

W pewien słoneczny piątek jak co tydzień wybrałam się do stajni na jazdę konną. Najpierw udałam się na halę, gdzie czekał na mnie instruktor wraz z moim ulubionym koniem Sauronem. Lekcja rozpoczęła się od wolnego stępu podczas którego robiłam ćwiczenia na koniu: wymachy rękami, podnoszenie i wyjmowanie nóg ze strzemion oraz jazda bez trzymanki na stojąco.

Po zajęciach z Sauronem w ramach wolontariatu zaczęłam sprzątać boks Maladze i czyścić kopyta Horcie. Byłam zmęczona, postanowiłam chwilkę odpocząć i usiadłam na świeżym sianie. Zasnęłam ...

Nagle ktoś szturchną moją rękę i wrzasną mi do ucha
- Co ty tu robisz? Jest środek nocy, dlaczego nadal tu jesteś? – zapytał nieznajomy.
Obudzona ze snu nie wiedziałam co się dzieje. W boksie obok mnie stał wysoki mężczyzna z bujną brodą.
- Dobra, skoro już tu jesteś może pomożesz mi posprzątać tą stajnię?- zapytał.

Przetarłam zaspane oczy, by zobaczyć czy to wszystko dzieje się naprawdę. Oparłam sie plecami o ścianę boksu i rozmyślałam jak najszybciej mogłabym uciec do domu. Mężczyzna zobaczył mój strach i powiedział:
- Nie bój sie mnie mała istoto, jestem Herakles. Przybyłem do tej stajni, ponieważ muszę zrobić tu porządek. Nie stój tak, tylko pomóż mi, a po pracy odwiozę Cię do domu – powiedział.


Nie wiem dlaczego, ale przestałam sie bać. Zaufałam temu nieznajomemu. Opowiedział mi swoją historię. Dostał kolejne trudne zadanie. Miał oczyścić stajnię Augiasza, który posiadał ogromne stada bydła. Stajnia ta od trzydziestu lat nie była sprzątana. Herakles obiecał Augiaszowi, że doprowadzi stajnię do porządku w jeden dzień, ale zażądał w zamian dziesiątej części trzody.


Król zgodził się na ten warunek, bo wykonanie tej pracy w tak krótkim terminie wydawało mu się niemożliwe. Postanowiłam pomóc Heraklesowi. Nie wiedziałam jeszcze jak, ale obiecałam sobie, że coś wymyślimy. Razem zastanawialiśmy się jak wykonanć to trudne zadanie.

Gdy wyszliśmy na zewnątrz z kubkiem gorącej herbaty usiedliśmy przy rzece. Wtedy oboje spojrzeliśmy na szybki i silny nurt rzeki i wiedzieliśmy co zrobimy.
-Wiem- powiedział Herakles.
- Wykopiemy kanał i skierujemy wody rzeki do stajni. Prąd wyniesie wszystkie nieczystości – dodał.
- Świetny pomysł – odpowiedziałam.
-W ten sposób wywiążesz się z umowy – dodałam.


I tak też zrobiliśmy. Wykopaliśmy długi korytarz przez który woda z rzeki dostała się do stajni. W kilka godzin cała stajnia była czysta jak nigdy dotąd.

Nasza radość z wykonania zadania była ogromna. Herakles z wielkiej torby wyjął przysmaki: nektar i ambrozję. Ja przyniosłam z komórki koc i razem usiedlismy na trawie na małą ucztę. Nektar i ambrozja były przepyszne. Poczęstowałam Heraklesa coca-colą i popcornem. Miał śmieszną minę jak bąbelki wpadały mu do nosa.




-Dziękuję za pomoc – powiedział
- Nie wiedziałem, że w takiej małej dziewczynce drzemie tyle siły- dodał.
- To ja dziękuję Ci za mile spędzony czas i opowieści o Olimpie i jego mieszkańcach – przyznałam.


Po przekąskach poczułam się bardzo zmęczona i oczy same mi się zamknęły. Gdy obudził mnie dzwonek mojego telefonu byłam już sama, nigdzie nie było Heraklesa. Sama nie wiedziałam czy to był tylko sen, czy ten tajemniczy gość naprawdę pojawił się w stajni.



- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE
-
SHARE
-
BUY THIS BOOK
(from $2.99+) -
BUY THIS BOOK
(from $2.99+) - DOWNLOAD
- LIKE
- SHARE
- Report
-
BUY
-
LIKE
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem
"Stajnia Bonanza"

COMMENTS