
This book was created and published on StoryJumper™
©2010 StoryJumper, Inc. All rights reserved.
Publish your own children's book:
www.storyjumper.com


Wychodząc z domu na jesienne, zimne powietrze miałam nadzieję, że jutro będą znowu wakacje . Ale nie jutro jest
wtorek . Nie lubię szkoły . Wolę siedzieć w małym domku w małej wsi Won gdzie mieszkam razem z mamą i gospodynią.
Cieszę się, że tu zamieszkałyśmy bo nie lubię dużych miast . Benia – gospodyni domowa która traktuje mnie jak swoja
własną córkę . W szkole byłam pośmiewiskiem dla innych . Na szczęście miałam swoją grupkę przyjaciół . Martynę ,Kasię
,Pawła , którzy zawsze przy mnie są . Jest jeszcze taka Ewa ale ona stanowczo nie należy do tej grupy osób co my. Jest
piękna, nieco wredna, złośliwa, i wogóle nie wie co się dzieje wokół niej.. Na lekcji Historii niestety sidzę z nią w ławce i
tylko modle sie aby ta lekcja już sie skończyła. Jestem jasnowidzką i dobrze sie z tym czuje . Przynajmniej mogę unikać
złych przypadków wydarzeń, no ogólnie nieprzyjemności. O moim darze wie tylko Martyna , bo ona jest tak jakby mi
najbliższa. Oczywiście Kasia , Paweł i Marcin coś podejrzewają ale my nakręcamy ich , że ja wszystko zgaduje . Martyna
namawia mnie abym ten talent wykorzystywała w szkole . Wiedziałabym wtedy jaki będą pytania na testach , na
sprawdzianach czy na kartkówkach . Ja tego nie robić . Wolę żyć uczciwie . Mam piętnaście lat, ciemne długie włosy i
ciemne oczy . Na szesnaste urodziny poprosiłam Mame , żeby kupiła mi samochód ale , oczywiście mi go nie kupiła. Więc
zbieram teraz na Audi A4 , bo mam dość łażenia do szkoły która była bardzo dlaeko . Czasami zdarza mi się poprosić o
pomoc Pawła bo mieszka niedaleko mnie ale ogę ciągle siedzieć mu na głowie. Pewnego dnia przyśnił mi się drugi chłopak
moich marzeń .Dzisiaj ubrana w kolorową koszule , czarne spodni i uczesana w kucyk pobiegłam do Pawła pod dom licząc
, że jeszcze nie wyjechał do szkoły . Miałam ogromnego farta bo jego samochód stał jeszcze w garażu . Jego dom był o
wiele bogatszy od mojego. Miał dwa piętra, garaż , ogród i wiele innych pomieszczeń i miejsc . Paweł ma talent do
robienia zdjęć, dlatego jest w szkolnym kółku fotograficznym. Podeszłam bliżej dużych , brązowych dzwi i zapukałam . Po
paru sekundach drzwi się otworzyły. -
Hej Ola – przywitał mnie Paweł . Ola to moje imię które niezbyt lubię -Cześć.
Podrzucisz mnie? – spytałam . Paweł spojrzał na mnie z uśmiechem i powiedział: - Chyba ktoś nie ma
humoru, co? – zaśmiał się i złapał mnie za rękę. Gdyby zdarzyło to się pierwszy raz pomyślałabym, że to zwykły,
kumplowski gest. Niestety zdarza się to wiele razy. Kasia sądzi że chłopak się we mnie zakochał . Ja uważam, że to
niemożliwe bo nie jestem w jego typie. Co prawda mam długie nogi, duże oczy i ciemne włosy, które opadały mi na
ramiona ale jednego czego nie miałam to ciemnej karnacji a Paweł powiedział kiedyś , że jego dziewczyna marzeń powinna
mieć bardzo ciemną skórę. Więc wszystko wydawało sie jasne .
- Nie, no może trochę. No bo Mama spotyka sie dzisiaj w naszym domu z jej nowym chłopakiem , którego nie lubię .
- To może wpadniesz dzisiaj do mnie? Pouczyła byś mnie do sprawdzianu z historii . No bo nie rozumiem wszystkiego tego
czego pani mówi na lekcji - zająknął się
-Tak jasne, każdy tak mówi - odpowiedziałam . Mimo to Paweł jest moim przyjacielem i

nie wypadało by odmówić więc będę miała niezłą wymówkę.
