważył, że patrzę na niego z zachwytem. – Jest wykonany z czystego złota, do tego to bardzo stary splot, teraz już takich się nie spotyka, na zawieszce jest szmaragd, niespotykany ciemny kolor. Jest sporo wart, ale dla tak miłej dziewczyny myślę, że cena nie będzie tak wysoka. – Uśmiechnął się do mnie jak dziadek do wnuczki.
- Jest naprawdę śliczny. Odłoży mi go pan? Pójdę zawołać mamę, żeby mnie nie szukała. – Zapytałam, nie mogąc oderwać oczu od wisiorka. Gdy usłyszałam potwierdzenie, szybko wyszłam ze sklepu.


Nie wiem, dlaczego zwróciłam uwagę na dwie muchy siedzące na szybie. Może dlatego, że bzyczały tak głośno? Nieważne, teraz muszę znaleźć szybko mamę.
Znalazłam ją niedaleko idącą do jubilera. Zawołałam ją, powiedziałam, że znalazłam prześliczny wisiorek w antykwariacie. Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała, żebym ją zaprowadziła i pokazała to cudo.
- Dzień dobry panu – przywitała się, wchodząc do sklepu.
- Witam panią. Widzę, że córka nie musiała długo pani szukać. – Powiedział żartobliwie.
Rozmawiali jeszcze chwilę, a ja znowu nie wiedzieć czemu przyglądałam się tym dwóm muchom. Ech, jestem dziwna, oderwałam od nich wzrok i zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie. Mama już zapłaciła za wisiorek i pożegnała się. Poszłam za jej przykładem
i wyszłam za nią ze sklepu, wieszając sobie łańcuszek na szyi. Reszta dnia minęła bardzo szybko, zabrałyśmy tatę z pracy i od razu pojechaliśmy do babci.



Przywitaliśmy się, rodzice pojechali dalej, a ja poszłam od razu spać, bo było już późno w nocy.
Obudziło mnie jasne światło, dlaczego znowu zapomniałam zasłonić okna? Wstałam, bo wiedziałam, że już nie zasnę. W pierwszej chwili przeżyłam szok, stałam na trawie, nie na trawniku, tylko dosłownie na źdźble trawy. Rozejrzałam się dookoła, wyglądało to tak, jakbym była na łące przy lesie, ale miała tylko kilka centymetrów. Przyglądałam się wszystkiemu zszokowana, gdy usłyszałam trzepot skrzydeł. Od razu odwróciłam się w stronę, z której dochodził dźwięk. W moją stronę pikował jakiś ptak
i zanim zdążyłam się ruszyć, byłam już w jego szponach. Zaczęłam się wiercić, mając nadzieję, że mnie wypuści. W którymś momencie coś rozproszyło jego uwagę i udało mi się wyśliznąć z jego pazurów. Zaczęłam spadać na koronę drzewa, nad którym przelatywaliśmy.


http://www.ptakiozdobne.pl/116_golab_siniak.html [26.02.2018]
W panice usiłowałam chwytać się liści, ale spowolniło to tylko upadek, bo nie udało mi się żadnego chwycić. I nagle przestałam spadać. Otworzyłam oczy, które zdążyłam zamknąć, spadając na liście. Przede mną stał jakiś chłopak, który był tak samo mały
i równie zaszokowany jak ja.- K-kim jesteś?-wyjąkałam. On przyjrzał mi się uważnie
i głośno gwizdnął. Zza liści zaczęło wychodzić więcej osób. Podał mi rękę i pomógł wstać.
- Nazywam się Nathan, a teraz powiedz, kim ty jesteś. – Opowiedziałam mu wszystko, choć nie było tego za wiele, na koniec dodałam:
- A tak w ogóle, mam na imię Aniela. – Odpowiedział mi uśmiechem i zaczął wypytywać, jak właściwie mogłam się zmniejszyć. Nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć, gdy on nagle sięgnął po wisiorek, który jakimś cudem dalej miałam na szyi.
- Wisiorek. – Odparłam bez zastanowienia. Nathan uśmiechnął się figlarnie.


http://www.scifistream.com/the-shannara-chronicles/s1/changeling/ [26.02.2018]
- To nie taki zwykły wisiorek, to dzięki niemu się zmniejszyłaś – pociągnął mnie za rękę i zaczął gdzieś prowadzić. – W drodze do zamku wszystko ci opowiem.
Dopiero teraz zauważyłam, że na gałęziach siedzą małe kolibry, ale najdziwniejsze było to, że na grzbietach miały siodła. – Wsiadaj! – Chłopak krzyknął i pomógł mi wdrapać się na ptaka, a sam zaraz zajął miejsce przede mną. – Ruszamy! – Wrzasnął
i wszystkie ptaki z jeźdźcami w siodłach wzbiły się w górę. Krzyknęłam i objęłam Nathana w pasie, a on tylko się zaśmiał. Lecieliśmy już kilka minut, kiedy mój towarzysz postanowił się odezwać:
- Od dawna tu, u nas w lesie toczy się wojna. My elfy walczymy z tak zwanymi moskitami. Ci brzydale chcą dostać się do naszego skarbca, by wykraść wisiorek, który właśnie wisi na twojej szyi. Mój pradziadek ukrył go w świecie ludzi, aby nie trafił w ich obślizgłe łapy, ale z tego co widzę, ty jakimś cudem znalazłaś go.


http://tupian.pptfans.cn/p/10470.html/pptfans_20161113023921cc5b69de8e [26.02.2018]
Dzięki niemu możesz nie tylko się zmniejszać i powiększać, ale też panować
nad przyrodą. Teraz lecimy do pałacu, aby król mógł postanowić, co robimy dalej. – Nie skomentowałam tego, a przez resztę drogi milczałam, próbując to przetrawić. Chłopak to chyba zrozumiał, bo też już nic nie powiedział.
Po jakimś czasie zza drzew wyłonił się wodospad, za który wlecieliśmy. Moim oczom ukazał się wspaniały zamek, zbudowany ze złotych gałęzi i liści, oraz
z wielobarwnych kwiatów. Wokół zamku wznosiło się miasteczko wybudowane tak samo jak pałac z roślin. Nagle powietrze przeszył straszliwy dźwięk nie kojarzący się
z niczym. Spod ziemi i zza gałęzi wyleciały olbrzymie i ohydne komary oraz jeszcze obrzydliwsze muchy. Przestraszona mocniej przytuliłam się do Nathana, który cały się spiął. Szybko zaczął wydawać rozkazy do żołnierzy, aby formowali szyk bojowy. Kazał mi tylko dobrze się trzymać. W następnej chwili poczwary uderzyły w naszą kolumnę
i rozpętała się walka.


http://www.hotel-r.net/at/schangri-la [26.02.2018]
- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $5.19+) -
BUY THIS BOOK
(from $5.19+) - DOWNLOAD
- LIKE
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!