
This book was created and published on StoryJumper™
©2010 StoryJumper, Inc. All rights reserved.
Publish your own children's book:
www.storyjumper.com

















Wstęp
Hej, mam na imię Milek. Jestem psem, który mówi. Moja
właścicielka ma na imię Ola. Ma ona starszego brata
Szymona i młodszą siostrę Julkę. Rodzice Oli, pan Darek i
pani Gosia, nie wiedzą ,że ja mówię. Panią Gosię nazywam
Pani Kabanos, bo daje kabanosy, to chyba jasne. Ola to
wielbicielka zwierząt, ma dwa konie: Karinę i Gniadego,
mnie, i kucyka Tadzia.
Poniedziałek
Poszedłem dzisiaj z Olą na spacer. Spotkałem moich
przyjaciół: Pusię, Rufusa i Piksi. Pusia zaczęła, że ona
dobrze wytresowała Alę. Piksi mówiła, że Natalka to jej
wszystko pod nos podkłada. Rufus i ja nic nie mówiliśmy,
bo swoich nie wytresowaliśmy.

Wtorek
Zacząłem tresurę, podobnie jak Rufus. Nie wiem, jak sobie biedak
poradzi, przecież on nie umie mówić. Ja mam to do siebie, że to
potrafię. Powróćmy do tresury. Do pokoju sprowadziłem Olę, Julkę,
Milenę i Szymona. Milena to przyjaciółka Oli i właścicielka Rufusa.
Powiedziałem im tak:
- Piksi i Pusia wytresowały swoich właścicieli. Zacząłem więc i ja.
Siad.
Nikt nie usiadł, tylko zaczęli się śmiać. Ola powiedziała mi, że to nie
o to chodzi i ona też jest "wytresowana". Tresura w tym wypadku to
opiekowanie się. W tej sytuacji oznajmiłem im, że tresura
skończona.













Środa
Rozpoczęły się wakacje, więc pojechałem dzisiaj z Olą do
gospodarstwa jej dziadka. Parę tygodni bez Julki, w końcu spokój. W
stajni byli Karina z Gniadym i oczywiście Tadzik. Jestem psem, więc
porozumiewałem się z Tadzikiem. Ola wzięła Karinę, Milena
Gniadego i jeździli. Tadzika wypuścili na łąkę, ja pobiegłem za nim.
Mówił mi, że gdy Ola go siodła, to ona na nim nie jeździ, tylko małe
dzieci. Zrobiło mi się przykro, więc musiałem porozmawiać z Olą.
Tadziu zaczął wspominać te czasy, gdy Ola na nim jeździła.
Pomyślałem sobie: "Ona ma 11 lat, a Tadziu nie jest taki, jak
Karina".
W stajni jest też koza Helenka. Koza należy do dziadka Oli,
właściciela gospodarstwa. Helena mówiła, że ona jest tu od
początku. Od kozy dowiedziałem się, że dziadek Oli też ma psa.
Jakiego? Dowiem się jutro.






Czwartek
Znowu u dziadka. Dzisiejszy plan był taki: Ola miała wypuścić Tadzia i Helenkę.
Mieliśmy chodzić po gospodarstwie i poznawać zwierzęta. Rano się obudziłem, bo
kogut Ziutek zaczął piać. Zjadłem i wybiegłem na dwór. Ola jeszcze spała, niestety.
Plan miał zadziałać jak najszybciej. W stajni był dziadek Oli, karmił konie. Ma ich
piętnaście. Tadzik i Hela jedli ,więc miałem chwilę czasu na przekonanie dziadka, by
ich wypuścił. Łatwo poszło. Tadziu się szykował, a ja i Helena czekaliśmy na niego na
dworze. Wyszedł i poszliśmy do kurnika. Kogut wskoczył na płot i rzekł:
- Witam, jestem Ziutek, a to jest Ziuta. Przedstawiał później resztę mieszkańców
kurnika, ale to za dużo pisania.
Następny punkt - buda. Dziadek Oli ma dwa wilczury: Nelę i Elma. No i to był koniec
naszej wycieczki, bo do Oli przyjechała kuzynka. Tadzik posmutniał. Spytałem:
- Czemu posmutniałeś?
- Ona nie umie jeździć - odpowiedział Tadzik .
Była to Agatka. Sam jej nie lubię. Ona ma 4 lata, a gdy przyjeżdża do Oli, to prawie
mnie dusi. Tak mocno mnie przytula, że kiedyś skończy się to dla mnie tragicznie.
Współczuję Tadziowi. Chciałem spytać Olę, czy ona nie może jeździć na przykład na
Karinie. Niestety nie.
Potem był grill. Agatka pojechała, więc byliśmy wolni.