-Mogę być około 17 ?? – zapytałam wpatrując się w jego czarne piękne włosy.
- Świetnie mi pasuje. No to co jedziemy. – powiedział zamykając drzwi . -
Chcesz poprowadzić - zapytał
- Nie dzięki. – otworzyłam drzwiczki od strony pasażera i wsiadłam . W jego samochodzie było zawsze miło . Lubiłam w
nim przebywać a Paweł doskonale o tym wiedział - Cieszysz się, że już koniec
wakacji? – spojrzał na mnie i zapytał – Mówiłem ci już, że
pięknie wyglądasz? – spytał z jego pieknym uśmiechem. - Nie
jeszcze nie mówiłeś. – zaśmiałam się . I nie, nie cieszę się, że koniec wakacji - To
tak jak ja. Chociaż spójrz, w końcu załapiesz dobre oceny, nie brakowało ci tego przez wakacje?
- Bardzo śmieszne a po za tym, chyba w tym roku nie zdam. Oznajmiłam . On natomiast zaczął się szczerze śmiać.
– Co cię tak rozbawiło - zapytałam
- Ty i nie zdać? Oj Ola , Ola nie okłamuj samą siebie. Proszę.
Odpalił silnik i wyjechał z garażu.
Jeśli chodzi o Pawła to był to może mój ideał na chłopaka marzeń . Wiem natomiast, że on chyba ma już swoją
wybrankę to Ewa . Niestety ona. Co z tego, że była wredna skoro jej włosy sięgały do pasa, nogi miała dłuższe niż tułów
a oczy miała niezwykle niebieskie. Każdy chłopak ulegał jej figurze nawet ten, który był już z jakąś związany. Na samym
początku pomyślałabym, że jest wiedźmą i rzuca urok ale teraz wiem, że po prostu już taka jest. Niewybaczalnie piękna i
niewybaczalnie głupia. Kasia była raczej przeciętna. Niezbyt wysoka, trochę grupsza niż inne dziewczyny , a w każdym
razie nie był nią nikt zainteresowany. Za to miała ogromny dar w malarstwie. Malowała pięknie , potrafiła to co widziała
przenieść na kartkę i wtedy wyglądało to jeszcze piękniej . Po chwili zastanowienia zauważyłam, że staneliśmy.
- Trzeba będzie pchać… - powiedział do mnie Paweł
- Co ??? – byłam oburzona, na początku nie pomyślałam, że mówi o samochodzie. – A, no tak.
Pomóc ci? - Zapytałam
Zaśmiał się po raz kolejny i zapytał :
- Albo pójdźmy na pieszo?
- No dobra, ale deszcz nie pada? - Spytałam
-Coś nie widzę deszczu. Olu powiedz mi coś .
- Tak? Słucham ?? – spytałam z chwilą namysłu. Błagam nie zapytaj o związek, błagam, błagam…
-Dasz mi kiedyś szansę?

Zamarłam ze zdziwienia .Mysłałam że sie przesłyszałam . I co mam odpowiedzieć ??? Bedę musiała o tym
pogadać z Martyną.
- Słuchaj, jest za dzieśęć . Nie zdążymy. – otworzyłam drzwiczki i chciałam wysiąć , ale on przetrzymał mnie za
rękę i powiedział: -
Odpowiesz mi do jutra?
- Tak. – Odpowiedziałam i wyszłam z samochodu .
Biegłam jak najszybciej do szkoły nie myśląc że zostawiłam go w zepsutym samochodzie . Kiedy dobiegłam do
szkoły za sobą usłyszałam ciche śmiechy dziewczyn. Odwróciłam się sprawdzając kto to na szczęście były to moje
przyjaciółki. - Jezu jak to dobrze, że to wy. –
uścisnęłam je. Kasia dzisiaj wyglądała zjawiskowo. Miała na sobie różową , krótką sukienkę, i różowe baletki .
Włosy miała luźno puszczone na ramiona. Maryna jak to zawsze, ubrana była w czarne spodnie i żółtą koszulkę .
