
This book was created and published on StoryJumper™
©2010 StoryJumper, Inc. All rights reserved.
Publish your own children's book:
www.storyjumper.com


Rozdział I
Jak się poznałyśmy
Pewnego dnia bawiłam się na podwórku. Byłam sama,
bo moja przyjaciółka Tosia pojechała wraz ze swoimi
rodzicami nad morze. Trwały wakacje, więc wszyscy
wyjeżdżali i podwórko pustoszało. Nudno było siedzieć
samej na ławce i nic nie robić. Już miałam iść do
domu, gdy nagle zauważyłam, że nieopodal siedzi
dziewczynka z psem. Rozpoznałam, że to był husky
syberyjski. Dziewczynka miała założone ciemne
okulary. Myślałam, że są to okulary przeciwsłoneczne.
Podeszłam do niej i przedstawiłam się.

- Cześć! Mam na imię Amelka, a ty?
- Kamila - przedstawiła się.
Dziewczynka nie była zbyt rozmowna.
- Przepraszam, ale muszę już iść - nagle powiedziała
Kamila.
- Dobrze. Może do mnie przyjdziesz? Lepiej się
poznamy - zaproponowałam.
- Dziękuję, ale nie mogę. Cześć!
Zdziwiło mnie jej zachowanie. ,,Może jest nieśmiała?”-
pomyślałam. Postanowiłam, że pójdę do niej.
Wiedziałam, gdzie mieszka, bo widziałam dom, do
którego wchodziła. Pomyślałam, że udam się tam, po
obiedzie, bo teraz spieszyłam się do domu.

Zresztą Kamila miała właśnie wchodzić do swojego
domu. Nagle spostrzegłam, że jej pies ucieka. Dziwne,
że moja nowa koleżanka go nie spostrzegła. Po prostu
weszła jak gdyby nigdy nic do klatki. Pobiegłam za
psem. Zdziwiło mnie, że gdy zawołałam psa, grzecznie
przystanął i dał się przypiąć do smyczy. Nie zwlekałam i
od razu poszłam do domu właścicielki tego cudownego
psa.

Rozdział II
Cała prawda o Kamili
Gdy zjadłam obiad, poszłam do domu Kamili. Miałam problem z
odszukaniem jej mieszkania, ale po jakimś czasie trafiłam.
Zapukałam do drzwi, na których widniał numer 12. Otworzyła mi
pewna kobieta. Miała czarne włosy i duże niebieskie oczy. Na rękach
trzymała małą, chyba roczną dziewczynkę. Z mieszkania dolatywał
zapach cebuli.
- Dzień dobry. Nazywam się Amelia Nowakowska. Czy tu mieszka
Kamila?- zapytałam.
- Dzień dobry. Miło mi ciebie poznać, Amelko. Kamilka właśnie poszła
do lekarza. Proszę, wejdź do środka.- powiedziała kobieta.
- Dziękuję. Chciałam przyprowadzić psa, jak się domyślam, należy on
do pani córki.
- Och, bardzo dziękuję. Kamila odchodziła od zmysłów. Jest bardzo
przywiązana do Bruna.
- Cieszę się, że mogłam pomóc.- odpowiedziałam.

Gdy weszłam, czarnowłosa pani zaprowadziła mnie do kuchni.
Usiadłam przy stole.
- Może zjadłabyś u nas obiad? Ja muszę teraz nakarmić Helenkę.-
powiedziała, wskazując ruchem głowy małą dziewczynkę.
-Nie, dziękuję. Obiad jadłam przed chwilą w domu.- odpowiedziałam.
- Rozumiem. A tak w ogóle, to skąd znasz Kamilę?
- Właściwie to jej nie znam. Chciałam zapoznać się z nią na podwórku,
ale powiedziała tylko jak ma na imię i od razu poszła.- opowiedziałam.
- No tak. Cała Kamila.- westchnęła kobieta.- Wiesz, ona jest
niewidoma. Już, gdy byłam w ciąży, lekarz powiedział, że moje dziecko
nie rozwija się prawidłowo. No i gdy się urodziła, stwierdzono, że nie
widzi. Dlatego Kamila boi się z kimś rozmawiać. Całe szczęście, że
Helenka jest zdrowa.
- Przykro mi. Moja młodsza siostra nie słyszy, więc domyślam się, co
pani przeżywa.- powiedziałam.
Mama Kamili westchnęła i pokiwała głową. Nagle otworzyły się drzwi i
wszedł tata Kamili. Chwilę później do domu weszła ona sama.
- Bruno, mój piesku!- zawołała z radością.

