Jasna strona kwarantanny
VI B
Pamiętnik
z czasów zarazy

VI B
ROZDZIAŁ I
Ola
Na kłopoty... serial!

Poniedziałek
Po lekcjach postanowiłam, że pooglądam sobie mój ulubiony serial. Klamka zapadła. Decyzja była nieodwołalna. Pociągnęłam tak mniej więcej do godziny 15.00. Później poszłam na dwór pobawić się z moim psem. Wpadam w rutynę?

Wtorek
Dzisiaj jest brzydka pogoda, więc przyszło mi siedzieć w domu Nie miałam co robić, więc postanowiłam poukładać puzzle. Gdy przyszła wyczekiwana godzina, logiczne łamigłówki musiały ustąpić pola. Zaczynał się... mój ulubiony serial.
Środa
Za oknami nawet fajna pogoda, a moja mama wróciła z pracy dość wcześnie. W związku z tym postanowiła zabrać mnie na zbieranie pędów sosny na syrop. Mój psiak - wiadomo - musiał pójść z nami. Na miejscu była tez moja ciocia, z którą się wcześniej umówiłyśmy. Dwie godziny walczyłyśmy z tymi pędami, ale czego się nie robi dla zdrowia. Po wszystkim ciocia zaprosiła nas do siebie na kawę i herbatę. Gdy wróciłyśmy do domku, umyłam się, a wieczorem jeszcze pograłam z Sylwią w grę komputerową.

Czwartek
Dziś jest bardzo brzydka pogoda, ale po lekcjach przyszła do mnie Sylwia. Dużo się bawiłyśmy, śmiałyśmy się oraz udało nam się wyjść trochę na dwór. Oczywiście wszystko odbyło się w zgodzie z wymogami higienicznymi. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Gdy Sylwia, poszła... Kto zgadnie? Włączyłam sobie... mój ulubiony serial.



Piątek
Pogoda trochę słaba, więc postanowiłam siedzieć w domu. Ulepiłam chomika z gliny i narysowałam coś w moim ''top model''. Wieczorem... Tak, macie rację, włączyłam sobie mój ulubiony serial. Trzeba jakoś się relaksować.
ROZDZIAŁ II
Bartek
Robin Hood znad Lubrzanki
Poniedziałek
Wstałem wcześnie, bo znowu e-lekcje. Zdenerwowałem się, gdy dowiedziałem się, że mam pisać pamiętnik. Zawsze wydawało mi się, że to dla dziewczyn. Po lekcjach poszedłem na dwór i zobaczyłem w moim strumyku śmieci. Ludzie w ogóle nie dbają o środowisko. Nawet znalazłem deskę toaletową. Matka natura niejednemu dałaby kopniaka za takie zachowanie. Ale ludzie działają według starego powiedzenia: ,,Gnój na pole, a śmieci do lasu”! Później kosiłem trawę oraz strzelałem z łuku. Było super. Strzelanie z łuku jest takie ekscytujące.


Wtorek
Dzień pochmurny i deszczowy!!! Raczej nici z moich planów, a miałem pojeździć na desce. Lekcje, jak zwykle, tylko szkoda , że nie możemy widzieć się przez kamerkę z każdym nauczycielem. Najodważniejsza jest pani od matematyki. Pogoda zmusiła mnie do czytania lektury. "Szatan..." jest fajny. Na początku wiało nudą, ale później się rozkręcił. Tak minął zimny i deszczowy wtorek. Dobranoc! Jutro wielki dzień!




Środa
Sto lat! Sto lat! Usłyszałem na pobudkę. Dzisiaj moje 12 URODZINY. Od rana odbierałem telefony z życzeniami od rodziny. Przez tego wstrętnego wirusa nie możemy się spotkać. Impreza będzie, ale w innym terminie. Kiedy? To ta zaraza zadecyduje. Mam nadzieję, że w oczekiwaniu na przyjęcie nie dopiszę sobie kolejnego roku do życiorysu. Wróćmy na ziemię. Tata wrócił z pracy. Po drodze do domu kupił moją ulubioną pizzę, piccolo i torcik. Wszystko było pyszne. Mniam mniam. To był dobry i udany dzień. Dziękuję tato, dziękuję mamo!!
Czwartek
Dziś nie mogłem się obudzić. Śniło mi się, że zeżarł mnie Mikołaj - kolega z klasy. Był obrzydliwym potworem. RATUNKU!!!!!!! Na szczęście to tylko sen. Na jawie dzień jak co dzień, bez rewelacji. Koronowirus dalej szaleje, już zainfekował prawie wszystkich górników. Kiedy się ten wstrętny wirus wyniesie? Precz choróbska!!! Dziś postanowiłem nauczyć mojego psa kilku sztuczek, ale cóż, nic nie wyszło, bo Reksio nie wie, o co chodzi. Ja mu rzucam kij, a on stoi i merda ogonem. Ja mówię: podaj łapę. On skacze na mnie... Kochane psisko!
PS Rozmawiałem dziś z ciocią, która mieszka w Hiszpanii, bardzo za nią tęsknię. Mam nadzieję, że niedługo się spotkamy. Kocham ją bardzo.

Piątek
Dziś pisałem teścik z biologii. Ciekawe jak mi poszło. Już prawie weekend, mam kilka pomysłów, jak go spędzić. Dziś trochę pograłem w Fortnite’a. Uwielbiam to! Wygrałem dziś aż 10 gier. Hurra!!!!!! Utarłem nosa Adrianowi! Jeszcze jeden szczegół godny odnotowania. Kupiłem sobie klawiaturę mechaniczną. Jest super, podświetla się, a klawisze wydają fajne dźwięki. Idę spać, bo jutro też jest dzień. Tylko, żeby nie przyśnił mi się Mikołaj z mojej klasy. Wolę go na żywo.


ROZDZIAŁ III
Amelia
Pamiętnik prawdę Ci powie...
Poniedziałek
Drogi pamiętniku Mój dzień zaczął się dosyć standardowo jak na czas pandemii. Wstałam, zjadłam śniadanie, wzięłam prysznic i przygotowałam komputer do lekcji online. Nic ciekawego. Około godziny 8.00 zadzwoniłam do Julii - mojej najlepszej przyjaciółki (my mówimy bff, czyli best friends forever, co po angielsku oznacza najlepsze przyjaciółki na zawsze). Rozmawiamy razem na messengerze od początku kwarantanny. Opracowujemy razem podpunkty na polskim, robimy zadania na angielskim, ale też pomagamy sobie, jeżeli nie znamy odpowiedzi na pytanie Pani od matematyki. Razem jest nam raźniej w tym trudnym czasie.

