Jasna strona kwarantanny
VII B
Pamiętnik z czasów zarazy

VII B
ROZDZIAŁ I
Ola
Mój drogi pamiętniczku
Poniedziałek
Wstałam o godzinie 7.30, bo miałam o 8.15 lekcje, moją pierwszą lekcją był język polski. Po skończeniu wszystkich lekcji wyszłam na dwór z psem, była bardzo ładna pogoda. Po powrocie odrobiłam lekcje i zjadłam obiad. Potem wyszłam na dwór, a po powrocie oglądałam telewizję. Podczas oglądania myślałam o moich kolegach i koleżankach, o przyjaciółce i rodzinie, z którą chciałabym się spotkać, tęsknię za nimi. Wieczorem opisałam mój dzień w pamiętniku i poszłam spać.



Wtorek
Wstałam o 7.30, ponieważ miałam lekcje. Po zajęciach odrobiłam lekcje i poszłam na dwór, było trochę zimno , więc długo na podwórku nie byłam. Po powrocie wrzuciłam coś na ząb i poszłam oglądać telewizję. Potem jeszcze odwiedziłam podwórko. Gdy wróciłam, to wysłałam nauczycielom prace domowe i zaczęłam opisywać w pamiętniku mój kolejny dzień.


Środa
O godzinie 7.30 obudził mnie budzik, więc musiałam wstać. Od 8.15 do 11.45 miałam lekcje. Po „ szkole” odrobiłam lekcje , pouczyłam się trochę i poszłam coś zjeść. Potem wyszłam na spacer z psem. Była ładna pogoda , więc byłam długo na dworze. Następnie oglądałam telewizję i bawiłam się z psem. Wieczorem opisałam kolejny dzień w pamiętniku i pograłam w gry.



Czwartek
Wstałam o godzinie 7.30. Potem miałam lekcje. Po zajęciach wyszłam z psem na spacer. Wróciłam do domu i zrobiłam sobie coś do jedzenia. Gdy jadłam, to włączyłam sobie telewizję i oglądałam kolejne wiadomości o koronawirusie. Potem odrobiłam lekcje,a następnie zjadłam obiad. Wyszłam jeszcze raz na spacer z psem. Potem mi się nudziło, więc poszłam oglądać tv. Potem oczywiście pamiętnik.


Piątek
Wstałam o 7.30 , bo o 8.15 miałam lekcje. Po lekcjach wyszłam na spacer z psem. Po powrocie z dworu zrobiłam sobie jedzenie i oglądałam telewizję. Następnie poszłam odrobić lekcje i się trochę pouczyłam. Po skończeniu odrabiania lekcji pograłam sobie w gry i oglądałam YouTube. Potem zjadłam obiad. Wyszłam jeszcze trochę na dwór, a po powrocie oglądałam telewizję. Wieczorem uzupełniłam pamiętnik i poszłam spać.



ROZDZIAŁ II
Julia
Rozmowy kontrolowane
Poniedziałek
Dzień 56. odkąd rozpoczęła się kwarantanna przez koronawirusa. Wiele ludzi goli się na łyso z nerwów, inni obcinają grzywkę, niektórzy rozwijają swoje pasje, a nawet ćwiczą. Ja niestety, a może „ stety" nie robię nic takiego, jeszcze łysa nie jestem :) Muszę się też pochwalić, że podczas kwarantanny odkryłam nowy smak: naleśniki z paprykarzem. Można pomyśleć, że to coś ohydnego, ale kiedy się spróbuję, to ma się wrażenie, że połknęło się „niebo". Przynajmniej ja tak miałam.


Dziś jest poniedziałek. W poniedziałek mam 4 lekcje przez internet: polski, niemiecki, matematykę oraz chemię. Wszystkie te przedmioty są w porządku, oprócz matematyki, te wszystkie cyferki przerażają mnie i śnią mi się w moich koszmarach. Kiedy już skończyłam lekcje, poszłam pomóc mamie przy obiedzie. Czas bardzo szybko upłynął i musiałam iść na dodatkowy angielski, który również był przez internet. Po zakończeniu tej lekcji wyszłam na chwilę na dwór, ale tam nic ciekawego i się nie działo, więc wróciłam do domu. Tu tak mi się nudziło, że postanowiłam posprzątać w pokoju (chociaż i tak miałam porządek). Kiedy skończyłam, była już późna pora ,więc umyłam się, ubrał jakąś piżamę i poszłam spać.


