Hans Christian Andersen
Dziewczynka z zapałkami
Emilia Puchniarz

Zimno było, śnieg padał, ściemniało się coraz bardziej, wieczór się zbliżał. Ostatni dzień roku skończy się niedługo.
Zima. Przez ulice zasypane śniegiem, w zmroku idzie dziewczynka, bosa, z gołą głową i coś niesie w fartuszku. Dlaczego bosa? To cała historia.Rano miała pantofle, stare i zniszczone pantofle maki, za duże na nią, ale je pogubiła. Dwa powozy nadjeżdżały właśnie ze stron przeciwnych, a ona chciała prędko przebiec przez ulicę; biegła co sił, słyszała straszny tętent kopyt,turkot kół, tuż za nią - ach, uciekła przecież, ale boso. Jeden pantofel tak zaginął, że go nie mogła znaleźć wśród ciemności, a drugi porwał jakiś chłopiec i ze śmiechem uciekł daleko.
Więc szła boso biedna dziewczynka po śniegu, a nogi jej zsiniały i poczerwieniały. Jedną ręką ściskała fartuszek, w którym niosła kilkanaście paczek zapałek na sprzedaż, w drugiej ręce miała jedną paczkę, i tę podsuwała nieśmiało przechodniom. Ale nikt po nią nie sięgał, nikt dzisiaj nic nie kupił, nie miała ani grosza zarobku.
Drżała z zimna i głodu, idąc z wolna przez ulice, podobniejsza do cienia niż do żywego dziecka.Białe płatki śniegu osiadały na jej długich, jasnych włosach, które ciepłym płaszczem osłaniały plecy i szyję dziewczynki. Ładnie jej było w tym złocistym płaszczu ze srebrzystymi gwiazdami nad czołem, lecz nie myślała o tym. Więcej zajmował ją przyjemny zapach pieczonej gęsi, który co chwilę uderzał jej głodem zaostrzone powonienie.Ludzie żegnali stary rok wesoło, a ona taka głodna i zziębnięta...

Nie ma po co wracać do domu.
Zziębnięte ręce skostniały jej prawie, nie ma siły utrzymać w nich paczki zapałek. A gdyby zapaliła jedną z nich dla rozgrzania? Tylko jedną zapałkę.
Usiadła wreszcie. Tak była zmęczona, że nie mogła iść dalej. Usiadła w kąciku między dwoma domami, z których jeden występował bardziej na środek ulicy. Ciemno tu było, więc nikt jej nie widział. Zresztą tak się skuliła, skryła pod spódniczką zziębnięte nogi, ażeby je rozgrzać.... Ale jakże się rozgrzać na śniegu i mrozie? A do domu wrócić nie miała odwagi: nie sprzedała ani jednego pudełka, jakże wracać bez pieniędzy? Ojczym obiłby ją na pewno...A zresztą czy tam lepiej? Wiatr mroźny świszcze przez otwory w dach, choć zatkali największe słomą i gałganami.

Na wspomnienie ciepła już nie ma siły oprzeć się pokusie. Jedna zapałka tylko. wyjmuje ostrożnie, trzask... i płonie! Cóż za wesołe światło, jasne i ciepłe, ach, jak grzeje w ręce!Cudowny płomyk!
Wydało jej się nagle, że siedzi przed ciepły żelaznym piecem na świecących nóżkach, z mosiężnymi drzwiczkami. Ach, jak ciepło! Jak grzeje duży jasny płomień, jak wesoło się pali!
Wyciągnęła nóżki spod cienkiej sukienki, aby je ogrzać także, lecz w ostatniej chwili - zapałka zgasła; zniknął piec żelazny i wesołe ognisko, a w ręce dzieciny pozostał tylko maleńki kawałek spalonego drewienka.
Dziewczynka zapaliła drugą bez namysłu. Jasne światełko padło na mur, szary, który w tym miejscu stał się przezroczysty niby muślin cieniutki. I ujrzała w głębi duży, jasny pokój, stół nakryty czystym, bielutkim obrusem, na nim talerze, szklanki, a na samym środku ogromna pieczona gęś na półmisku, pachnąca, nadziewana jabłkami, śliwkami. Gęś poruszyła się nagle, zeskoczyła na ziemię, z nożem i widelcem w zarumienionej piersi, i zaczęła posuwać się w stronę dziewczynki...
Wtem zapałka znów zgasła i zamiast ciepłego pokoju, dziecko miało przed sobą mur szary, wilgotny i ciemny.
- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $2.99+) -
BUY THIS BOOK
(from $2.99+) - DOWNLOAD
- LIKE
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!