-Świetnie wyglądacie. - Powiedziałam
- Ty też Olu. Co tam słychać? – spytała Kasia
- Niezbyt ciekawie. - Odpowiedziałam
- Musimy się dzisiaj spotkać po szkole ok.? – zapytałam patrząc w kierunku Martyny. -
Jasne. To o siedemnastej? - powiedziała Martyna
- Nie, bo spotykam się z Pawłem właśnie wtedy - odpowiedziałam
- To po piętnastej może ? – zapytała
- Ok. Mi pasuje - powiedziałam .
Tak więc do szkoły weszłyśmy razem niestety musiałam zobaczyć mojego upiora, czyli ukochaną Ewę . Ubrana w
czerwoną kieckę mierzyła mnie wzrokiem . Miałam ochotę jej coś powiedzieć ale albo to skończyłoby się bijatyką
albo przekleństwami a może tylko zwykłą kłótnią. Nie chciałabym się wpakować w tarapaty w pierwszy dzień
szkoły. - Kogo ja tu widzę ?? .– wyrzuciła
z sibie Ewa . Musiała pierwsza zacząć, oczywiście jak zwykle. Moja szkoła była bardzo mała , miała małe
pomieszczenia , małe okna . A nauczyciele byli niezbyt mili dla nas . Nauczyciele traktowali nas jak jakieś nieuki .
Na szczęście nikt na to nie zwracał uwagi. Klasa przyzwyczaiła się już do moich stopni i mojego toku nauczania
więc nie mieli z tym problemu. Kiedy usiadłam na ławce w naszej klasie zauważyłam reszte mojej klasę. Stali pod
drugiej stronie. Patrycja i Zuzia pomachały mi a reszta odwróciła się razem z Ewą . Zauważyłam Martynę i Kasie .
- Chodźcie tutaj! – pomachałam . Martyna obejrzała się za siebie i powiedziała raz, dwa trzy i wtedy nie mogłam
nic wyduśić z siebie .

Po prostu nie mogłam uwierzyć, że go widzę. To był on, chłopak który mi się przyśnił , mój wymarzoy facet. Na
początku nie miałam pojęcia skąd znam tą twarz ale byłam przekonana, że gdzieś już ją widziałam . W drzwiach
stał chłopak o jasnj karnacji, kręconych, krótkich bląd włosach i niebieskich oczach. Opierał się o drzwi i cały czas
wpatrywał się we mnie.Powiedziałam so siebie: Przestań się gapić! . Ale nie potrafiłam tego zrobić . Moim
największym marzeniem było, żeby podszedł do mnie i spytał się choć o imię. Nie potrafiłam oderwać od niego
wzroku . Niestety moje obserwacje przerwała pani Gerda , która zaczynała swoje uroczyste powiedzenie .
Oderwałam na chwile wzrok no i nauczycielka zaczęła mówić:
- Witajcie po wakacjach. Teraz czeka was trudna praca przez cały rok. Mam nadzieję, że mojej nowej klasie będzie
się ze mną miło pracowało. Dziękuję. Teraz przekazuję swój głos pani Dyrektor Ridi . Oderwałam wzrok od
dyrektorki i przeniosłam ją na Ewę , która naśmiewała się z Bartkiem z Kasi . To właśnie dla niej ją rzucił!
- Co za … - wybuchnęłam z krzykiem . Przypadkowo powiedziałam to o wiele za głośniej niż chciałam powiedzieć.
Pani dyrektor spojrzała na mnie osłupiałym wzrokiem, a pani Gerda zapytała: - Ola masz coś
przeciwko pani dyrektor ? – spojrzała na mnie gniewnym wzrokiem. - Ależ oczywiście, że
nie… - zaczęłam mówić . -Dziecko wstań jak
do ciebie mówię! – wykrzyknęła. -Ale ja.
- zaczęłam się jąkać
- Ale ,ale czemu ty w dlaszym ciągu siedzisz ? – teraz zaczęła wrzeszczeć.
Co ja jej zrobiłam? Co za kobieta… Jakaś bardzo nerwowa. Nerwowa? To była za mało powiedziane . Usłyszałam
szepczący głos w mojej głowie. Obejrzałam się za siebie ale każdy wpatrywał się na mnie , więc trudno mi było
zgadnąć kto do mnie przemawia. Ale jednak to nie kłótnia z profesor Gerdą spowodowała, że stałam się centrum
uwagi, a to, że stał przede mną chłopak ze wspomnień.