- Jak to jest możliwe, że ona wyczuwa obecność tego pieska? Przecież
nie widzi.- spytałam.
- Właśnie tak jak powiedziałaś. Kamila wyczuwa zwierzaka.-
odpowiedziała mi mama mojej koleżanki.
- Kamilko, twoja koleżanka przyszła.- zwróciła się do córki.
- Mogę cię dotknąć? –zapytała Kamila, idąc w moim kierunku.
- Oczywiście.- odpowiedziałam.
Kamila zaczęła dotykać mojej twarzy i włosów. Uśmiechała się do
siebie.
- Jesteś bardzo ładna. I miła.- powiedziała.
- Dziękuję. Ty też jesteś bardzo ładna.-odparłam.
- Dziękuję. Chodź ze mną do pokoju.- odpowiedziała Kamila.
- Mogę cię dotknąć? –zapytała Kamila, idąc w moim kierunku.
- Oczywiście.- odpowiedziałam.
Kamila zaczęła dotykać mojej twarzy i włosów. Uśmiechała się do
siebie.
- Jesteś bardzo ładna. I miła.- powiedziała.
- Dziękuję. Ty też jesteś bardzo ładna.-odparłam.

- Dziękuję. Chodź ze mną do pokoju.- odpowiedziała Kamila.
Kamila natomiast opowiadała mi o swojej siostrze. Mówiła, jak bardzo ją kocha i
że cieszy się, bo Helenka jest zdrowa. Zauważyłam, że Kamila ma świetnie
rozwinięty słuch i dotyk. Słyszy takie rzeczy, których przeciętny człowiek nie jest
w stanie usłyszeć. No cóż, w końcu jest niewidoma.
Fajnie się nam gadało, ale później musiałam już iść do domu.
- Oj, już późno. Muszę iść.
-Szkoda. Może jutro do mnie przyjdziesz?
- A może ty przyszłabyś do mnie?- zapytałam.
- No… nie za bardzo… bo wiesz… właściwie… byłoby mi nie swojo… i… dziwnie…
- Ach, no tak. Przepraszam, czasami się zapominam, że jesteś niepełnosprawna.
Doskonale cię rozumiem. Wiadomo, że najlepiej będziesz czuła się w swoim
własnym domu.
- Dziękuję za wyrozumiałość. Wiele osób nie rozumie takich ludzi jak ja czy
twoja siostra.
- Niestety. A może poszłybyśmy do parku?
- Tak! To świetny pomysł. To może o w pół do pierwszej?
-Dobrze. Jesteśmy umówione. Pa! Do widzenia.- zwróciłam się do rodziców
Kamili.
- Do widzenia!

Rozdział III
Najlepsze przyjaciółki
Gdy przyszłam po Kamilę, już czekała na mnie przed blokiem. Później
ruszyłyśmy do parku. Ja opisywałam to, co widzę , a Kamila
wyobrażała to sobie i uśmiechała się. Gdy siedziałyśmy na ławce, a ja
opisywałam małe dzieci bawiące się niedaleko nas, usłyszałam
znajomy głos.
- Amelka, Amelka! – wołał ten głos.
Obróciłam się i nie wierzyłam własnym oczom. To była Tosia! Biegła, a
kucyk na jej włosach ciągle podskakiwał.
- Tosia! – wykrzyknęłam uradowana, po czym pobiegłam w jej stronę .
- Cześć! – powiedziałyśmy na raz, a Tosia objęła mnie i podeszłyśmy
do ławki.
- Kamilka, ty tutaj? – spytała Tosia.
- Mogę cię dotknąć?- odpowiedziała pytaniem na pytanie Kamila.

- Oczywiście.
Kamila dotykała Tosi, a po chwili uśmiechnęła się.
- To ty.- wyszeptała.
- To wy się znacie? Dlaczego już wróciłaś? O co chodzi?- moja
głowa nie pojmowała tego wszystkiego.
- Spokojnie, wszystko ci wyjaśnię.- powiedziała Tosia i zaczęła
mi wyjaśniać.
- Kamilę znam, ponieważ leczy się u mojego taty, który jest
okulistą. Znam ją też dlatego, że przychodzi do mojej mamy
ze swoim psem. I stąd się znamy. A teraz wyjaśnię ci,
dlaczego tak szybko wróciłam. Otóż mój tata dostał wezwanie
do pracy i rodzice odwiozą mnie za tydzień. I wcale nie
jechałam nad morze, tylko na dwa tygodnie do dziadków na
wieś. Nad morze jadę pod koniec lipca. Prawie przez całe
wakacje mnie nie będzie w domu, bo po powrocie znad morza
jadę na kolonie w góry, a później na obóz jeździecki.
You've previewed 10 of 16 pages.
To read more:
Click Sign Up (Free)- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE(4)
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
- DOWNLOAD
- LIKE (4)
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
LIKE(4)
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!