Friends :)
Po lekcjach jak zawsze wyszłam na dwór, aby odpocząć. Bawię się wtedy z moim psem Sarą. Jest bardzo ciekawska i pełna energii. Naszą ulubioną zabawą jest: ,,rzuć piłkę”. Polega ona na tym, że ja rzucam piłkę, a Sara po nią biegnie i przynosi mi ją. Potem - dziwnie to brzmi - praca domowa. Najwięcej czasu zajęło mi zadanie z matematyki. Było długie i trudne do zrozumienia. O godzinie 14.00 do domu wróciła z pracy moja mama. Jak zawsze kupiła mi i siostrze Klaudii pączki z ,,Gwarka” – sklepu babci Olka. Te pączki są najlepsze. Potem zjadłyśmy obiad i oglądałyśmy ulubiony serial mamy.
Wieczorem - kolacja, kąpiel, mycie zębów. W międzyczasie miałam na twarzy maseczkę nawilżającą. I tak skończył się mój dzień. Nie był zbyt ciekawy, ale też nie był nudny. Do zobaczenia jutro mój drogi pamiętniczku.

Wtorek
Drogi pamiętniku Dzień nie zaczął się przyjemnie, ponieważ wstałam zbyt wcześnie. 6.40? Kto to widział. Musiałam rano pomóc w sprzątaniu. Tak mi się nie chciało ale musiałam. Zjadłam śniadanie, następnie poranna toaleta. Gdy zaczęły się lekcje, przypomniałam sobie, że zapomniałam odrobić pracę domową z matmy. Załamałam się, bo pani miała z niej pytać. Odrobiłam ją zaraz przed polskim. Potem lekcje minęły jakoś gładko. No, ale nadeszła TECHNIKA. Na szczęście udało się razem z klasą wkręcić Pana od techniki, że dziś nie powinniśmy mieć lekcji, ponieważ mieliśmy ją tydzień temu (technikę mamy co dwa tygodnie). Tylko cśśśś pamiętniczku, nikomu nie mów .
Po południu pomagałam mamie w pracy na podwórku. Sadziłyśmy kwiaty. Było ciężko, bo ja nie umiem sadzić kwiatów, nie uszkadzając ich. Bardzo szybko zleciał nam czas. Nim się obejrzałyśmy, był już wieczór. Do zobaczenia jutro pamiętniczku.

Środa
Drogi pamiętniczku Dziś nic ciekawego się nie wydarzyło. Poranek był jak każdy inny. Lekcje bardzo szybko i przyjemnie minęły. Prace domowe odrobiłam wtedy, kiedy moja mama wróciła z pracy. Wcześniej cieszyłam się świeżym powietrzem na podwórku. Wieczór również upłynął spokojnie. Dla urozmaicenia - filmy. Do zobaczenia wkrótce pamiętniku.



Czwartek
Drogi pamiętniczku Ten dzień był dosyć zabawny, ponieważ w trakcie godziny wolnej razem z Julcią przeglądałyśmy nasze pamiętniki z czasów, kiedy byłyśmy jeszcze małe. Moja przyjaciółka, czytając swoje wspomnienia z dzieciństwa, zauważyła, że kiedyś pisała melodramat. Był bardzo zabawny i pełny błędów ortograficznych. Opowiadał o życiu Luny i Adama.
W tym dniu mieliśmy mieć też sprawdzian z geografii. Przygotowywałam się na niego dwa tygodnie, ponieważ chcę mieć na koniec roku ocenę bardzo dobrą z tego przedmiotu. Niestety, Pani nie zrobiła testu. Wymyśliła jakiś quiz, który nawet nie jest na ocenę.

Popołudnie było spokojne. Nie byłam długo na dworze, bo padał deszcz. Szybko zrobiłam lekcje i poszłam oglądać „Harrego Pottera”. To na chwilę obecną mój ulubiony film.
Wieczorem zjedliśmy bardzo dobrą kolację. Była zapiekanka. Mniamm Do zobaczenia pamiętniczku.

Piątek
Drogi pamiętniku dzisiejszy dzień był dla mnie bardzo leniwy. Rano prawie spóźniłam się na lekcje. W czasie WF-u powtarzałam sobie wiadomości na sprawdzian z biologii. Ten dział był bardzo trudny i obawiałam się tego testu. Podczas zajęć rozmawiałam razem z Julą. Wspominałyśmy czasy, kiedy jeszcze chodziłyśmy do szkoły. Bardzo mi tego brakuje. Tęskni mi się za klasą i za Natalką - moją najlepszą przyjaciółką z lekcji jazdy konnej, nie widziałam się z nią pół roku.
Wieczorem, kiedy odrobiłam lekcje, obejrzałam film pt. ,,Duża dziewczyna” opowiadający o życiu Jodi. Zmaga się ona z problemem wysokiego wzrostu. Jest wyśmiewana przez innych. To bardzo wzruszający i piękny film. Do zobaczenia wkrótce mój drogi pamiętniczku Może już w lepszych czasach.
ROZDZIAŁ IV
Sylwia
Radość z małych rzeczy


Poniedziałek
Standardowy początek tygodnia. Wstałam, poranna toaleta, przygotowanie do lekcji, zajęcie wygodnego fotela i włączenie komputera. Lekcje przebiegły spokojnie. Potem prace domowe. Potem pomidorówka - uwielbiam! Po posiłku poczytałam "Szatana", a potem, korzystając z ładnej pogody, zaprosiłam psa na spacer. Pupil też chyba miał dobry humor, by zabawy zajęły na 2 godziny. A na kolację tosty. Były pyszne, sama zrobiłam! Wieczór pod znakiem lektury i relaksu przy grach. Telefon w takich chwilach jest niezastąpionym towarzyszem. Do jutra.
Wtorek
Początek według scenariusza - pobudka, mycie, zajęcie miejsca przy biurku i nauka. Zadań domowych nie było dużo, więc szybko się z tym uwinęłam. Pogoda dziś nie najlepsza - delikatnie mówiąc. Co tu robić? Przekąska - sałatka owocowa sprzyja rozmyślaniu. Wiem. Obejrzę "Hobbita". Bardzo polubiłam ten film. Seans trwał do obiadu. Tym razem schabowy - też pycha. Potem czas na lekturę i kolejne 20 stron do przodu. Trzeba jednak się zrelaksować. Lego jest niezastąpione. Z siostrą zabawiłyśmy się w konstruktorki i spod naszych rąk wyszły niezwykłe domki. Przed kolacją zdążyłam jeszcze zajrzeć do dziadków. Mieszkają na dole. Rozmowy z nimi zawsze są cudne. Kolacji tym razem nie jadłam, nie byłam głodna. Za to zmęczona. Spanie też jest cudne.