- Hej. – powiedział do mnie z uśmiechem. Nie dało się jednak rozpoznać czy był to przyjacielski czy raczej
fałszywy uśmiech.
- Cześć. – ledwo wyjąkłam to jedno słowo a on dalej zaczął mówić .
- Wstań, wiesz ta nerwuska zaraz wybuchnie. Jak będziesz gotowa do mrugnij a wtedy uruchomię czas. – musnął
mój policzek opuszkami palców i odszedł na miejsce z którego do mnie przyszedł Uruchomić czas ?? Rozejrzałam
się dokoła i zauważyłam, że wszyscy są w tej samej pozycji co byli poprzednim razem. Jak on to zrobił? Czy to
możliwe, że ten chłopak ze wspomnień, był nadzwyczajny, miał jakąś moc, czy dar? Wróciłam do teraźniejszości i
mrugnęłam, tak jak zalecił, a wszystko powróciło do zwyczajności.Wstałam z ławki i zaczęłam mówić:
-Pani Profesor bardzo przepraszam, że panią uraziłam.
- Możesz usiąść. Wracajmy do kontynuacji naszej uroczystości. - odpowiedziała pani profesor

A dalej potoczyło się wszystko samoistnie. Nagle obudziłam się z bolącą głową. Cała byłam odrętwiała a na dłoni
miałam ślad po paznokciach, tak jakby ktoś mi je wbijał. Czyżby koszmar był jawą? Ale nie mogłam dłużej o tym
myśleć. Zbiegłam do kuchni i wtuliłam się w ramiona naszej gosposi. Benia ten gest odwzajemniła.
- Co się stało? – spytałam .
Przywiozła cię karetka, z powodu duszności na sali zemdlałaś i zaczęłaś cała drżeć. Pani Gerda bardzo
zaniepokojona zadzwoniła do nas i wezwała pogotowie. Lekarze powiedzieli, że powinnaś się porządnie wyspać i
przywieźli cię do domu. Dopiero teraz przypomniał mi się Paweł i nasze wieczorne spotkanie .
- O nie! – wykrzyknęłam na głos. – Zupełnie zapomniałam.
- Co się stało Olu? – spytała Benia.
- Dziś wieczorem idę do Pawła pouczyć się historii - wyjąkłam ze zdenerwowaniem. - To
lepiej już się szykuj,bo za pół godziny przychodzi Piotr i twoja matka . Kazała mi wyjść z domu, już nie wiem co
się dzieje z tą kobietą. - powiedziała gosposia. - Tak, ja też niewiem o
co chodzi . – jeszcze raz ją uścisnęłam i pobiegłam do swojego pokoju Co mam założyć ? Zapytałam samą siebie
wyrzucając wszystko co miałam w szafie . Nie ubierałam się w sukienki ani spódnice, moją znaczną część
garderoby przeważały kolorowe koszule i dżinsowe rurki . BYŁAM PO PROSTU INNA! Lecz każdywidząc mnie w tak
beznadziejnych ciuchach mówił że jestem uzależniona od koszul . I co to kogo obchodzi jak się ubieram. Bez
przesady nie zamierzam stroić się przed lustrem i szafą tak jak prawie każda dziewczyna a zwłaszcza Ewa. Po
paru minutach zastanowienia wybrałam swoje ulubione ciemno niebieskie rurki i fioletową koszule . Uczesałam
się w luźnego kucyka. Do plecaka spakowałam książkę od historii , zeszyt, komórkę, latarkę, nożyczki no i nóż.
Tak nóż, zawsze go noszę na wypadek gdyby ktoś mnie zaczepił lub zaatakował. Usłyszałam dźwięk zamykanych
drzwi i głos Piotra. Mówił coś do mojej matki, lub byłej matki, bo teraz nie czułam, żeby nią była. Otworzyłam
lekko drzwi i sprawdziłam czy Benia jest jeszcze w domu. Niestety w odróżnieniu od Matki nie było jej słychać.
Westchnęłam i zbiegłam niezauważalnie na dół . Skręciłam do drzwi wejściowych i ostrożnie je uchyliłam. Szybko
wyszłam na powietrze i stanęłam pod drzwiami jak wryta . Przed moimi drzwiami stała chłopak moich snów . -
Chyba nie cieszysz się, że mnie widzisz, co? – zastosował swój niegrzeczny uśmieszek.