Piątek
Ola pojechała z samego rana gdzieś z dziadkiem. Poszedłem do Tadzia i
spytałem:
- Nie wiesz, gdzie pojechali Ola i dziadek? Niestety nie wiedział. Sam się z
Helką domyślam, gdzie oni pojechali . Przecież niedługo mamy wyjść na
pastwisko. Wyszedłem ze stajni i czekałem na nich. Przyjechali. Dziadek
pobiegł po konie i wyprowadził je na pastwisko , a Tadzia zostawił. Bałem
się o niego. Przeskrobał coś a może dopadło go jakieś nieszczęście?
Otworzyli dziwną przyczepkę , a w niej stał kuc, taki jak Tadziu. Cieszyłem
się , że Tadziu będzie miał kolegę. W trójkę poszliśmy na pastwisko.
Poprosiłem Olę, by przyprowadziła Helenę. Po chwili była nas cała czwórka.
Nowy konik zwał się Heniek, był cały czarny. Mówił nam, że on wiele razy
startował w zawodach i woził dzieci na festynach, ale się cieszy, że do nas
trafił. Przy opowieściach Henrego spędziliśmy całe popołudnie. Oni jedli
trawę i słuchali, a ja siedziałem i oczywiście też słuchałem. Ciekawe, co
będzie jutro?





Sobota
Dzisiaj zaspałem. Obudziła mnie Ola. Poszedłem do Tadzia.
Powiedział mi, że dziś nie idą na pastwisko tylko na halę? Hala? Co
to takiego? Nie pomyliło mu się, że idziemy do Heleny? Jednak nie.
Poszliśmy do takiego budynku , w którym mieli trening. Potem Ola
dała cztery podłużne wiadra. Jedno dla kucyków i Heli. Siedziałem
koło nich. Dostałem dwie miski od Pani Kabanos . Jedną z
kabanosami, a drugą z wodą. Potem przyjechała Milena.
Dziewczyny wzięły konie i przyszły na halę jeździć. Nas odgrodzili
jakąś siatką. Najpierw skakały Milena z Kariną, a potem Ola z
Gniadym. Resztę dnia oglądaliśmy skoki. Jutro mamy oprowadzić
Henia po gospodarstwie.









Niedziela
Poszedłem do stajni. Nikogo nie było. Spytałem Oli, gdzie oni są.
Powiedziała, że wszyscy są już na pastwisku. Byli, ale co z tego,
skoro byli zamknięci. Trzeba było lecieć do Oli , żeby ich otworzyła.
Dotarłem do niej. Od razu wsiadła na rower i pojechała, ze mną i z
uwiązami. Uwiąz to takie coś do trzymania konia. Ona im nie ufa?
Najwidoczniej. Odprowadziła nas na drugie pastwisko. Nasz plan o
oprowadzaniu nie wypalił. Zobaczymy jutro.






Poniedziałek
No nie, i dziś plan nie wypali! Leje jak z cebra. Poszedłem do stajni,
wtuliłem się w siano w boksie u Henia i Tadzika. Zasnąłem. Gdy się
obudziłem, był wieczór. Zajrzałem do Helenki, spała. Dalej byłem
śpiący, więc poszedłem do domu i się położyłem. Oby jutro była
lepsza pogoda.



Wtorek
Deszcz nie padał, ale za ciepło też nie było. Miałem przeczucie, że
dziś będzie dziwny dzień. Moje przypuszczenia się sprawdziły.
Poszedłem do Helenki, bo Tadziu i Heniek spali. Pogadałem sobie z
Helą. Wszyscy wstali. Jak co dzień za chwilę powinien się zjawić
dziadek Oli i ich nakarmić. Przyszła babcia Oli... Pomyślałem sobie,
że pewnie szuka dziadka. Wzięła owies i zaczęła karmić Karinę,
Gniadego, Iziego, Emira, Brytney i resztę. Zdziwiłem się. Pani
Kabanos to rozumiem, ale babcia?! Wypuściła nas na pastwisko. Oli i
dziadka nadal nie było. Po paru godzinach przyszła babcia i
zaprowadziła nas do stajni. Zrobiło się ciemno. Oli nie było, więc
martwiłem się troszkę. Znużony poszedłem spać.
You've previewed 11 of 18 pages.
To read more:
Click Sign Up (Free)- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
- DOWNLOAD
- LIKE (1)
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!