Środa
7:50 - pobudka. Szybka toaleta i sprintem do komputera na matematykę. Tęsknię za moją klasą. Aby sobie trochę podreperować humor, zadzwoniłam do Oli, aby tak po prostu porozmawiać. Dwie godziny z telefonem przy uchu. To i tak nie jest mój rekord. Potem rosołek - też pyszny i lektura. Trzy godziny czytania i zawitałam na 158 stronę. WOW. W ramach relaksu poszłam do kurek, zebrałam jajka. Jest tu niezła gromadka. Chyba z 50 kur. Niektóre mają imiona. Potem maseczki i towarzystwo babci i siostry. Spacer na pole też może być fajny. Powrót o 20. Niby nie tak późno, jeszcze nie było tak ciemno, ale czułam się padnięta. Co tu kombinować - kąpiel i pora do łóżka.


Czwartek
Dziś pospałam dłużej. Otworzyłam oczy - już 9. Nauczyciele byli wyjątkowo łaskawi - nic zadane, uwierzycie? Mimo to trochę się pouczyłam. A o 12:30 - plecak, maseczka i w drogę. Razem z moim tatą. Poszłam w odwiedziny do Oli. Ale za nią tęsknię. Trochę w domu, trochę na powietrzu - ważne, że z przyjaciółką. Dzień był super.
Piątek
Pobudka o 8:10. Koniec tygodnia. Fajnie. Wzięłam telefon, włączyłam Messangera. Co powiecie na WF w łóżku? Dałam radę, tym bardziej, że aktywność fizyczna ograniczyła się do wiedzy teoretycznej. Po zdalnych lekcjach postanowiłam mimo wszystko zadbać o kondycję fizyczną. Ćwiczenia to dobra sprawa. Jaki jest mój cel? Niektórzy twierdzą, że ćwiczy się, aby schudnąć. Ja chcę zrobić szpagat. Już mało mi brakuje. A wcześniej zadbałam też o umysł. Lektura - zostało mi 20 stron do końca! Potem obiad. W ramach walki z nudą przypomniałam sobie, że mam fajną planszówkę, którą dostałam rok temu od Oli na urodziny. Propozycja nie do odrzucenia, bo rodzice i siostra zgodzili się ze mną zagrać. Graliśmy, graliśmy, aż wygrałam... No to jednak nas zdziwiło. Okazało się, że czas tak szybko minął, że zanim się obejrzeliśmy, była 19. Kolacja, lody, kąpiel i dobranoc. Kwarantanna nie musi być nudna.


ROZDZIAŁ V
Oskar
Dla chcącego, nic trudnego!

Poniedziałek
Dzisiaj po lekcjach zajmowałem się codziennymi obowiązkami, dałem świeżej trawy królikom,potem dolałem świeżej wody pieskom. Odrabiałem lekcje w czasie epidemii jest to trudne, brakuje mi szkoły, rozmowy w realu. Chciałbym się spotkać z moimi znajomymi z klasy i ze szkoły. Najbardziej mi się tęskni za piłką. Życie to nie bajka.




Wtorek
Rano wstałem i wypuściłem psa Czarka, mama pracowała, a tata pojechał do pracy. Dałem więc jeść naszemu nowemu psu. Nazywa się Hary, jest labradorem. Jak zwykle siadamy do lekcji, są one fajne, ale nikt nie ma dla siebie czasu, tylko siedzenie przed laptopem. Dzień jak co dzień, z klasą nic nowego. Skakałem dziś na rampie, było fajnie. W domu mamy remont. Staram się więc pomagać. Nawet zacząłem gotować.



Środa
Dzisiaj od razu musiałem wstać, bo miałem język polski. Potem pomogłem kosić babci trawę, było ciężko, ale i dostałem małą zapłatę. Babcia jest fajna, bo zawsze po kryjomu daje mi słodycze. Zapłata słodka, a mama się nie dowiedziała... hihihihi.



Czwartek
Wyspałem się, bo zaczynam lekcje od godz.10.05. Wcześniej jednak odwiedziłem mój zwierzyniec. Codziennie mam takie obowiązki, posiedziałem sobie trochę na YouTube i zanim mama z tatą przyszli, zdążyłem przenieść się na dwór. Trampolina. Każdy jest pod wrażeniem, bo nauczyłem moje psy skakać na niej. Każdy się z tego śmieje. Pytają, jak ja to zrobiłem, a ja odpowiadam: "kwarantanna".


Piątek
Dzisiaj miałem test z języka angielskiego, ale byłem zadowolony. Dostałem 3. Mama podzielała moje zadowolenie. Po zajęciach odrobiłem lekcje i musiałem pomagać tacie w remoncie, a mama w międzyczasie przygotowywała pyszną kiełbaskę, bo po ciężkiej pracy mieliśmy ognisko.
Dzięki tej kwarantannie mogę więcej czasu spędzić z moją rodziną. Więcej widzę i więcej muszę pomagać, przynajmniej uczę się fachu od taty. Ale i tak tęsknię za kumplami. Jeszcze się spotkamy, obiecuję.

ROZDZIAŁ VI
Julia
Nauka nie poszła w las
Poniedziałek
Dziś była w sumie do południa ładna pogoda, ale potem zaczęło mocno padać. Jednak był to bardzo fajny dzień. Po „szkole” odrobiłam wszystkie lekcje, a potem wyszłam na dwór poczytać książkę. Gdy mój tata wrócił z pracy, postanowiliśmy pójść do lasu na krótki spacerek. W połowie drogi zastał nas deszcz i musieliśmy biec do domu! Gdy wróciliśmy, wypiłam kakao i obejrzałam swój serial.
Wtorek
Dziś z rodziną zrobiliśmy turniej gier planszowych. Bardzo dobrze się przy tym bawiłam. Zwycięzcą został mój brat Dawid. Wygrał ze mną tylko o 2 punkty! Uwielbiam jak razem spędzamy czas.

Środa
Dzisiejszy dzień jest strasznie trudny. Mam bardzo dużo nauki. Od razu po odrobieniu lekcji musiałam uczyć się geografii, bo jutro sprawdzian. Mam mieszane co do tego uczucia, z jednej strony boję się, że nie zdam, a z drugiej myślę, że uczyłam się cały dzień, więc powinnam dobrze napisać. Jeszcze w piątek sprawdzian z biologii. Mam nadzieję, że dam radę wszystko napisać na dobrą ocenę.


Czwartek
Dziś miał być sprawdzian z geografii. Jednak pani wymyśliła, że go nie będzie, tylko jakiś quiz, za którego nawet nie ma oceny. Bardzo się wtedy zdenerwowałam, bo cały dzień uczyłam się do niego. Gdy skończyły się lekcje, siadłam do nauki biologii. Nie było tego dużo, bo tylko 5 tematów i to bardzo prostych. Mam nadzieję, że napiszę jak najlepiej.