- Nie skąd, ja po prostu… Co tu robisz? – zapytałam
- Chciałem ci tylko powiedzieć, że zabieram cię w piątek wieczór do Arg Mentoro . – puścił do mnie całuska .
– Potrzebujesz trochę odpoczynku.-dodał
- Nie. Dopiero skończyły się wakacje. - powiedziałam
- Mimo to nalegam. – powiedział swoim pieknym tonem .
Po chwili namysłu pomyślałam, że przecież nic nie zaszkodzi wybrać się z kolegą do … właśnie do czego?

- A co to jest? – zapytałam
- Arg Mentoro? - odpowiedział
- Tak. - powiedziałam
- To jest Klub. – zaśmiał się z widoku mojej przerażonej twarzy. –
Wyluzuj, to zwyczajny, bezpieczny klub.
- Od kiedy to kluby są bezpieczne? – spytałam ostrożnie, tak żeby dobrze dobierać słowa. -
Od wtedy kiedy ja tam jestem. Mi możesz zaufać. - odpowiedział
- No nie wiem, nawet cię nie znam. – skłamałam. Znałam go, ze snu ale nic nie mogłam więcej o nim
powiedzieć. Tak jakby ktoś wymazał mi pamięć o nim. – Czy my się znamy? - Tak, ze
szkoły. - odpowiedział
- Ale czy wcześniej gdzieś się spotkaliśmy? - zapytałam
Zmieszał się bardzo wyraźnie. Coś ukrywał i powiedział
- Nie mam pojęcia, chyba nie.
- Mimo to ja cię pamiętam. - powiedziałam
Zniknął. Nie wiem jak, ani gdzie ale słyszałam tylko głos w mojej głowie, i to znowu ten sam co przedtem .
Piątek wieczór Arg Mentoro. Przyjadę po ciebie. Do zobaczenia Olu . Miałam przestraszoną twarz. Jak on to
zrobił? To już druga sytuacja, która potwierdzała, że jest jakiś dziwny ,inny i nie powinnam się z nim spotykać.
Lecz jego oczy, mówiły, że jestem bezpieczna i tak się czułam. Z dużym uśmiechem na twarzy zapukałam do
drzwi Pawła . Po sekundzie otworzył z równie promiennym wyrazem twarzy .
- Witaj ślicznoto . – przywitał mnie buziakiem w policzek. Co się z nim dzieje?
- Hej . – odparłam bezinteresownie
- Proszę wejdź. Masz książki? – spytał biorąc ode mnie plecak przerzucony przez prawe ramie
- Tak mam. – rozglądając się po domu z zakłopotaniem zauważyłam, że nikogo oprócz nas nie ma. Niestety.
- Jesteśmy sami. – zamknął za mną drzwi. Na dźwięk wymawianego słowa ,, sami” przeszedł mnie dreszcz.
- Właśnie widzę. - odparłam idąc w stronę salonu .
– Weź zeszyt i coś do pisania. Poczekam tutaj.
- W porządku. – mruknął niezrozumiale i pobiegł na drugie piętro, bo tam był właśnie jego pokój.Nie
zamierzałam być tu tak długo jak miałam w planie a zwłaszcza dlatego, że byliśmy całkiem sami a Paweł stał się
naprawdę dziwny i inny niż był kiedyś.Przyszedł po jakimś czasie i usiadł obok mnie za bardzo blisko, odsunęłam
się udając, że szukam podręcznika od historii w plecaku. Paweł patrzył na mnie bacznie próbował nawet złapać
mnie za dłoń. Przestraszyłam się .

- Więc czego dokładnie nie rozumiesz? – spytałam przerywając tą ciszę.
- Olu nie chciałem żebyś mnie uczyła historii tylko.
Tylko co? – pomyślałam. Chyba powinnam wracać… Rany! Zupełnie zapomniałam, miałam spotkać się z Martyną
. Kurcze muszę się jakoś z tego wywinąć. - Słuchaj Paweł
, pospiesz się bo ja muszę niedługo lecie - Dobra, prawda
jest taka, że , ja, no wiesz ... No wyduś to z
siebie… O rany nie tylko nie to…
-Jestem... no dobra , no zakochałem się. - wydusił z siebie
Tak, i co teraz będzie ? - Zapytałam
-O rany to genialnie! – wykrzyknęłam ze zdenerwowaniem. – Kim ona jest?
