projekt eTwinning
"Poznaj moje miasto"
2022/2023

SOKOŁÓW MAŁOPOLSKI
BIES i CZADY - legenda podkarpacka

Legenda powstała na podstawie legendy
o Biesach i Czadach autorstwa Mariana Hessa
Bardzo dawno temu, w okolicach Sokołowa Młp. mieszkał Zły Bies. Wyglądał jak człowiek, ale był od niego większy, miał rogi i nietoperzowe skrzydła. Nie chciał się swoją ziemią z nikim dzielić, nie pozwalał na niej zatrzymywać się ani kupcom, ani pasterzom.
Pewnego dnia do krainy Złego Biesa przywędrowało obce plemię, którego przewodnikiem był silny i mądry San. Nowa kraina spodobała się towarzyszom Sana, postanowili więc oni założyć tutaj swoją siedzibę. To nie spodobało się Biesowi, który uprzykrzał życie gościom. Tam gdzie ludzie wykarczowali las, Bies sadził nowe drzewa, gdzie zakładali pola uprawne, Bies wpuszczał dzikie zwierzęta, do zagród z owcami wprowadzał wilki. Bies widząc upór ludzi, wyczarował sobie do pomocy Czadów, równie złośliwych jak on sam. Czadów było bardzo dużo, dokuczały ludziom z całych sił.
Pewnego dnia, gdy San pracował w lesie, po ścięciu drzewa usłyszał krzyki i jęki. Kiedy San zajrzał pod zwalone drzewo zobaczył tak niewielkiego Czada, przygniecionego pniem, który zaczął błagać Sana o darowanie mu życia. San uwolnił więc Czada, a ten wyznał mu, że oni nie chcą czynić ludziom zła, muszą się jednak słuchać Biesa i obiecał Sanowi, że nie będzie już dokuczał ludziom, ale zacznie im pomagać. Od tej pory Czady przestały być złośliwe i pomagały ludziom jak tylko umiały. Pilnowały domów, bawiły dzieci, pokazywały drogę zagubionym wędrowcom, pomagały rąbać drwa do pieca, rozweselały strapionych ludzi. W zamian za ich życzliwą pomoc ludzie dzielili się z Czadami mlekiem i nie żałowali im dobrego słowa.
Ta sielanka oczywiście nie spodobała się Złemu Biesowi. Zebrał więc Czadów i zapowiedział im, że jeśli dalej będą tak przyjaźnić się z ludźmi, to zginą. Na Czady spadł blady strach i natychmiast udały się one do Sana o poradę. Biesa mógł pokonać tylko najsilniejszy człowiek i tylko wczesnym rankiem, kiedy Bies odpina magiczne skrzydła i kąpie się w rzece, pozbawiony jakiejkolwiek czarodziejskiej mocy. San postanowił, że będzie o świcie walczył z Biesem. San i Bies walczyli ze sobą przez cały dzień, ale po Złym nie widać było żadnego zmęczenia. Gdy Bies sięgnął po swoje magiczne skrzydła, stary Czad, któremu San uratował życie, szybko wyrzucił skrzydła do rzeki. Cała moc skrzydeł przeszła na wody rzeki, która nagle zmętniała, wzburzyła się i porwała obu walczących ze sobą przeciwników. Bies nie potrafił pływać, więc zatonął. Niestety, nie uratował się także San, który był już zbyt mocno wymęczony walką z Biesem. Następnego dnia wzburzone wody rzeki opadły i ludzie znaleźli na dnie ciała Sana i Biesa, splecione ze sobą w śmiertelnym uścisku. Aby uczcić odwagę i waleczność swojego wodza, osadnicy nazwali rzekę Sanem. Wesołe Czady podobno żyją w górach do dzisiaj, chowając się w dziuplach starych drzew.
Legenda powstała na podstawie legendy
o Biesach i Czadach autorstwa Mariana Hessa
ZSP w Stobiernej
RZESZÓW
RZESZÓW
RZESZÓW
Pochodzenie nazwy
Pochodzenie nazwy naszego miasta Rzeszowa budzi wiele sporów wśród badaczy. Większość z nich wywodzi ją od słowiańskiego imienia Rzech lub Rzesz. Trudno jednoznacznie stwierdzić kim był wspomniany człowiek. Na pewno był Słowianinem, kimś wyróżniającym się wśród osadników.
ZS w Łące
RZESZÓW
Położenie osady
Osada powstała w miejscu z natury obronnym w kotlinie pokrytej lasami od południa otoczonej wzgórzami. Na zawsze związana z rzeką Wisłok. Gród leżał na lewym brzegu Wisłoka na północ od dzisiejszego centrum czyli w rejonie obecnego Staromieścia. Dostęp do osady utrudniały dopływy Wisłoka - Przyrwa Mikośka ZS w Łące
RZESZÓW
Pierwszy właściciel Rzeszowa
19 stycznia 1354 r. król Kazimierz Wielki darował Rzeszów z okręgiem zasłużonemu rycerzowi Janowi Pakosławicowi i jego potomkom. Pierwszy właściciel rządził miastem do 1374 r. Po śmierci Rzeszów pozostawił synom, którzy przyjęli nazwisko Rzeszowskich.
ZS w Łące