Piątek
Od rana bardzo się stresowałam przed sprawdzianem z biologii. Jednak okazał się bardzo prosty. Po lekcjach wzięłam mojego psa Fafika, żeby pouczyć go sztuczek. Nauczyłam go aportowania i siadania. Nie miałam pojęcia, że tak szybko go wyszkolę. Wieczorem dostałam wiadomość od pani Wsół. Okazało się, że napisałam na 6! Na początku nie wierzyłam w to, dopiero później przyjęłam to do wiadomości. Cieszę się bardzo!

Sobota
Dzisiaj cały dzień spędziłam na dworze. Pomagałam w różnych pracach. Kosiłam trawę, odkurzałam samochód i sadziłam warzywa. Bardzo się przy tym napracowałam. Wieczorem zrobiłam sobie herbatkę i zjadłam pyszną kolację.
Niedziela
Dzisiaj mój brat Dawid z kuzynem Szymkiem uczyli mnie tricków na trzepaku. Świetnie się przy tym bawiłam. U Szymka urodziły się 2 małe kotki. Są całe czarne, piękne, jak dwie małe kuleczki. Moi bracia postanowili rozłożyć namiot i spędzić w nim noc. Jednak to się nie udało, bo zaczęło się trochę chmurzyć i musieliśmy wszystko złożyć. Niebawem wrócimy do tego tematu.
ROZDZIAŁ VII
Szymon
Warto pomagać
Poniedziałek
Poniedziałek jak poniedziałek Nie chciało mi się wstać, dlatego zaspałem na pierwszą lekcję. Gdy już opuściłem łóżko, bardzo szybko się ubrałem i podszedłem do komputera. A po lekcjach nadrabiałem zaległości... Poszedłem spać. Gdy wstałem, już było po obiedzie. Na szczęście, pamiętali o mnie i coś dla mnie zostało. Potem gra na komputerze i jazda na rolkach. Towarzyszyła mi moja siostra. Widzieliśmy zachód słońca.

Wtorek
Dzień zacząłem od przymusowej pobudki . Ubrałem się, zjadłem śniadanie i poszedłem przyszykować się do lekcji. Po lekcjach grałem w gry komputerowe, ale tylko przez godzinę. Potem poszedłem na podwórko, ale zaczęło padać, więc musiałem wrócić do domu. O 15 przyjechał tata z pracy i przywiózł jakby „pracę domową”, którą musiał zrobić i na następny dzień zabrać do firmy . W ramach walki z nudą pomogłem mu. Poszło szybko. W międzyczasie przestało padać. No to na świeże powietrze, tym bardziej, że tata wymyślił murowanie grilla. Gdy on układał cegły, ja robiłem zaprawę. Było ciekawie.

Środa
Dzisiaj troszkę mi się zaspało, bo wstałem kilka minut przed pierwszą lekcją, więc biegiem się ubrałem i do komputera. Po lekcjach pojechałem z siostrą do pracy taty po „chałupnictwo”, ponieważ dzisiaj będzie go bardzo dużo i jak tata przyjedzie, to będzie miał mniej.
Czwartek
Jak zwykle zaspałem na lekcje i jak zwykle biegiem. Po zajęciach zrobiła się ładna pogoda, więc wybrałem się z moim bratem na quada. Później obiad . A potem mama zawołała mnie do pomocy przy sadzeniu kwiatów i warzyw. Zeszło nam do wieczora. I dobrze. Niech ten czas epidemii minie jak najszybciej.




Piątek
Dziś wstałem na długo przed lekcjami. Miałem więcej czasu na przygotowanie się do zajęć. Te poszły ekspresem. Po lekcjach posprzątałem w domu, poszedłem na rower i wróciłem na obiad. Trzeba mieć siłę, bo dziadek potrzebował pomocy przy drewnie. Znów zastał mnie wieczór. Potem tradycyjnie - kąpiel, chwila relaksu, kolacja. I moje ukochane - spanie, spanie, spanie...

ROZDZIAŁ VIII
Wiktoria L.
Ambitna dziewczyna i Kruszyna
Poniedziałek
Drogi pamiętniczku, dziś kolejny dzień spędziłam w domu. Od samego rana dopisywał mi jednak dobry humor. To pewnie za sprawą Kruszynki, która wskoczyła na moje łóżko i zrobiła mi szybką pobudkę. Piesek asystował mi także w trakcie śniadania. I jak zawsze musiałam się z nią podzielić moją porcją. Od godziny ósmej miałam lekcje. Muszę przyznać, że nie przypuszczałam, że takie zdalne nauczanie będzie powodowało tak dużo chaosu. Jak ja tęsknie za szkołą! Pogoda dziś była piękna: słoneczko jasno świeciło, a na niebie prawie nie pojawiały się chmury. Dlatego szybko odrobiłam zdalne prace domowe, zjadłam obiadek i ruszyłam na dwór. Do wieczora bawiłam się z Kruszynką. Skakałyśmy na trampolinie i przez skakankę. Jeździłam na rowerze i rolkach. A na kolację miałam kiełbaskę z grilla, ale pyszności...


Wtorek
Pamiętniku, dziś kolejny dzień trwania pandemii koronawirusa. Osobiście marzę o tym, by już wrócić do szkoły. Stęskniłam się za moją klasą!
Rano znów miałam lekcje on-line. Dziś minęły wyjątkowo szybko. Zjadłam mój ulubiony budyń czekoladowy i zabrałam się za prace domowe. Niestety, pogoda średnio dopisywała, więc musiałam zostać w domu przez cały dzień. Znalazłam jednak ciekawy sposób na spędzanie wolnego czasu Namalowałam obrazek przedstawiający Kruszynkę śpiącą na swoim posłaniu. A kiedy skończyłam swoje dzieło ćwiczyłam gimnastykę. Trochę też potańczyłam i śpiewałam. Tak miło spędzałam czas wolny, że prawie spóźniłam się na dodatkowe zajęcia on-line z języka angielskiego. Wieczorem byłam tak wykończona, że usnęłam przy czytaniu drugiej strony ulubionej książki

Środa
Kochany pamiętniku, dziś dzień – jak co dzień. Wstałam wcześnie rano, zjadłam śniadanie i miałam lekcje. Później odrabianie lekcji, obiad i czas na przyjemności. Było ciepłe i słoneczne popołudnie, więc wzięłam książkę i usiadłam w ogrodzie nad stawem. Była cisza, słychać było jedynie śpiew ptaków i szum drzew, mogłam skupić się na ulubionym zajęciu. Nawet nie wiem kiedy, książka się skończyła. Trochę zaskoczyło mnie zakończenie, bo wydawało mi się, że zakończy się ciekawiej Wieczorem, już po kolacji, całą rodziną obejrzeliśmy komedię. Film był na tyle śmieszny, że po jego zakończeniu aż bolały mnie mięśnie twarzy. Teraz właśnie leżę w łóżku i wspominam ten wyjątkowy dzień.