No właśnie tu pojawia się cały problem.
Boże nie wytrzymam. Proszę żeby nie była to ja. Błagam.
- Dobra jest nim Julek Staszkiewicz. – powiedział zawstydzony. Nim?
Że co?! To znaczy, że jest … Nie, nie powiem nigdy tego słowa. Ale to czemu tak bardzo starał się mnie
poderwać, no i jeszcze ta scena w samochodzie? Tu coś napewno nie gra…
- To w takim razie czemu zapytałeś się mnie o szansę w samochodzie?- spytałam
No bo wiesz , myślałem, że mnie znienawidzisz…- odpowiedział No tak, to było logiczne. No ,ale chwila? To
znaczy, że nie ma do mnie żadnego zaufania jako do przyjaciela którego zna od wieków . Chociaż ja też bałabym
się co o mnie pomyślą i powiedzą . - Drogi Przyjacielu , będę ci
wierna jako twoja przyjaciółka do końca życia! I nic nie może tego zmienić ! Pamiętaj. – uśmiechnęłam się i
lekko przytuliłam się do przyjaciela. No ładnie, jeśli podobał mu się Julek , największe
ciacho szkolne, nie licząc tajemniczego chłopaka ze wspomnień to Luiza może pożegnać się z jedynym typem
chłopaka dla siebie. - Paweł , ale on też jest, no wiesz?- spytałam
- Jasne. – odparł naturalnie. – Aha jeszcze jedno. Proszę nie mów o tym nikomu , nikomu, że jestem inny , ok.?
- Spokojnie , możesz na mnie liczyć. Ja już idę, nie obraź się ale dzisiaj nocuję u Martyny więc wolałabym się już
naszykować. - Nie ma
sprawy, leć szybko . Dzięki za wszystko. – powiedział a ja wyszłam z jego domu. Z kłębkiem myśli
starałam sobie przypomnieć wspomnienia. To dziwne. Od czasu
obudzenia się z przerażającego snu, ani razu nie próbowałam sobie go przypomnieć.

Zupełnie jakbym nie chciała go sobie w ogóle wspominać. Pamiętam tylko, że działo się ze mną i z Tomkiem coś
naprawdę złego. Chwila… Kto to Tomek? Chyba mówiłam do niego, że go kocham ale skąd ja go wogóle znam?
Gdybym nie miała z nim nigdy styczności mój mózg nie myślał by o nim, a jednak to, wiedziałam w głębi duszy,
że jest dla mnie kimś bardzoważnym. Co ja robiłam w tym śnie. Odczuwałam w nim falę oblewającego mnie
gorąca, płomienie. Płonęłam! Drżałam! Tylko co jeszcze? Pamiętam, że to nie wszystko. Na pewno nie wszytsko .
To coś sprawiało, że czułam się taka
bezsilna, taka niepewna. Ja po prostu spadałam. Spadałam! Tak, właśnie to o tym był ten sen. Tomek i ja
spadaliśmy, płonęliśmy i drżeliśmy! Teraz było to jasne. Ale on tego nie przetrwał. Spadł. Mówiłam do niego, że
go kocham, a on do mnie, że mnie nie puści a jednak to ja puściłam jego. Później pamiętam, że patrzę się na
niego jak leży bezwładnie na ziemi i pali się, ogień zalewa jego całe ciało aż w końcu zostaje po nim tylko popiół.
Popiół? , Ogień? , Spadanie z niewiadomo skąd ? i jeszcze Tomek ? .Co to wszystko miała znaczyć? Mogłabym
przywołać do siebie obraz przeszłości, bo jestem jasnowidzem ale czy ja tego chcem ? . Czy pragnę dowiedzieć się
czegoś co zmieniło by mi całe własne życie? A po za tym kim był Tomek? I on, i chłopak ze wspomnień
najwyraźniej są mi bardzo bliscy. Chyba, że Tomek jest właśnie Nim. To jest bardzo prawdopodobne . Idąc
ciemną już ulicą i nadal zastanawiając się co to wszystko ma znaczyć . Nagle widziałam całą histroię przed
oczami i usiadłam na ławce . Już gdy skończyło sie to wszystko podbiegł do mnie chłopak ze wspomnień.
