
Dla Wszystkich miłośników latania.
Bo warto mieć marzenia.

Wakacje!!
Wymarzony czas na odpoczynek i relaks.
Miejsce??
Grecka wyspa o nazwie Kreta.
Tata zorganizował nam wyjazd przez słynne biuro podróży Itaka.
-Hmm??, dziwny zbieg okoliczności.Ostatnio na j.polskim dużo rozmawialiśmy o Grecji, przy okazji omawiania mitologii greckiej.



Wieczorem szybkie pakowanie, bo wcześnie rano pobudka i wylod na wymażone wakacje.
Pakuję najważniejszą dla mnie rzecz, czyli mój tablet, dzięki któremu będę mogła komunikować się ze światem.
-Wiem, Wiem...... powinnam odpocząć od tych wynalazków XXI w., ale moja mama mówi zawsze, że " kto z sobą nosi nikogo nie prosi".
Chyba jakoś tak to leciało.

6:30 rano. Dzwoni budzik.
Rodzice krzątają się, szykują śniadanie. Standardowo, mama szuka biletów.
Szybka toaleta, śniadanie i jedziemy na lotnisko.
Odprawa, wejście na pokład i lecimy...

Jesteśmy!!!!
-WOW, jak tu pięknie. Zieleń błękit i słońce, gorętrze niż w Polsce.
Docieramy do hotelu, ale jest już późno na jakąkolwiek orientację w terenie.
Rano, budzą mnie wdzierające się przez okno promienie słońca.
Śniadanie na tarasie z widokiem na morze.
Jaka tu cisza i spokój.




11:00 Wyruszamy na pierwsze zwiedzanie okolicy.
Docieramy do miejsc, podobnych do tych, które były opisywane w mitologii, którą przerabialiśmy podczas lekcji.
Przewodnik wspomina labirynt, w którym był uwięziony Minotaur, który był postrachem dla ludzi.
Mówi o wielkim greckim budowniczym...
Czuję się jak na lekcji.

Po ciekawej wycieczce, chwilę odpoczynku na plaży. Tato "walczy" z parasolem, żeby trochę się schronić przed gorącym słońcem. Mama Już kremuje mi plecy. Ja rozkładam się na kocu, szukam tableta.
Nagle zrywa się wiatr, tak silny, że porywa nam parasol. Rodzice biegający po plaży za parasolem- śmieszny widok.


Rozglądam się po plaży . Nagle dostrzegam starszego mężczyznę , ktory coś rysuje.
Wiem, że nie mogę w nowych miejscach się oddalać , ale ta odległość od mojego koca nie jest zbyt duża.
Udaję, że czegoś szukam. Tym samym zbliżam się do tej osoby.
Jest to starszy Pan , może w wieku mojego dziadka.
Ma przed soba rożne szkice.



Są to rysunki jakiś urządzeń, maszyn....
-Hmmmm....., chyba przypominają mi tak jakby latawiec ze skrzydłami .
Nagle słyszę:
-Sara, Sara!! Gdzie jesteś ?
To rodzice mnie wołają.
Wracam do nich ,nie byli zbytnio zadowoleni, że się oddaliła.
Wracam do nich i opowiadam, że spotkałam kogoś dziwnego ....
Po kolacji, wyszłam z rodzicami na spacer po plaży.
Słońce juz zachodziło. Widziałam duzo zachodów słońca , ale nie takich jak ten.
Czerwona kula łączyła niebo z morzem, tak jakby słońce chciało się ochłodzić w morzu.
Zamysliłam się , nagle coś uderzyło mnie w ramię . To była jakas figurka, do której były przyklejone skrzydła. Podniosłam ją i nagle usłyszałam czyjś głos. Przede mną stał ten starszy Pan , którego spotkałam rano na plaży.
Coś do mnie mówił, ale ja nie znałam greckiego .....



Wyciągnął rękę.
Zrozumiałam, że chce odzyskać swoją własność.
Oczywiście oddałam mu ją. Skinął głową a ja się uśmiechnęłam.
Nagle podbiegł do nas chłopak , to był tego Pana syn.
Przypomniałam sobie,że mam w tablecie komunikator językowy .
Po minach moich rozmówców zdałam sobie sprawę , że chyba nigdy dotąd nie widzieli tabletu , bo ich oczy na jego widok zrobiły się tak duże , jak księżyc w pełni .

Przetłumaczyłam jak się nazywam i skąd pochodzę. Poposiłam ich , żeby też mi coś o sobie opowiedzieli.
Komunikator w tablecie przetłumaczył ich słowa w następujący sposób:
-Na imię mam Dedal, a to mój syn Ikar.
Bardzo chcemy wrócić do swojej Ojczyzny , ale nie możemy bo nie mamy czym.
Własnym uszom nie wierzyłam w to co usłyszałam .
-Nie, to niemożliwe, przecież Oni? Nie , nie....


Zapytała się czy mają już jakiś plan działania ?
Starszy Pan powiedział, że chcą zbudować skrzydła, dzięki którym polecą wysoko, wysoko w niebo.
Szybko zaczęłam mówić, że pochodzę z epoki w której słyszałam już opowieść o przygodach ojca i syna, którzy chcieli latać . Jednak ich plan się nie udał, ponieważ słońce roztopiło wosk , którym były posklejane skrzydła.




Starszy Pan , otwierał oczy ze zdumienia.
Razem z synem nazwali mnie "NERAIDA"-czyli wróżka.
-Ja i wróżka, dobre. No nic....
W tablecie pokazałam im współczesne maszyny latające czyli samoloty. Starszy Pan był zachwycony , ponieważ jego rysunki były zbliżone do projektów dzisiejszych samolotów.
Wytłumaczyłam im, że dzisiaj można wzbić się w powietrze, przy pomocy różnych urzadzeń, bardziej praktycznych niż pióra i wosk.




Zapytali, czy pomogę im wrócić do domu?
Musiałam o tym porozmawiać z rodzicami.
Umówiłam się z nimi o 21:00 pod moim hotelem.
Wczesniej opowiedziałam rodzicom cąłą historię Ojca i Syna.
Moi przyjaciele przyszli punktualnie.
Wszyscy razem usiedliśmy przy stole i mój tato zaproponował im wspólny lot do Aten . Nawet przysponsorowaliśmy im bilety...
Ojciec i syn a raczej , Dedal i Ikar byli bardzo szcęśliwi....
Za dwa dni miał być wylot......





Dedal gdy zobaczył latającego ptaka " samolot" był pod wielkim wrażeniem.
Ścisnął mocno za rękę swojego syna i cała nasza piątka weszła na pokład.
Pozwoliłam im zająć miejsca przy oknie.
Zachwycali się widokami. Lecieliśmy wysoko w chmurach a promienie słońca nie były dla nas zagrożeniem.
Widziałam jak Dedal płacze .





Po wylądowaniu w Atenach , Dedal zaprosił nas na kolację.
Podczas kolacji rozmawialiśmy o współczesnym świecie , pełnym nowości technicznych , między innymi o moim tablecie.
Postanowiłam, im go zostawić.
Mama zawsze mówi, że pochłania mnie bez reszty, to teraz będę mogła odpocząć od niego.




Wieczorem usiedliśmy na werandzie i podziwialiśmy zachód słońca.
Dedal, Ikar i Ja..........




- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE
-
SHARE
-
BUY THIS BOOK
(from $3.39+) -
BUY THIS BOOK
(from $3.39+) - DOWNLOAD
- LIKE
- SHARE
- Report
-
BUY
-
LIKE
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS