
To był jeden z tych dni, które na długo zapadają w pamięć i powodują uśmiech na każde wspomnienie.
Na swoje siódme urodziny Jaś dostał wymarzonego robota z klocków Lego. Przez cały dzień bawił się nim sprawdzając możliwości nowej zabawki.









Potem spał z robotem, jadł z robotem i ponownie bawił się naciskając kolorowe guziczki.
Jednak już kolejnego dnia rano Janek posmutniał. Czyżby jego robot, jego nowy przyjaciel psuł się?
-Co się dzieje?-zastanawiał się chłopiec.
Robot chodził coraz wolniej, wolniej, aż wreszcie zatrzymał się.

-No dalej, dalej robociku- wołał chłopiec, bliski płaczu, ale zabawka ani drgnęła. Janek wziął do ręki robota i potrząsnął nim raz i drugi, bez efektu. Już wielkie łzy cisnęły się do oczu malucha, gdy nagle przyłożywszy ucho do zabawki usłyszał cieniutki głosik. Jaś otarł łzy i nasłuchiwał.
Po chwili ponownie usłyszał pisk.
- Wyjmij mnie, wyczerpałam się, już nie mam sił.
-Co to? Kto to?-zawołał Janek i wtedy dostrzegł na plecach robota malutkie, plastikowe kółko. Wcisnął je i po chwili z zabawki wyleciały cztery małe klocki w kształcie walców. Jaś zajrzał do środka, ale dostrzegł tam tylko małe metalowe elementy.



Tymczasem na podłodze, tuż obok chłopca stały w szeregu cztery małe baterie z metalowymi guziczkami na główkach.
-Halo, halo, tutaj jesteśmy, spójrz na nas- wołały do Janka
-Kim wy jesteście? spytał trochę zdezorientowany chłopiec.
-My? Cóż za pytanie, jesteśmy bateriami, dzięki którym tak świetnie bawiłeś się przez kilka dni! Tak zwane "Paluszki" do usług- zawołała jedna z baterii.

-Ja się z wami nie bawiłem-odrzekł smutno Jaś
-Ależ bawiłeś się, to dzięki nam twój robot wykonywał wszystkie polecenia.
-Jak to ?-spytał chłopiec.
-No tak, to my sprawiałyśmy, że twoja zabawka działała, to my przekazywałyśmy jej energię, aż w końcu wyczerpały się nasze możliwości i koniec, basta, robot ani drgnie!
Janek rozpłakał się.

-Czy to znaczy, że, że, mój, mój-zaczął zacinać się.
-Nie płacz, to znaczy tylko tyle, że nadszedł czas na zmianę. Musisz wymienić nas na... "nowszy model"-zachichotały baterie.
-To nie jest śmieszne-powiedział Jaś, ocierając łzy.
To jest zupełnie naturalne. My wyczerpałyśmy się. Prrrrądu brak!- stwierdziła kolejna bateria.
-Prądu?-przeraził się Janek.
-Tak, tak, prądu. My jesteśmy małymi magazynami z prądem.
-Ojej, prąd jest bardzo niebezpieczny- tak zawsze mówi tata-powiedział z lękiem Janek.

-Jest niebezpieczny, jeżeli nie znasz, jak by ci to powiedzieć, "instrukcji obsługi prądu", rozumiesz?
-Nie, nie rozumiem- stwierdził chłopiec.
-Posłuchaj, prąd jest przede wszystkim pożyteczny, o czym zdążyłeś się już przekonać, prawda?
-Jak to?-spytał .
-Przecież to prąd zgromadzony w nas, bateriach, pozwalał na ruch twojej zabawki. Śmiałeś się wtedy tak głośno, że aż miło. W końcu prąd wyczerpał się i koniec, stop. Robot został unieruchomiony. Uszło z niego "życie"- powiedział jedna z baterii.
Posmutniałeś, czyż nie?-spytała.

-Tak- potwierdził Janek
-Wiele zabawek przynosi dzieciom radość dzięki zainstalowanym w nich bateriom. To dzięki energii elektrycznej korzystasz z tabletu, komputera, telefonu i wielu innych urządzeń. Zatem prąd jest przede wszystkim pożyteczny.
-Wiwat energia! - krzyknęły chórem baterie.
-To dlaczego tata ostrzegał mnie tyle razy przed prądem? -spytał Jaś.
-Prąd zgromadzony w bateriach ma niewielkie napięcie, półtora Wolta, trzy Wolty, ale ten, który płynie w sieci jest o wiele silniejszy. Może mieć 230 Woltów.

- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $5.39+) -
BUY THIS BOOK
(from $5.39+) - DOWNLOAD
- LIKE
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!