Wtorek
Dzień 57. kwarantanny. Powoli zaczynam wariować. Zaczynam już rozmawiać z martwymi przedmiotami. Po tym jak zakończyłam dzisiejsze nauczanie, siedziałam przez pół godziny, patrząc się w ścianę i myśląc o tylu rzeczach, że nawet nie pamiętam, o czym myślałam. Następnie zaczęłam prowadzić ujmującą rozmowę ze ścianą, łóżkiem, miśkami mojej siostry, dywanem, a nawet butami. Na początku pomyślałam, że coś ze mną jest nie tak, ale gdyby było ze mną coś nie tak, to te rzeczy zaczęłyby do mnie się odzywać. Ale ściana, łóżko, buty, dywan, a nawet miśki mojej siostry do mnie nie przemówiły, więc uznałam, że jestem zwyczajną, normalną osobą. Ucieszyło mnie to i poszłam coś zjeść. Później standardowo wyszłam na dwór, a gdy wróciłam trzeba było już iść spać.


Środa
Dzień 58. kwarantanny. Standardowo jak zawsze po obudzeniu miałam lekcje. Kiedy te dobiegły końca, miałam zajęcia z języka angielskiego. Ogółem dziś bardzo mi się nudziło, więc wieczorem postanowiłam obejrzeć jakiś film. Miałam ochotę na coś strasznego, ale po dłuższym namyśle stwierdziłam, że to zły pomysł. Wybrałam losowo jakiś film, o dziwnym tytule „Ona to on ''. Opowiadał o dziewczynie, która przebrała się ze swojego brata, by móc grać w piłkę nożną z chłopakami. Ogólnie film bardzo przypadł mi do gustu. Gdy się skończył, musiałam się już położyć spać, by wstać następnego dnia wstać o wczesnej porze.


Czwartek
Dzień 59. kwarantanny. Ten dzień rozpoczął się tak samo jak wszystkie. Zjadłam śniadanie, poszłam na lekcje, skończyłam naukę, zjadłam obiad, odrobiłam lekcje, ale później wpadłam na dziwny pomysł. Postanowłam na podwórku obrysować się kredą na kostce. Po tym szalonym zabiegu byłam cała brudna. Później nic takiego się nie działo. Tradycyjnie kolacja, film i pogaduchy z siostrą.


Piątek
Dzień 60. kwarantanny. Dzisiaj po lekcjach bardzo się nudziłam. Długo zastanawiałam się, co by tu porobić. Wymyśliłam, że sobie pośpiewam. Włączyłam sobie muzykę i zaczęłam śpiewać z Michaelem Jacksonem. Po chwili przypomniałam sobie, że jutro jest już weekend i mam dużo wolnego czasu. Ucieszyłam się, ale moja euforia nie trała długo. Wiedziałam, że przez pandemię nie mogę spotykać się ze znajomymi, tylko będę najprawdopodobniej leżała na kanapie i oglądała Netflixa.


ROZDZIAŁ III
Hubert
Mała rzecz, a cieszy
Poniedziałek
Był to chyba najnudniejszy dzień, jak zwykle do lekcji, potem czekać na wieczór z momentami na rowerze. Czas się dłużył i dłużył. Wyszło tak, że w końcu zaspałem, ale przypomniało mi się, że już nie muszę wstawać, ponieważ mam wizytę u fizjoterapeuty. Chociaż trzeba przyznać, że mimo wszystko był to wyjątkowy dzień, przecież tak po prostu 5 za aktywność z CHEMII dostać się nie da.


Wtorek
O godzinie 8:30 wyjechaliśmy, o dziwo sporo ludzi nie przestrzega zakazów. Tak czy inaczej, ciężko było tam znależć chociaż wejście i rejestrację, ale jakoś się udało. Potem to formalność, dziesiątki takich samych korytarzy. Trochę nam to zajęło. Najważniejsze, że wszystko OK.

Środa
Kolejny monotonny dzień, to samo co zawsze – siadanie do lekcji, czekanie na tatę, chyba akurat w środę wrócił później niż zawsze, bo o 18:00. Także nietypowo, jednak cała reszta dnia to czekanie na następny dzień, bez niczego wyjątkowego. Co za nudy.