Łobżenca
o anielskim pocałunku
W jednej z wiosek, położonej wśród puszczy i bagien, żyła rodzina Gagaczków. Ojciec utrzymywał ją łowiąc ryby i polując na drobną zwierzynę, matka z gromadka dzieci uprawiała len, konopie i rzepę. Któregoś roku, kiedy zima była bardzo mroźna,
a wiosna ulewna i deszczowa, Krajnę nawiedziła siejąca śmierć zaraza. Umierały
też kolejne dzieci Gagaczków. Wysłuchawszy modłów matki, Bóg zesłał
na spustoszona ziemię Anioła Gabriela. Ten, zobaczywszy ubogie osiedla, nieszczęsnych mieszkańców i żniwo, jakie zebrała szalejąca śmierć, usiadł na suchej ziemi należącej do Gagaczków, ucałował ją, zakrył skrzydłami i zapłakał.
Z łez powstała rzeka, której nurt zabrał stojące w krajnie wody i morowe powietrze. W ten oto sposób dolina śmierci zamieniła się w piękną i urodzajną krainę.
Miejscowy lud, chcąc uczcić to zdarzenie, nazwał zarówno powstałą rzekę
jak i miasteczko, które powstało na jej brzegu, na cześć łez Anioła Gabriela.
Po staropolsku całować to inaczej „łobza” – dlatego rzekę nazwano Łobżanką,
a miasteczko Łobżenicą. ZS Łobżenica

Łobżenica
o trzech braciach
Według miejscowej legendy, trzej bracia wyruszyli ongiś w świat w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca na osiedlenie się. Wcześniej złożyli sobie przysięgę, iż żaden z nich nie poślubi kobiety wywodzącej się z innego plemienia. Niedługo potem najmłodszy z braci przybył na półwysep utworzony przez zakole rzeki i przywiódł ze sobą białogłowę. Uraza braci, że uczynił to wbrew ich przysiędze, była tak wielka, że postanowił dać młodzianowi nauczkę. Na okrzyk „ Łup żeńca!” starsi pokazali młodszemu, czym kończy się niedotrzymanie słowa. W ten sposób miejsce, w którym dokonał się ów akt, zyskało miano Łobżenicy.
Starsi bracia czynili młodszemu wymówki o to, że się ożenił i wprowadził do swej siedziby „łożnicę”. Ten nie wiedział jednak w swoim zachowaniu nic zdrożnego i dlatego postanowił nazwać swoją siedzibę „Łożnicą”.
A że tereny były obfite w zwierzynę i polowanie okazało się niezwykle udane, dzik – w nawiązaniu do zawołania „Lup odyńca” – stał się odtąd symbolem nowej osady.
ZS Łobżenica

