Wiersz napisany w roku 2017, uzyskał nową formę w roku 2019. Czyta autor.
Jan Drzewny
Warszawa, luty 2020 r.

– Kolibry Bobry, Obry Wojobry,
Stacja marsjańska Bolesław Chrobry!
– Tak przedstawiali się dwaj Marsjanie,
Zgłaszając Ziemi swe lądowanie.
Milczała jednak Ziemia w eterze:
Kontrola lotów się nie nabierze
Na ufoludków. Wy też powiecie,
Że nie ma życia na tej planecie.
Mimo, że była Marsjan wizyta,
Żaden dziennikarz o nią nie pyta,
Żadna gazeta o niej nie pisze.
Sam pomyślałem – pierwszy raz słyszę,
Gdy pewien kelner, co miał dług u mnie,
Zamiast go oddać – sto złotych w sumie,
Dał mi rozmowy Marsjan nagranie,
Bo miał do nagrań zamiłowanie.
Tego nagrania piszę streszczenie,
Gdyż wiarygodność kelnera cenię.
Zatem, gdy ścichły silnika jęki,
W eter radiowy pobiegły dźwięki:
– Stawiamy nogi na Matce Ziemi!
– Więc się przedstawmy, co im powiemy?
– Kolibry Bobry, Obry Wojobry,
Stacja marsjańska Bolesław Chrobry!
Lecz jak wynika z treści nagrania,
Nikt nie urządził im powitania.
Wyłażą goście, śnieg pod butami,
Jeden z nich mówi tymi słowami:
– Cisza, nikogo – z przodu i w tyle
Schrony piętrowe, słupobadyle.
– Na nich coś białe, symbol hadwao,
Zobacz, zrobiłem z tego kakao!
Może przez okno gości zawianych
Ujrzał ktoś w parku między drzewami,
Nie wiedząc, że tu trzeba tłumacza,
Bo słupobadyl drzewo oznacza,
Bo blok, gdzie mieszka, to schron piętrowy?
Czy mu kosmici przyszli do głowy?
Z rozmowy Marsjan widać nagrania,
Że gaz tam mają do rozśmieszania:
– W nowym skafandrze – z gazem do śmiechu,
Chodzi się lekko i bez pośpiechu.
– No to obejdźmy schron trzypiętrowy.
– Dobra, ruszajmy, jestem gotowy.
– Małe kratery po lewej stronie.
– To są podróbki, nie martw się o nie.
– Siatka na ramie, już przeskoczyłem.
– A ja wylazłem na siatkę tyłem!
Szli dziarsko, śmiało przełażąc płoty,
Widać nie mieli nic do roboty.
Szukali jednak tutaj kraterów,
Bo to wynika z ich charakteru
– Zmieniają oni okrągłe doły
Na lądowiska płaskie jak stoły.
Wreszcie zobaczył ich człek miejscowy,
Kosmici mu nie przyszli do głowy:
– Dwunożnik ziemski idzie w tę stronę!
Zostań na ramie, przemów z ukłonem.
– Hi, hi, to Obry, a ja Kolibry
Ze stacji Chrobry. Halo – dzińdybry!
– Od halowinu już miesiąc z górką,
Do zabaw macie swoje podwórko!
– Weszła do schronu stwora dwunożna!
– Cisza, nikogo – dalej iść można.
Na koniec doszli na plac budowy,
Gdzie dzisiaj namiot jest koncertowy:
– Jest krater dobry do lądowania!
– Ma osiem słupów do cumowania.
Obok pustostan, no... schron bezpański.
– Toż to gotowy obóz marsjański!
– No to wracajmy – nasz wóz za schronem.
– Idźmy śpiewając, idźmy z fasonem!
Bardzo wesoło szli tak, ze śpiewem,
Aż odnaleźli spodek za drzewem.
Swojska piosenki była melodia,
W kraju nad Wisłą słychać ją co dnia:
– Koliiibry, czy ci nie żal,
Zostaaawiać tych białych hal?
– Mój Ooobry, wcale nie żal,
Odleeećmy w kosmiczną dal!
Nic się nie dzieje po ich odlocie:
Latem koncerty w białym w namiocie,
Pustostan jak stał, tak stoi pusty,
Zamknięty wiecznie na cztery spusty,
Niektóre okna z dyktą na wierzchu.
– Raz tylko, zimą, idąc o zmierzchu,
Ujrzałem w oknie światło czerwone,
A nad drzewami ptactwo spłoszone!
- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors


- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $6.59+) -
BUY THIS BOOK
(from $6.59+) - DOWNLOAD
- LIKE
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!