Czwartek
Tu już ciekawsze rzeczy się działy. Wreszcie na rower normalnie siadłem. Trochę się podszkoliłem z podstaw stuntu. Dużo to nie jest, ale byłem w stanie przeskoczyć półmetrowy, pozwijany wąż ogrodowy. Mój pies też, miał nietypowy dzień, bowiem, moja mama z bratem wyczyścili mu budę. Niech ma przyjemność w czasie kwarantanny.


Piątek
Dosyć normalny dzień, nawet z matematyki piątka wpadła. Troszkę fizyka była uciążliwa, niby proste rzeczy, a jednak trzeba pomyśleć. Cała reszta dnia pozostała na szkoleniu się na rowerze, niby nic wyjątkowego a dosyć ciekawe i przydatne.


Sobota
Dzień wolny, to co mogę robić – otóż tym razem bez komputera, cały dzień na rowerze, podobnie niedziela, jednak dzisiaj, już udało mi się przełamać i przeskoczyć coś większego. Metrowe przeszkody, a nawet większe. Jeszcze na wieczór opanowałem tę technikę na tyle dobrze, że odważyłem się na próbę wskoczenia na murek wysoki około 40 centymetrów. Znów niby nic, a dał popalić, za 20 razem nawet się nie udało. No coż, kwarantanna się nie kończy. Jeszcze popróbujemy.


ROZDZIAŁ IV
Jakub
Gwóźdź programu w oponie
Czwartek
Po zamknięciu szkół byłem bardzo ucieszony, myślałem jak mógłbym spędzić ten czas, aż dowiedziałem się o lekcjach online. Kiedy się o nich dowiedziałem, mój zapał spadł, ale i tak planowałem, jak spędzić ten czas, lecz nie udało mi się nic zrobić, ponieważ nikt nie mógł wychodzić z domu z powodu zaostrzenia restrykcji.

Miałem bardzo duże problemy z lekcjami, lecz w końcu dałem sobie rade z zalogowaniem się na office365. Głównie chodziłem spać o godzinach 1,2 i 3 w nocy, a wstawałem o 8:10 lub 7:55, ale i tak czasem udawało mi się zaspać. Czas głównie spędzałem, grając w gry i oglądając filmy w serwisie YouTube, czasem nawet pomagałem tacie. Ogólnie leniłem się jak nigdy dotąd, lecz i trzeba było się z czegoś nauczyć, bardzo niechętnie podchodziłem do lekcji i odrabiania prac domowych.

Wtorek
Ogólnie zapowiadał się dzień jak wszystkie inne. Wstałem zacząłem oglądać telewizję, aż Tata mnie zawołał. Przyszedłem i razem z moją mamą i bratankiem zaśpiewali mi sto lat, złożyli mi życzenia z okazji 14 urodzin. Tortu nie było z powodu pandemii, ale nie był on potrzebny. Tata polał cztery lampki piccolo.




W urodziny nic szczególnego nie zrobiłem, tylko spotkałem się z moim kolegą Sebastianem, chwilę pojeździliśmy na rowerach i przyjechałem z nim do jego domu. Następnie wróciłem o godzinie 17 do siebie, ponieważ miałem dużo lekcji do odrabiania. Chcę jeszcze powiedzieć, iż to było moje pierwsze spotkanie podczas kwarantanny.



Ogólnie przez prawie cały okres kwarantanny z nikim się nie spotykałem, gdy tylko obostrzenia zostały zniesione od razy zacząłem jeździć na rowerze, a tak to przede wszystkim rozmawiałem tylko przez Messenger’a. Pierwszym miejscem, w które pojechałem, był Suków, następnym - Borków.


Środa
Po około dwóch miesiącach spotkałem się z Damianem i Filipem. Filip miał problemy z dętką, jego pompka do roweru nie działała, nie mogliśmy tego naprawić. Męczyliśmy się z tym przez około 15 minut, potem postanowiliśmy pojechać do Janusza, aby pomógł nam. W tym czasie przyjechał do nas Damian. Po drodze do Janusza wstąpiłem do sklepu, aby kupić sobie dwa energetyki. Oczywiście, Janusz pomógł nam, niestety nie mógł z nami jechać, był zajęty pomaganiem tacie. Około godziny 17 przyjechałem do domu.

Piątek
W piątek zaplanowaliśmy wyjazd na rowerach, jednakże większość osób nie mogła wyjść z domu z różnych powodów, próbowałem namówić jak najwięcej osób, lecz tylko 4 osoby mogły dołączyć. W sobotę zbierałem się, aby pojechać w ustalone miejsce spotkania, jechałem wtedy z jednym z kolegą. Miałem bardzo duże „szczęście”, ponieważ, gwóźdź przebił moją oponę. Spóźniliśmy się trochę, ponieważ musiałem zmienić rower. Przejechaliśmy wiele kilometrów. Lecz wszystko, co dobre, musiało się skończyć, nasza czwórka wróciła do domu.

