Dla wszystkich fajnych osób, które chcą to przeczytać...

PROLOG
Pierwsze promienie słońca oświetlały twarz Dorcas Meadowes. Dziewczyna ma kruczoczarne włosy, przechodzące przez brąz, aż w jasny blond przy końcówkach, które delikatnymi falami okalają jej twarz. Porcelanową cerę i pełne usta, oraz ciemno brązowe, wielkie oczy. Ceni sobie lojalność,
sprawiedliwość i szczerość. Jest bardzo sprytna, choć nie wredna (chyba, że czasami), wybuchowa, trochę szalona, troskliwa, kreatywna, ambitna i trykająca energią. Byłaby dobrą przyjaciółką, niestety przez jej nadopiekuńczą mamę, nie ma szans na spotkania z rówieśnikami, nie myśląc już o długotrwałym kontakcie.
Mieszka w dużej willi na obrzeżach Londynu, wraz z dwa lata starszym bratem i rodzicami. Jej mama jest wysoko postawiona urzędniczką Ministerstwa Magii, która była Krukonką. Tata jest zawodowym graczem quidditcha, uczęszczał do Gryffindoru, jest wysoki, ma ciemne włosy i orzechowe oczy, a Ethan (bo tak nazywa się jej brat)
wygląda dosłownie jak kopia ojca i również jest Gryfonem. Dziewczyna kocha swoją rodzinę i bardzo jej zależy na dobrych kontaktach z wszystkimi, którzy do niej należą. Jej życie do tej pory wyglądało całkowicie zwyczajnie, ale skąd pewność, że jej rodzina nie skrywa żadnych tajemnic?
ROZDZIAŁ 1
Otworzyłam oczy i pisnęłam z podekscytowania - na moim łóżku leżała biała, pożółkła koperta, na której widniała pieczęć Hogwartu. Wstałam, rozerwałam papier i zaczęłam czytać:
Szanowna Panno Meadowes, mamy przyjemność poinformować Panią, że została Pani przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie...
Dalej nie czytałam, tylko zbiegłam na dół po schodach i zaczęłam krzyczeć
- Dostałam się... Dostałam się do Hogwartu
Jedzący śniadanie rodzice, uśmiechnęli się, a
pierwszy odezwała się mój tata
- To było pewne, w końcu jesteś czystej krwi.
- Gratuluję córeczko, jutro pojedziemy na pokątną - dodała mama
***
Wieczorem przeczytałam jeszcze rozdział książki i jak najszybciej zasnęłam. Rano wstałam, ubrałam
jasno- niebieskie jeansy, szarą koszulkę i czarny, cienki sweter. Wzięłam do torebki pare galeonów i już razem z mamą przy pomocy teleportacji łącznej przedostałam się na ulicę Pokątną.
***
Zaparło mi dech w piersiach. Wiele sklepów i tłum czarownic oraz czarodziejów. Najpierw weszłyśmy do Ollivandera.
- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $2.99+) -
BUY THIS BOOK
(from $2.99+) - DOWNLOAD
- LIKE (1)
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE(1)
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!