Czwartek
Po lekcjach szybko odrobiłam lekcje i zabrałam się za powtarzanie materiałów na sprawdzian. Za oknami ciągle padało, tylko szaro i ponuro, więc nie było mowy, żeby spędzić miło popołudnie na zewnątrz. Jeździłam na deskorolce w domu, a Krusia biegała ciągle za mną i radośnie poszczekiwała. Z radości tak szybko merdała ogonkiem, że wyglądał jak miotełka do kurzu. Później zadzwoniła moja kuzynka, miałyśmy tak dużo sobie do opowiedzenia, że nawet nie spostrzegłam, kiedy minęła godzina. Potem była jeszcze lekcja angielskiego i wieczór przy grach z rodzicami. Udało mi się nawet wygrać trzy razy, więc z dumą udałam się do łóżka.

Piątek
Pamiętniczku, dziś już ostatni dzień kolejnego tygodnia. Dzisiaj pisałam sprawdzian z biologii, na szczęście okazał się stosunkowo łatwy. Radośnie odrobiłam prace domowe i już miałam wolne... No, przynajmniej do poniedziałku. Mogłam robić, co tylko zapragnę. Na szczęście dziś pogoda była całkiem ładna, więc wybrałam się na wycieczkę rowerową. Okazało się jednak, że chłód po padającym niedawno deszczu jeszcze utrzymuje się w powietrzu i wróciłam lekko zziębnięta. Dostałam ciepłe kakao i termofor żeby się zagrzać. Było tak miło i ciepło, że. Usnęło mi się. A kiedy się obudziłam, panował już półmrok. I w taki sposób wyjątkowo szybko mój tydzień się zakończył.

ROZDZIAŁ IX
Mikołaj
Głodny kontaktu z kolegami! PS Ale nie do tego stopnia, żeby zjeść Bartka!

Poniedziałek
W związku z zaistniałą sytuacja z tym koronawirusem już prawie dwa miesiące minęły, odkąd byłem ostatni raz w szkole. Bardzo tęsknię za całą klasą, a zdalne nauczanie staje się coraz nudniejsze. Będę bardzo szczęśliwy, kiedy wszystko się uspokoi, a ja będę mógł z kolegami po lekcjach pójść na lody.
Wtorek
Dzięki temu, że zostały otwarte lasy, wczoraj wieczorem udaliśmy się całą rodziną na wycieczkę rowerową. Po długiej rozłące z dwoma kółkami fajnie było znów wsiąść na ukochany środek lokomocji. Tylko obowiązkowa maseczka trochę przeszkadzała. Przypomniało mi to o zdalnym nauczaniu. Zapyta ktoś dlaczego? Zaczyna mi ono sprawiać problemy, bo ciągłe wpatrywanie się w ekran stało się męczące. Internet działa do tego wolniej niż zwykle. Powód jest oczywisty. Uczniowie z całego kraju mają lekcje on-line. Nie mogę doczekać się prawdziwej swobody w poruszaniu się i oczywiście spotkania z moimi przyjaciółmi. Choćby w szkole.



Środa
Cały dzień zimny. Nudzi mi się, a nie można wyjść na dwór. Na domiar złego na jutro zapowiadają deszcz. Na szczęście ktoś wymyślił gry planszowe. Nadarzyła się okazja, żeby z tego dobrodziejstwa skorzystać. Dziś dwóch moich kolegów z klasy ma urodziny. Gdyby nie ten wirus, pewnie byśmy to jakoś uczcili. Niestety, to jest niemożliwe. Wiem, że każdemu jest smutno, że widzimy się tylko przez Internet. Mam nadzieję, że wkrótce wszystko ucichnie. Wówczas nadrobimy zaległości.

Czwartek
Dzisiaj po lekcjach, oczywiście wirtualnych, była nawet dobra pogoda, więc oddałem się aktywnemu wypoczynkowi na świeżym powietrzu. Niestety, wieczorem zaczęło padać. Ale od czego są nowoczesne technologie? Pograłem trochę na komputerze. Jednak i tak towarzyszyła mi myśl, ze nic nie zastąpi czasu spędzonego z bliskimi. Chciałbym już zakończyć to ciągłe siedzenie w domu. Tak bardzo tęsknię za normalnym życiem.

Piątek
W końcu nadszedł ten dzień. Jest piątek, piąteczek... Weekend tuż, tuż. Pogoda jest coraz lepsza, a ja mam coraz mniej zadań do wykonania. Sytuacja idealna. Chcę odpocząć, dlatego zaplanowałem sobie kilka rzeczy. Nie powinienem się nudzić. Na deser wspólna gra on-line z kolegami z klasy. To świetna odskocznia od sytuacji z tym całym koronawirusem. Czy są jakieś plusy tej sytuacji? Dzięki kwarantannie możemy zrozumieć, że naprawdę siebie potrzebujemy.
ROZDZIAŁ X
Oliwia
Przespać kwarantannę


Poniedziałek
Nie chciało mi się dziś wstawać o siódmej... Jeszcze trochę zaspana siadłam do lekcji. Mieliśmy sprawdzian, dość łatwy. Po obiedzie poszłam na spacer, była ładna pogoda. Odrobiłam lekcje i mogłam obejrzeć film. Chce mi się spać... Weekend za szybko się kończy. Jutro obiecuję mieć więcej energii.
Wtorek
Muszę mieć głośniejszy budzik, bo w końcu nie wstanę rano. Dziś to mieliśmy dopiero zadań na matematyce! Pewnie sprawdzian się szykuje. Super... Miałam ochotę wyjść na rower i ... pada! Mama się dopytuje, czego mi brakuje... Zakupy? Lepiej jechać z nią, bo znowu kupi coś, co nie będzie mi się podobało...


Środa
Od rana takie słońce, że mi prawie oczy wypaliło. Dziś po lekcjach udała mi się mała wycieczka na rowerze, trochę za gorąco, ale znośnie. Z matematyki chyba z tysiąc zadań! Kiedy ja mam je zrobić? W nocy? W końcu nie tylko matma jest w planie. Zmęczona jestem, idę spać.


Czwartek
Opłacało się zrobić wszystkie zadania z matmy, mam 5. Mama zadowolona, to pewnie kupi mi coś ekstra.
Piątek
Dziś miałam od rana znakomity nastrój. Zakupy z mamą (i moja piękna, nowa, super, najlepsza bluza),
spacer z psem, żadnego stresu z odrabianiem lekcji... Mam weekend! Wyśpię się! Uwielbiam spać...