ROZDZIAŁ V
Natalia
Cztery łapy i dwa kółka w walce z nudą
Poniedziałek
Pobudka o 7.15, ponieważ miałam lekcje O 8.15 i musiałam się wyszykować. Po zakończeniu zajęć poszłam malować z babcią huśtawkę, a potem musiałam wracać, bo czekał na mnie jeszcze język niemiecki. Dla relaksu zabrałam po południu mojego psa - Dżekiego na spacer. Potem rutyna - telewizja i rozmowa z przyjaciółką.



Wtorek
Dzień zaczął się jak zawsze - przymusowa pobudka i lekcje on-line, potem odrabianie zadań domowych. Brzydka pogoda zmusiła mnie do spędzenia dnia w domu. Trochę mi było przykro, że nie mogę wyjść na dwór, ale cóż - siła wyższa. W domu ratunku szukałam w programie telewizyjnym.



Środa
Dzisiaj luzik. Lekcje przeszły bez historii. Pogoda przestała kaprysić, więc zdecydowałam się na jazdę na rowerze. Potem obiad i zwierzenia z przyjaciółką. a wieczorem niezawodny kompan spacerów - pies. I tak minął mi kolejny dzień kwarantanny.

Czwartek
Lekcje jak lekcje. Przeszły bez echa. Oczywiście, zrobiłam, co miałam zrobić, ale już w trakcie pracy myślałam o wyjściu na dwór. I znów rower. O 17. poszłam z babcią na pole podlać warzywa i owoce. Kto by pomyślał, że nawet to będzie dla mnie taką frajdą.

Piątek
Weekend za pasem. To sprawiło, że od rana miałam dobry humor. Lekcje przyjemne. Potem standardowe prace domowe i sprzątanie pokoju dla relaksu. Nawet nie wiem, kiedy ten bałagan się zrobił. Spotkanie z przyjaciółką? Marzenie. Został mi wieczór filmowy z domownikami. Też fajnie.



Sobota
Zapowiadał się pracowity dzień. Pogoda jak w bajce. Mama zarządziła wielkie sprzątanie domu, a potem niemniejsze zakupy. Dżeki wyciągnął mnie później na spacer. Pies jest niezastąpiony w czasach kwarantanny. Z nudów umyłam jeszcze swój rower, żeby czyściutkim udać się na wieczorną przejażdżkę. W tym czasie wystygło ciasto, które przygotowałam wcześniej razem z mamą. Było pyszne.
ROZDZIAŁ VI
Damian
Podróże przez burze, w czasie i przestrzeni
Poniedziałek
Wstałem jak zwykle w połowie pierwszej lekcji, więc muszę biec do komputera, czekam, aż się włączy, wpisuję hasło, czekam, aż się połączy z internetem. Włączam Operę, Teams, kilkudziesięcioznakowe hasło, internet się wyłącza, trzeba resetować ruter i logowanie od nowa. Tak mija lekcja niemieckiego i cyk - nieobecność. Na przerwach zwiedzam najdalsze zakątki Europy, od dalekiej Norwegii po słoneczną Turcję, rozwożąc arszenik i owoce... w eurotrucku. Żeby nie tracić czasu wolnego, to prace domowe odrabiam godzinę przed lekcją.

Wtorek
Dzień wyjątkowy, dzisiaj przyjdzie od dawna (czyli wczoraj) wyczekiwana paczka z grą na PS4, pojechałem do sklepu kupić coś do picia. Gdy wróciłem do domu i sprawdziłem stronę do śledzenia przesyłek, zobaczyłem nieudane doręczenie. Nawet dobrze się złożyło, bo zrozumiałem, że mam już w co grać i nie potrzebuję następnej gry. Więc następnego dnia też nie odebrałem przesyłki. Na szczęście, nie było to allegro, tylko duży sklep, więc można nie odbierać, ile razy się chce i oni z tym nic nie zrobią.