Łobżenica
kosy
Okolice obecnej Łobżenicy były terenem żyznym rolniczo. W grodzie powstał cech rzemieślników którzy specjalizowali się w produkcji kos do koszenia łąk. Każdy z kowali starał się jak najlepiej sprzedawać kosiarzom swoje wyroby. Po niemiecku „chwalić kosę” znaczy „Lobe Die Sense”. Gdy wyłączy się z tego zwrotu” die”, pozostaje „Lobesense”. Po usunięciu dwóch liter „e” otrzymujemy „Lobsens”, czyli niemiecką nazwę własną miasteczka Łobżenica.
ZS Lobżenica



Warszawa
- Miasto powstało najprawdopodobniej na przełomie XIII i XIV wieku,
- Uzyskało lokację (prawo do bycia miastem) ok. 1300 roku,
-Istnieje dokument potwierdzający prawo lokacyjne nadane przez Janusza
I Starszego nadany w 1413 świadczący że Warszawa była ważnym miastem,
- Wówczas na obszarze ok. 20 hektarów, uformowała się Stara Warszawa,
-Nadana pierwotnie nazwa brzmiała: Warszowa lub Warszewa, pochodziła od rycerza z rodu Rawów (Rawiczów) o imieniu Warsz (będącego skrótem od imienia Warcisław), do którego należała wieś z XII lub XIII wieku, leżąca w obrębie dzisiejszego Mariensztatu.
ZSS nr 105 w Warszawie
Legenda W. Chotomska „Wars i Sawa"
Dawno, bardzo dawno temu, nad brzegiem Wisły mieszkał młody rybak Wars. Któregoś dnia, gdy szedł nad rzekę, by zarzucić sieci, usłyszał piosenkę:
Siedem fal mnie strzeże i siedem błyskawic.
Kto się ich nie lęka, niech się tutaj zjawi.
Piosenkę śpiewała dziewczyna. Głos miała tak piękny, słodki i dźwięczny, że Wars nie zawahał się ani chwili:
– Nie boję się niczego! – zawołał. Wskoczył do swojej łodzi i popłynął. Ledwo jednak odbił od brzegu, rozpętała się straszliwa burza.
– Roztrzaskamy ci wiosła! – syczały błyskawice.
– Porwę twoje sieci na strzępy! – ryczał wicher.
– Zatopimy łódź! – groziły fale.


Ale Wars płynął tak szybko, że ani wicher, ani fale, ani błyskawice nie mogły go dogonić. Kiedy był już na środku rzeki, wśród wzburzonych fal ujrzał dziwną postać: pół rybę – pół dziewczynę. Była to syrena. Zdziwił się Wars. Podpłynął bliżej. Wyciągnął rękę. Syrena podała mu tarczę i miecz. I nagle... zmieniła się w piękną dziewczynę.
– Na imię mam Sawa – powiedziała.
– Teraz ty broń mnie, rzeki i miasta.
A potem było jak w bajce: Żyli długo i szczęśliwie dzielny Wars i piękna Sawa. Rosło miasto nad Wisłą – dzielna, piękna Warszawa. Fale płyną jak dawniej... Wiatr powtarza piosenkę.
– Jaki herb ma Warszawa?
– Syrenkę!
ZSS nr 105 w Warszawie


Warszawa znajduje się na 7 miejscu największych stolic Unii Europejskiej.
Historyczne Stare Miasto w Warszawie zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.


Ciekawostki o Warszawie...
Zaprojektowany przez polskiego architekta Jakuba Szczęsnego Dom Kereta w Warszawie jest uważany za najwęższy dom na świecie.

Warszawa jest jedynym miastem w UE, w którym znajduje się rezerwat przyrody Jeziorko Czernikowskie, położony w centrum miasta.
Warszawa może poszczycić się otwarciem pierwszej na świecie oficjalnej biblioteki w 1747 r.


Jedną z najbardziej znanych osób urodzonych w Warszawie była Maria Skłodowska-Curie, która osiągnęła międzynarodowe uznanie za swoje badania nad radioaktywnością i była pierwszą kobietą, która otrzymała Nagrodę Nobla.

LEGENDY KRAKOWA
SP MOGILANY
O Smoku Wawelskim
Dawno temu w Krakowie władał król Krak. Wszystkim żyło się tam dobrze i bezpiecznie, ale do czasu…
Pewnego dnia pojawił się wielki i przerażający smok, który zamieszkał w jamie na zboczu wzgórza wawelskiego. Był olbrzymi, cały pokryty łuskami i miał wielkie zęby. Polował na zwierzęta i ptactwo domowe. Po jakimś czasie w królestwie nie było już żadnych zwierząt, a smok wciąż był głodny.