ROZDZIAŁ XI
Olek
Tańczący z beaglami
Poniedziałek
Właśnie zaczął się kolejny tydzień pandemii, ale ten będzie inny od pozostałych. W sobotę przygarnęliśmy dwa małe pieski, a w zasadzie suczki. Są wspaniałe! Ich mama jest beaglem i one, jak na małe beagle przystało, są bardzo ruchliwe, towarzyskie, ciekawskie, zwariowane i zabawne. Nadałem swojej suni imię Jacky, a moja siostra nazwała swoją Sisi. Mały piesek to wspaniała atrakcja i wielkie szczęście, ale też sporo obowiązków. Rano wstajemy z siostrą wcześnie, żeby wypuścić pieski na podwórko, nakarmić je i pobawić się z nimi. Co do ich toalety, to na razie jest ciężko, ale obiecaliśmy rodzicom, że będziemy odpowiedzialni i będziemy po nich sprzątać. Podzieliliśmy się z siostrą obowiązkami przy utrzymywaniu czystości. Nina myje miski, a ja sprzątam odchody. Moja siostra ma 6 lat i chyba nie spodziewała się, że psy tak brudzą. Kiedy po pierwszej nocy piesków w naszym domu Nina zobaczyła, co zrobiły, z przerażeniem w oczach powiedziała, że może trzeba było wybrać papugi Bardzo mnie rozśmieszyła


Wtorek
Dziś jest pochmurny, deszczowy dzień. Podobno każdego roku w połowie maja są takie zimne dni i mroźne noce. Dzisiaj byliśmy z Jacky i Sisi u weterynarza na pierwszym szczepieniu. Trochę się martwiłem, że będzie je bolało, ale zniosły to dzielnie. Dzisiaj przyjechała też do nas moja ukochana ciocia Emilka. A najlepsze jest to, że zostanie do końca tygodnia!!! Już wiem, że to będzie wspaniały czas. Emilka ma dużo energii i nigdy nie odmawia dobrej zabawy. Kupiła nam Twistera i świetnie się razem bawiliśmy.

Środa
Dziś cały dzień spędziłem na podwórku, bo była ładna pogoda. Graliśmy z ciocią, mamą i siostrą w gumę, ciuciubabkę i skakaliśmy na skakance. To zapomniane gry z dzieciństwa rodziców. Nawet tata pokazał nam, jak świetnie potrafi skakać na skakance. Chyba dawniej było weselej, kiedy duże grupy dzieci bawiły się razem. Miło posłuchać, jak dorośli o tym opowiadają. Dzięki tej pandemii i przebywaniu ze sobą bez przerwy, dużo się dowiedziałem o dzieciństwie moich rodziców i dziadków.

Czwartek
Deszczowy, zimny dzień. Rano jak zwykle były lekcje, a później zaproponowałem cioci, żebyśmy zrobili teatrzyk dla Niny. Powiedziała, że to świetny pomysł. Postanowiliśmy odegrać jedną z ulubionych bajek mojej siostry - „Czerwony Kapturek”. Teatrzyk był przebierany. Wszyscy trochę parodiowaliśmy swoje postacie. Ja byłem Czerwonym Kapturkiem- fajtłapą, ciocia- strachliwym wilkiem a mama upiorną babcią. Nina też się w końcu przyłączyła. Dawno się tak nie uśmiałem.

Piątek
Dzisiejszy dzień upłynął bardzo spokojnie. Pomagałem mamie przy plewieniu w naszej szklarni. Sisi i Jacky też bardzo chciały pomagać, ale więcej szkodziły, niż było z nich pożytku. Po południu rozegrałem z mamą dwie partie szachów i stwierdziła, że zaczyna już mieć ze mną problemy. Widocznie gram coraz lepiej Emilka wyjechała, ale obiecała, że zabierze mnie i Ninę do siebie do Krakowa na tydzień, jak tylko skończy się ta pandemia...
ROZDZIAŁ XII
Mateusz
Państwo do mnie?
Poniedziałek
Mama poszła do pracy i mogę grać w FORTNITE! To moja ulubiona gra. Mam w niej swoją drużynę. Gramy online. Ale nie zawsze jest Internet. Dziś na szczęście jest. I skończyło się dobrze. Mama dzwoni do mnie i ciągle kontroluje, czy jestem na lekcji, czy robię notatki. Takie tam mamine nadzorowanie mnie. Ale słucham, bo nie da mi grać. Wieczorem było miło. Siedzieliśmy i gadaliśmy sobie o niczym... no nie całkiem o niczym. Podejrzanie często słyszałem słowo „szkoła”
PS Dziś są urodziny mojej kuzynki Patrycji. 24 lata!!! Sporo.


Wtorek
Zaspałem (!!!!!!!!!!!!!) Telefon mamy mnie obudził. Może i dobrze, że dzwoni. I smsa wysłała. To samo, co zawsze. ”Bądź aktywny na lekcji”. NO Przecież wiem. Uff. Byle do wakacji.
Środa
A w sumie to było fajnie. Byłem dużo na podwórku. Mam trzy psy i 2 koty. Zabawy co niemiara. Kola już umie być ze mną na huśtawce - bocianim gnieździe.
PS Po południu byłem u Adriana, ma dziś urodziny. Tort był.

Czwartek
Zamieszkała u nas na podwórku para dzikich kaczek! Wędrują po podwórku. Nazwałem je Pan i Pani Taśtaśkowscy. Mama wołała do nich: taś taś. I dała im kurze ziemniaki. Chyba im smakują, bo zjadły. Są takie fajne, wyglądają jakby się śmiały.
PS Ciekawe, czy jutro też wrócą?
Piątek
Jest strasznie zimno. Babcia mówi: „ zimna Zośka”. Nie wiem, o co chodzi z tą Zośką. Ale jest zimno. Przez okno zobaczyłem, że Pan i Pani Taśtaśkowscy nadal z nami mieszkają. Spróbuję zrobić im zdjęcie.
PS Fajnie mieć swoje prywatne dzikie kaczki.


ROZDZIAŁ XIII
Janek
Nuda jest matką wynalazku
Poniedziałek
Nuda! Wszyscy siedzą w domach. Covid-19 rządzi światem. Dobrze, że jest Internet, więc chociaż dzięki niemu mogę zobaczyć kolegów i koleżanki z klasy. Nawet nie podamy sobie ręki. Raperzy postanowili temu zaradzić. Okolicznościowe rymy nazwali #hot16challenge. Zaczęli raperzy, potem dołączyli celebryci, gwiazdy... Gdy włączyłem komputer i znalazłem akcję, aż zaniemówiłem. W roli rapera prezydent Polski - Andrzej Duda. Myślałem, że to udana przeróbka, ale nic z tych rzeczy. Zapamiętałem nawet kawałek tekstu. Zapomniałem dodać, że wszystko w szczytnym celu, bo zbierają pieniądze na wspieranie służby zdrowia. Przez moment pojawiła się pokusa występu, w głowie zacząłem układać tekst. Jednak i tym razem sen zwyciężył.