Środa
Wstałem zaskakująco wcześnie, półtorej godziny przed lekcjami. Więc miałem dużo czasu na zjedzenie ulubionego śniadania: COCA COLA, CINI-MINIS i NUTELLA. Po wielu tygodniach siedzenia w domu widzę też pozytywy. Poznałem nowe programy, takie jak: zoom (którego nienawidzę)albo teams. Dowiedziałem się, że mój telefon ma mikrofon i kamerę, ale w wyniku niefortunnych zdarzeń zawsze psuje mi się przed odpowiedziami ustnymi.


Czwartek
Kilka miesięcy temu w ogóle nie chciałem chodzić do szkoły, a teraz od kilku miesięcy siedzę w domu i chcę już wrócić do szkoły. Siedzenie w domu jest fajne, śpisz do późna, masz krótsze lekcje (ale więcej prac domowych)przez co więcej mam czasu wolnego, ale jest strasznie nudno. Dla zabicia nudy lubię sobie poczytać swoją ulubioną książkę.

Piątek
Uff, minął już kolejny tydzień „nauki” w domu. Tuż po lekcjach zacząłem swoją długą podróż po całym świecie. Wyleciałem z międzynarodowego lotniska Kielce-Masłów i poleciałem w pierwszej kolejności do Albuquerque w Nowym Meksyku, żeby zwiedzać Góry Skaliste. Potem wybrałem dużo niebezpieczniejsze miejsce, ponieważ wybrałem się do Nowego Yorku.

Z Nowego Yorku poleciałem na Syberię, gdzie chciałem zobaczyć zaśnieżoną Tajgę. Podczas bardzo długiego lotu nastąpiło zwarcie i wybiło korki w całym domu.Tak właśnie zakończyła się moja podróż na Google street view.

Sobota
Sobota zawsze mija mi najszybciej, a inne dni dłużą się w nieskończoność. Jak jeszcze chodziłem normalnie do szkoły, to od poniedziałku do piątku wstawałem zaspany o 7:40, a w soboty wstawałem o 6:30. Teraz jest podobnie, gdy mam wstać na lekcje to wstaję o 8:40, a jak jest sobota i tak wstaję pomiędzy 6 a 7. W sobotę lubię robić trzy rzeczy:grać w "Wiedźmina", oglądać "Wiedźmina" i czytać "Wiedźmina".


Niedziela
Niedziela to najlepszy dzień tygodnia, cały dzień mam Wolny i mogę „pomaGrać” cały dzień w domu. Ta niedziela jednak była wyjątkowa. Zamiast podróży w eurotrucku lub google street view wybraliśmy się na połów wielorybów na Atlantyku. Wynajęliśmy duży kuter rybacki i wyruszyliśmy kilkadziesiąt kilometrów od brzegu. Niestety, zastała nas ogromna burza, którą musieliśmy przeczekać. Udało nam się jednak złowić kilka dużych okazów, między innymi: Cyprinus carpio, Tinca tinca i Balaenoptera musculus. To były naprawdę udane połowy.

ROZDZIAŁ VII
Filip
Huragan w kuchni
Poniedziałek
Obudziłem się o 8, lekko zdołowany całą tą pandemią, lecz po lekcjach postanowiłem coś ugotować. Po kilkudziesięciu minutach wyszły mi gotowe naleśniki, lecz kuchnia wyglądała jak po jakimś huraganie.


Wtorek
Po lekcjach poszedłem pobiegać, wziąłem pałkę i gaz pieprzowy. Gdy zacząłem wracać, zaczął gonić mnie pies. Na szczęście żadnemu z nas nic się nie stało.

Środa
Jak zwykle wstałem o ósmej, potem lekcje. W południe dostałem propozycję poduczenia się jeżdżenia autem. Oczywiście takową propozycje przyjąłem i resztę dnia spędziłem na zewnątrz, w aucie.


Czwartek
Budzik - 8 rano, tak też wstaję. Po skończonych lekcjach dociera do mnie wiadomość od znajomego: "Nie chcesz dzisiaj pojeździć?'". Zdziwiłem się, lecz odpisałem: "Tak". Zjadłem obiad i około godziny 14 dwóch znajomych podjechało pod dom, od razu zbiegłem i wskoczyłem na rower, lecz niestety opona nie miała powietrza.


Po około 15 minutach szukania pompki i pompowania, poddałem się. Pompka była zepsuta. W eskorcie dwóch znajomych doprowadziłem rower do trzeciego, który pomógł mi uporać się z problemem i użyczył pompki. Po chwili opona była jak nowa. Lecz po około 30 minutach jazdy, zauważyłem znaczny spadek powietrza. Opowiedziałem o wszystkim znajomym, pożegnałem się i wróciłem do domu.