- Spytał sie mnie czy cos mi sie stało
- Odpowiedziałam że nic , wszystko w porządku
- Dobrze więc, jestem inna. Nawet coś więcej niż tylko inna ale nawet i dziwna. Ja jestem... , nie tak po prostu
musi być . -Ja
muszę już iść.- powiedziałam wstając z ławki. Na
chodniku był kamień, głupi mały kamień ale jak wielki spowodował by wypadek gdyby nie on. W ostatnim
momencie złapał mnie za rękę - Musisz iść,
ale do mnie. – powiedział
Kiedy doszliśmy do jego domu . Usiadłam na kanapie i zasnęłam. Po jakimś czasie zapytał :
- Śpisz?
- Nie - odpowiedziałam podnosząc sie z kanapy .
Bardzo dziwne jest to , że tak duży dom jak jego , może okazać się tak niezwykle przyjemny i ciepły. Niemalże
czyłam się w nim jak we własnym domu. Teraz siedząc na jego kanapie widzę, że nalewa mi szklankę wody
Wkrótce przychodzi do salonu i podaje mi szklankę.

Dziękuję. – wyjąkłam powoli.
- Nie ma za co. Pij. – rozkazał wskazując palcem na szklankę .
Zrobiłam jak mi kazał. Rozkoszowałam się słodkim smakiem wody . Pyszne – myślę.
- Co to jest? – pytałam z rozkoszą.
- A to jest taki mix. – śmieje się z mojego tonu głosu.
- Z czego? – odpowiadziałam mu uśmiechem.
-No wiesz woda truskawkowa, pomarańczowa, malinowa i jabłkowa . Proste. Razem dają przepyszny smak.
-Prawda? – zapytał bez oczekiwania na odpowiedź. Dobrze wiedział, że odpowiem, tak. -
Tomek , słuchaj . - powiedziałam
Wybuchł śmiechem. Czym go tak rozbawiłam?
- Skąd ci przyszło, że mam na imię Tomek? – pyta nadal z uśmiechem.
- No bo… - zaczełam jęczeć . Co mam mu powiedzieć ? Słuchaj mam wizję, ty w niej byłeś, powiedziałam, że
cię kocham i teraz chyba niestety czuję to samo. NIE! Boże, daj mi mądry język.
- Ok., nie chcesz to nie mów. Masz pewnie chłopaka, co? - zapytał
- Nie.- odpowiadziałam . Co go obchodzi czy mam chłopaka czy nie.
– A ty masz dziewczynę? – spytałam zaraz .
- Hej, nie bądź złośliwa! – powiedział nadal rozbawiony.
-Słuchaj , muszę już iść. Umówiłam się z Martyną , że pójdę do niej nocować więc w ogóle nie wiem czemu ci się
tak tłumaczę – zaczęłam wygadywać bzdury. Mówiłam wszystko co mi przyjdzie na język. – bo nie powinnam
ci się tłumaczyć skoro nawet nie wiem jak masz na imię, a ty moje znasz chociaż nawet nie wiem skąd bo nie
przedstawiłam się tobie .
- Ok , rozumiem musisz iść. Ale pójdziesz dopiero jak wypijesz wodę
- Dobra , niech ci będzie – przegryzłam wargę.
Kiedy już pół godziny minęły wyszłam od chłopaka ze wspomnień. Która jest właściwie godzina? Pewnie późna,
na ulicach nie ma już żadnych ludzi. Było zupełnie ciemno. To dobrze, że Martyna mieszka blisko jego ulicy.
Bałabym się teraz iść do domu taki kawał. Przez parę minut szłam ulicą aż w końcu zobaczyłam domek
przyjaciółki. Nie był tak wielki jak Pawła , ale był w takim stylu jak mój . Podeszłam do drzwi i zapukałam w
czerwone drzwi. Po sekundzie Martyna otworzyła mi drzwi .
- Wytłumaczę ci wszystko . – powiedziałam bez powitania .
- Nie masz innego wyboru, - odpowiedziała
You've previewed 10 of 16 pages.
To read more:
Click Sign Up (Free)- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE(4)
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
- DOWNLOAD
- LIKE (4)
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
LIKE(4)
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!