Król ogłosił, że poszukuje śmiałka, który pokona bestię. Jeśli mu się uda, otrzyma wspaniałą nagrodę. Wielu odważnych zgłosiło się, by pokonać potwora. Kolejno walczyli, ale nikomu się to nie udawało.
Król nie wiedział, co zrobić. Wtedy pojawił się Szewczyk Dratewka. Miał swój pomysł jak pokonać wroga. Kupił owcę, wyjął z niej wszystko co znajdowało się w środku, następnie wypchał ją siarką i podrzucił pod jamę bestii. Kiedy smok poczuł zapach owcy wyszedł ze swojej kryjówki. Był bardzo głodny, więc od razu ją pożarł. Nagle smok czuł, że cały płonie. Siarka zaczęła palić jego przełyk. Nie zastanawiając się długo pobiegł do rzeki i zaczął z niej pić. Pił i pił, aż w końcu pękł.
W taki oto sposób bystry Szewczyk pokonał smoka. Król był szczęśliwy i zadowolony, a mieszkańcy wreszcie odetchnęli z ulgą. Szewczyk Dratewka otrzymał nagrodę i mógł już poślubić córkę króla. Od tego momentu biedny Szewczyk zamieszkał z żoną na zamku i żyli długo i szczęśliwie.
SP MOGILANY

O dwóch braciach i dwóch wieżach
Legenda opowiada o dwóch braciach,
którzy mieli rozbudować kościół stojący
na krakowskim Rynku Głównym.
Zadanie ich dotyczyło dobudowania
dwóch wież. Północną, którą zajął się
młodszy brat oraz wieży południowej - starszego brata.
Na początku prace szły w równym tempie, ale po pewnym czasie wieża południowa rosła znacznie szybciej.

Młodszy brat bardzo się zdenerwował i nie mógł zaakceptować takiej sytuacji. Z zazdrości zabił swojego brata i ukrył morderstwo. Zakończył budowę wieży północnej, natomiast wieża południowa została na tej wysokości, na jakiej skończył prace jego brat. Po dokonanej zbrodni zaczęły jednak męczyć go wyrzuty sumienia i przyznał się do wszystkiego. Wyskoczył z okna wieży trzymając w ręku nóż, którym zabił brata.
(Nóż ten zawieszono w jednej z bram
Sukiennic i można go oglądać do dziś)
Druga wersja tej legendy mówi o tajemnych siłach, które dokończyły budowę wieży w imieniu zamordowanego brata. Morderca widząc to spadł z rusztowania i zginął.
SP MOGILANY

O zaczarowanych gołębiach
Na krakowskim rynku jest mnóstwo gołębi - jak się okazuje gołębi zaczarowanych.
W XIII w. na tronie krakowskim zasiadł Henryk XIV którego wielkim marzeniem było aby władać polskimi ziemiami oraz zostać królem, jednak brakowało mu pieniędzy. Postanowił udać się po pomoc do czarownicy, która zgodziła się pomóc, lecz nie za darmo.

Czarownica zmieniła rycerzy księcia w gołębie, które siedziały na kościele mariackim i dziobały jego mury. Kamyki które spadały na ziemię stawały się złotymi monetami. Książę był bardzo zadowolony, że udało mu się wzbogacić. Pojechał do Rzymu, aby uzyskać poparcie papieża w zdobyciu korony. Jadąc do Rzymu bardzo dużo bawił się i rozdawał pieniądze. W konsekwencji stracił wszystko, nie udało mu się nawet dotrzeć do Rzymu.
Nigdy więcej również nie powrócił do Krakowa ale jego wierni rycerze pod postacią gołębi wciąż na niego czekają tłumnie obsiadają Krakowski rynek ciesząc oko turystów.
SP MOGILANY
- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $8.39+) -
BUY THIS BOOK
(from $8.39+) - DOWNLOAD
- LIKE (1)
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!