Wtorek
Początek standardowy. Pobudka, toaleta, śniadanko, lekcje on-line. Zdecydowałem, że nie będę pisał wspomnianego tekstu, coś wena nie chciała przyjść. Wyszedłem na dwór. Zrobiłem zdjęcie i zawitałem na ławkę. Tu dobrze się myśli. Moja kuzynka Julka, która jest moją sąsiadką, śmiała się ze mnie, że piszę pamiętnik. A może to będzie dziennik - odpowiedziałem.

Środa
Kolejny smutny dzień. Jak sobie przypominam, że koronawirus zepsuł mi urodziny, które były równe 2 tygodnie temu, to aż z nerwów biję w poduszkę! Dla podratowania humoru wyszedłem na dwór. Jeździłem na rowerze i zauważyłem małego kotka. Chciałem go przygarnąć, ale zwierzak miał inne plany i na mój widok uciekł. Potem obudził się we mnie duch wynalazcy. Ze starej zabawki wyjąłem silnik, zlutowałem kable, do tego przycisk. I gotowe! Wynalazek na miarę czasów. AUTOMATYCZNA ZWIJARKA DO PAPIERU TOALETOWEGO. Teraz każdy, kto potrzebuje papieru, musi przytrzymać zielony przycisk. Muszę to opatentować!

Czwartek
Najpierw lekcje. Te dłużyły się, gdyż nie mogłem doczekać się, kiedy zamówię nową myszkę i telefon. Po 8 godzinach wytężonej pracy przyszedł czas na poważną rozmowę z tatą. Początkowo wydawało mi się, że popełniłem jednak błąd taktyczny, bo planowaną listę zakupów zostawiłem w salonie i rodzice zdążyli ją przejrzeć. Tata nie podjął nawet rozmowy. Nagle krzyknął: "niespodzianka". I się stało! Jednak w tych ciężkich czasach zdarzają się miłe sytuacje. Niespodzianka się udała.


Piątek
A po lekcjach hulajnoga. Po powrocie zajrzałem na Librusa, odrobiłem lekcje i zjadłem obiad. Potem chwila relaksu przy grach komputerowych. Dzisiejszy dzień był dość monotonny. Ale naszła mnie na koniec dobra myśl - wakacje coraz bliżej.




Sobota
U mojej kuzynki Julki zamieszkały dwa kotki. Nie mają one nawet dwóch miesięcy. Są małe i słodkie. Fajnie by było je odwiedzić i Julkę przy okazji też. Z pokusami trzeba jednak walczyć. Trudne czasy nastały. Kociaczki są kruczoczarne. Przez płot dowiedziałem się, że to Stella i Bella. Jak je rozróżnić - zapytałem. Julka na to, że Stella ma białe łapki, a Bella nie. Wytężyłem wzrok. To prawda. Dzisiejszy dzień dał mi kolejną lekcję. Trzeba walczyć z pokusami.
Niedziela
Ta niedziela była przełomowa. Tym razem nie oglądaliśmy Mszy świętej z Jasnej Góry czy Watykanu, ale wybraliśmy się do lokalnego kościoła parafialnego. Nasz kościół jest dość przyjemny i ma ładną dzwonnicę. Do jego wnętrza jednak nie wstąpiliśmy, modliliśmy się na zewnątrz, na chodniku. Kiedyś bym tego faktu nawet nie odnotował. Teraz wypada mi stwierdzić, ze to był wielki dzień. Taka odskocznia od złej codzienności.

ROZDZIAŁ XIV
Adrian
W drodze do MasterChefa
Poniedziałek
Początek dnia nie przejdzie do historii. Mycie zębów, śniadanie... Potem zaczęły się moje lekcje. Po skończonych zajęciach odrobiłem prace domowe i wyszedłem na dwór. Myślałem, aby pójść z bratem na rower, ale było zbyt gorąco. Zostało więc podwórko. Gdy mama wróciła z pracy, pomogłem jej przygotować obiad. Wypadł okazale. Podobnie jak kolacja, po której usiedliśmy przed telewizorem i obejrzeliśmy film.




Wtorek
Dzisiaj wstałem ok. 7 rano. Obudziłem się przerażony, bo myślałem, że zaspałem na lekcje. Fałszywy alarm! Gdy przetarłem oczy, przypomniało mi się, że zdalna nauka zaczyna się o 8.15, a nie o 7.15. Gdy skończyłem zajęcia, miałem zamiar wyjść na dwór. Wystawiłem nos na balkon i od razu wiedziałem, że z moich planów nic nie wyjdzie, ponieważ jest bardzo zimno. Siedziałem w domu i czytałem książkę. Po godzinie mama zawołała mnie, abym pomógł jej piec ciasto na mojej urodziny. Niecodziennie ma się taką okazję. Z drogi do MasterChefa zawrócił mnie brat. Propozycja gry na komputerze okazała się nie do odrzucenia.

Środa
Zaspałem na matematykę. Nawet nie zdążyłem zjeść i się przebrać, siadłem do komputera w piżamie. Po lekcjach cała klasa złożyła mi życzenia urodzinowe, byłem bardzo szczęśliwy, ponieważ pamiętali o tym ważnym dla mnie dniu. Kiedy skończyłem naukę, zszedłem na dół, gdzie czekała na mnie niespodzianka od braci i od mamy. Dostałem dużo prezentów oraz pyszny tort. Później przyszła najbliższa rodzina. Świętowaliśmy do późna. Były życzenia i głośne sto lat. Kiedy wszyscy poszli, obejrzałem jeszcze film, na którego seans miałem od dawna ochotę. To dzięki bratu, w ramach urodzin wypożyczył go dla mnie. To były super urodziny! Szkoda, że nie mogłem zaprosić moich kolegów, ale zdrowie jest najważniejsze. Mam nadzieje, że za rok spotkamy się z nimi twarzą w twarz. A maski? Może będą potrzebne, gdy zdecyduję się na bal przebierańców.



Czwartek
Jak zwykle od rana lekcje. Po skończonych zajęciach poszedłem do moich młodszych braci pobawić się. Po godzinie mama zadzwoniła, abym zjadł obiad. Ona jest taka troskliwa. Później, gdy wróciła z pracy, zapytałem się, czy mogę sobie zagrać na komputerze. Mama się zgodziła. Widocznie mam dar przekonywania, bo grałem do wieczora. Zawsze pozostawał mi argument, że pogoda nie sprzyjała zabawie na powietrzu. Po zjedzeniu kolacji poszedłem się umyć i spać. Trzeba podładować akumulatory. Jutro z rana... znowu lekcje.

