Historia dedykowana wszystkim, którzy oddali, bądź codziennie oddają życie w celu ochrony czyjegoś w codziennym trudzie, pracy.

Prolog
Był spokojny, majowy dzień 2010 roku. Od rana przebywałem w domu z racji mojego zasłużonego urlopu. W końcu mogłem się wsypać, najeść i chociaż porozmawiać z moją żoną i dziećmi. Tak dawno ich nie widziałem... Minął już miesiąc od mojego powrotu z misji w Iraku. Został mi zapewniony etat w tutejszej jednostce Los Angeles Police Department. Z racji mojego doświadczenia zostałem automatycznie przydzielony do Special Weapons And Tactics. Miałem już z nimi kilka treningów.
Nie powiem - śmieszy mnie trochę ich powaga, jacy to oni są profesjonalni! Prawa jest taka, że w prawdziwym boju zapewnienia zdadzą się na nic.
Rozdział I - Wezwanie
Dzień wydawał być się spokojny. Ot, kilka wezwań z jakiś włamań, morderstwo. Klasyka jednym słowem. Zawsze nosiłem przy sobie radiotelefon, który wykorzystywałem do odbierania wezwań na mobilizację. Zbliżała się już siódma wieczorem, gdy nagle ten właśnie radiotelefon zadzwonił.
Szybko zapakowałem sprzęt, pożegnałem się z rodziną i ruszyłem. Żona namawiała mnie, bym pozostał, są przecież inni. Widziałem jednak, że nie mogę odpuścić. Czułem, że powinienem tam być. Urlop nie jest tutaj usprawiedliwieniem.
Przyjechałem do komendy głównej około siódmej dwadzieścia. Dobrze, że miałem zamontowane światła ostrzegawcze w moim fordzie. Mimo korków dotarłem w niezłym tempie. Szybka zbiórka, przebranie się i briefing przed akcją. Niewiele wiemy - zabarykadowany podejrzany z zakładnikiem - typowy HR (Hostage Rescue). Cel uzbrojony w karabin automatyczny, brak informacji co do ilości podejrzanych. Wszystko działo się w jednorodzinnym domu w Stana Barbara. Ruszyliśmy całym składem.
Rozdział II - Faza akcji
Przydzielono mnie wraz z Hawkinsem i McArthurem, zaś naszym dowódcą został sierżant Collins. Byliśmy drużyną szturmową ALPHA, BRAVO zastawiało tyły i pilnowało wejść. Mieliśmy jeszcze do dyspozycji drużynę snajperską - SIERRA.
Kwadrans po wyjechaniu byliśmy na miejscu. Był późny wieczór. Latarnie uliczne odbijały się blaskiem światła od karoserii naszych ciemnych pojazdów. Na ścianach domu odbijały się z kolei odcienie niebieskiego i czerwonego z świateł pojazdów policyjnych. W domu było ciemno, zapewne porywacze wyłączyli światła. Rozmowy negocjatora spełzły na niczym - dostaliśmy zielone światło.
Zebraliśmy się pod wierzbą, na skraju skrzyżowania. W tym czasie wypuściliśmy drona, który miał pokazać więcej o miejscu. Typowy amerykański dom jednorodzinny - dwa piętra garaż.
Zakładnik to kobieta znajdująca się w głównej sypialni. Widzieliśmy około czterech uzbrojonych w automaty. Jeden z nas zasugerował wejście od okien, dowódca jednak znegował ten pomysł - teraz wiem że to był błąd. Weszliśmy od frontu, kilka granatów błyskowych, pierwszy cel padł. Wszyscy cali, ruszamy dalej.
Przeszliśmy do kuchni. Wtedy się zaczęło - napastnik z LKMem rozpoczął ostrzał, dostał Collins. Padł bezwładnie na ziemię.
McArthur i Hawkins prowadzili ogień zaporowy. Wszędzie latały odłamki betonu, gruzu i pyłu. Zająłem się Collin'em. Chciałem wyciągnąć go z budynku. Nagle nade mną wybuchł kawał sufitu, z góry zeskoczył kolejny napastnik.
- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE(2)
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $2.99+) -
BUY THIS BOOK
(from $2.99+) - DOWNLOAD
- LIKE (2)
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE(2)
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!