Piątek
Dzień lekkiego podłamania. Godzina 8 rano, wstaję. Druga lekcja, język angielski. Pani od angielskiego powiedziała nam, że możemy wrócić do szkoły. Moje uczucia były naprawdę mieszane. Po co na tak krótki okres? Bez sensu! Bałem się wrócić do szkoły, wydawało mi się, że mało pamiętam z lekcji on-line.

ROZDZIAŁ VIII
Kamila
Ważne są dni, których jeszcze nie znamy
Poniedziałek
Dzień pierwszy pisania pamiętnika jest w sumie OK, chociaż jest nadal ta zaraza.... Przez pół dnia siedziałam na lekcjach, było ciekawie, bo moja klasa jest jedyna w swoim rodzaju. Gdy wyszłam na dwór, leżałam na huśtawce i rozmyślałam- jak się skończy ta pandemia, to mam tyle planów. Najbardziej tęsknię za moją kochaną klasą, bez względu na wszytko, nie zamieniłabym jej na żadną inną.


Po chwili spędzonej na rozmyślaniu pomogłam mamie sprzątać i poszłam przejść się z koleżanką, która mieszka tuż za zakrętem. Poszłyśmy w nasze miejsce. Maseczki obowiązkowo. Gdy wróciłam, była już prawie 19. Znów w mojej głowie - klasa. Wspominałam jak byliśmy razem na różnych wycieczkach z naszym wychowawcą, który się wstawia za nami w różnych sytuacjach (jest super nauczycielem). Myślałam tak, myślałam. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam.

Wtorek
Dzień jak co dzień - pobudka, mycie, lekcje .... Start o 8:15. Na początek biologia. Czułam się naprawdę dobrze. Jest tak wcześnie, że myślę tylko o tym, żeby się jeszcze położyć. Marzenie. Skończyłam właśnie lekcje i idę na drogę. Tęsknię za wolnością... Po powrocie siadam do lekcji. Zaczynam matmusią. Potem pełen relaks - konwersacje ze znajomymi, muzyczka, tęsknoty mi minęły, przynajmniej na razie. Zasypiam przy lapku. Nie ma się co męczyć. Idę spać. Do jutra.

Środa
Początek jak wczoraj. Znów te lekcje. I znów tęsknię za klasą. Czuję się nawet znośnie. Humor zepsuł mi ból brzucha, więc dzień spędziłam w łóżku. Bywa...


Czwartek
8:28! Zaspałam troszkę na lekcje, ale czuję się co najmniej dobrze. Jestem spóźniona na religię. Poszło dobrze. Jest luzik arbuzik. Od rana myślałam o przejechaniu się do Borkowa. Z kimkolwiek. Znalazłam chętną. Maseczki i jedziemy. Na miejscu podziwiamy kaczuchy i robimy sobie zdjęcia. Fajnie. Powrót. Kolacja i regeneracja sił. Podobał mi się ten dzień.

Piątek
6.24!!! Wstałam tak wcześnie, bo nie mogłam spać przez te koszmarki. Śniła mi się szkoła, bo tak za nią tęsknię. To chyba efekt uboczny moich rozmyślań. Z domciu się dzisiaj nigdzie nie ruszałam, bo nie miałam ochoty. Znów rozmyślałam. O czym tym razem? Temat: Kim chciałabym być w przyszłości.

Sobota
Spałam do oporu. Gdy doprowadziłam się do porządku, to samo zaczęłam robić z domem. Porządki z mamą. Samopoczucie rewelacyjne. Dla relaksu - przejażdżka na rowerze i seans filmowy. A na deser długi sen.

Niedziela
Dzień zapowiadał się przyjemnie. Z mama zrobiłam nawet tort. Efekt super. Po obiedzie przejażdżka z rodzinką na rowerach. Było bardzo fajnie. Przy okazji postoju cykałam zdjęcia. Bo jak nie ja, to kto? Wróciłam jako pierwsza. Pozostali wlekli się jak ślimaki. Co za ludzie. Zanim wrócili, zdążyłam już zacząć przygotowania do grillowania. Dzień naprawdę udany. A pisanie pamiętnika to super sprawa.

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
-
BUY THIS BOOK
(from $16.39+) -
BUY THIS BOOK
(from $16.39+) - DOWNLOAD
- LIKE
- COMMENT ()
- SHARE
- Report
-
BUY
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!