Piątek
Dziś wstałem przed godziną 8:00. Zszedłem na dół, zjadłem i ubrałem się, potem “poszedłem” na zajęcia. Gdy skończyłem lekcje, mama poprosiła mnie, abym skosił trawę. Wyciągnąłem kosiarkę i z ochotą, zabrałem się do pracy. Koszenie zajęło mi dwie godziny. Wieczorem poszedłem do mojej cioci na imieniny. Po powrocie zadzwonił do mnie brat z pytaniem, czy idę na ognisko. Mama zgodziła się, więc wziąłem kiełbasę i w drogę. Piekliśmy kiełbaski i ziemniaki. Było dużo śmiechu. Dopilnowaliśmy, aby żadna iskra nie wydostała się z ogniska. Bezpieczeństwo zawsze jest podstawą.

ROZDZIAŁ XV
Natalia
Rozważna i kreatywna
Poniedziałek
Dziś jest bardzo gorąco, więc po lekcjach zamierzam urządzić sobie piknik – na trampolinie. Zabiorę ze sobą Pączka (moja świnka morska) i nikogo więcej nie przyjmuje! Później trochę gimnastyki, dla lepszego samopoczucia. Piknik się udał, ale nie obyło się bez wpadki: chyba Pączek za dużo wypił... I co ja teraz zrobię? Jak wytłumaczę się z tych plam na nowym kocu???

Wtorek
W porównaniu do wczoraj, jest bardzo zimno - czyli odpadają zabawy w plenerze. Postanowiłam zbudować szałas w swoim pokoju. Wykorzystałam do tego wszystkie koce i narzuty, jakie były w domu. Do namiotu przydałoby się jakieś dobre jedzonko. Postanowiłam zrobić naleśniki z nadzieniem czekoladowym (mniam!) Co prawda naleśniki wyszły pyszne, ale kuchnia wygląda jakby przeszło przez nią tornado... Muszę szybko posprzątać, zanim rodzice wrócą z pracy.
Środa
Po lekcjach wyszłam na podwórko i wpadłam na pomysł, aby założyć swój ,,mini’’ ogródek. Zadzwoniłam do mamy, żeby po drodze z pracy kupiła mi jakieś sadzonki kwiatów. Ziemię pomógł mi skopać tato... i mój pies Fifek, który za wszelką cenę chciał mieć swój wkład w moim małym przedsięwzięciu. Jak na pierwszy raz, efekt jest zadowalający.

Czwartek
Słoneczko przyjemne świeci. Po lekcjach wybrałam się z mamą po okulary. Okulista stwierdził, że moje oczy potrzebują małego wsparcia w czasie nauki zdalnej... Wybór był trudny, ale postawiłam na okrągłe oprawki. A sama przejażdżka do Kielc? W czasie kwarantanny ,,smakowała’’ jak wycieczka do Disneylandu!

Piątek
Zasłużony ,,piąteczek’’! Dziś zamierzam porobić coś fajnego. Najpierw narysowałam kompozycję kwiatową na ,,Dzień Mamy’’ (moim zdaniem wyszła cudownie), później składałam origami. Po obiedzie wyszłam na huśtawkę, żeby poczytać książkę. Nie wiem jak to się stało, że przysnęłam. Miałam taki piękny sen: szkoła, przerwa międzylekcyjna, gwar i roześmiane buzie moich koleżanek... Jak ja za tym tęsknię...
Mam nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy... A póki co wybieram się na spotkanie z moją babcią - oczywiście wirtualne. Szkoda tylko, że jej popisowej szarlotki nie da się skosztować ,,online’’...
ROZDZIAŁ XVI
Michał
Przezorny zawsze ubezpieczony
Poniedziałek
Standard. Lekcje zdalne szybko minęły. Godny odnotowania jest spacer z moim psem Aresem. Dziś wspólnie wybraliśmy się do lasu. Pogoda dopisywała, więc i wracać się nie chciało. Oczywiście, po drodze podziwiałem wiosenną przyrodę. Myślę, że Aresowi też się podobała. Po powrocie - rodzinne klimaty. Do jutra.

Wtorek
Lekcje, lekcje i po lekcjach. Pogoda nie rozpieszczała, więc wydawało mi się, że dzień spędzę w zaciszu domowym. Plany zmieniły się po powrocie mojego taty. A w zasadzie to mój tata zmienił moje plany. Okazało się, że musimy jechać na pole. Fajnie, bo ostatnio nauczył mnie jeździć traktorem. Tym razem też spędziłem trochę czasu za "kółkiem". Była też nagroda za pomoc. Pyszne lody.


Środa
Znów zdalna nauka. Poszło sprawnie. Prac domowych niewiele, więc i sporo czasu wolnego. Dziś zdecydowałem się na jazdę na rowerze. Lubię to. Nawet nie wiem, ile razy okrążyłem dom.

Czwartek
Trwała lekcja geografii, gdy moja siostra poinformowała mnie, że jedziemy dziś do fryzjera. Miałem obawy, czy to dobry pomysł podczas kwarantanny. Siostra przekonała mnie, że nie ma powodu do obaw, a na wolne miejsce trochę teraz się czeka. Włosy mi już przeszkadzały, więc trzeba było. Na miejscu dezynfekcja i bezpieczne warunki. Warto było. Fryzura fajna. Czuję się od razu lepiej.

Piątek
Ważny dzień! Dziś dowiedziałem się, że moja ukochana mama pójdzie na kilka dni do szpitala. Znalazła się ktoś, kto chce oddać jej nerkę. Jak się przyjmie, znów będziemy żyć jak dawniej. Musi się udać. Cudowna wiadomość.

Sobota
Początek dnia spokojny. Potem przyjechał mój kuzyn. Zdziwiłem się. Kuzyn? Podczas kwarantanny? W moim domu? Zachowaliśmy jednak bezpieczną odległość i udało się w ten sposób pokopać piłkę i zagrać w planszówki. Było fajnie. Gdy pojechał, wciąż towarzyszyło mi uczucie zdziwienia, że w ogóle mnie odwiedził. Dziwne uczucie.
Niedziela
Dziś bez fajerwerków. Podlałem kwiaty, niech mają coś z życia. A potem zadbałem o siebie. Relaks, relaks, relaks...


- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
-
BUY THIS BOOK
(from $23.19+) -
BUY THIS BOOK
(from $23.19+) - DOWNLOAD
- LIKE
- COMMENT ()
- SHARE
- Report
-
BUY
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!