1. Imię i nazwisko nauczyciela/ placówka/ klasa-grupa
2 Agnieszka HABER/SZKOŁA PODSTAWOWA NR 2 W SIECHNICACH/ KLASA 3C
3 IZABELA DZIEDZIC/SZKOŁA PODSTAWOWA NR 2 W SIECHNICACH /KLASA 3D
4 ARLETA KAMIŃSKA/ PRZEDSZKOLE PUBLICZNE W SIECHNICACH/ JEŻYKI
5 Joanna Antonow/ Przedszkole Publiczne w siechnicach / Malinki
6 Anna kanior/ Szkoła podstawowa nr 1 w Siechnicach/ klasa 3c
7 Elżbieta Pisching/ Szkoła podstawowa nr 1 w Siechnicach/ klasa 1a
8 Karolina Bagińska/ Szkoła podstawowa im. św. jadwigi śląskiej w żernikach wrocławskich
9 Anna Moczulska/Szkoła Podstawowa nr 1 w Siechnicach/Klasa 3a
10 Joanna Sadowska i joanna Madziarska/ przedszkole publiczne w żernikach wrocławskicg

11. Małgorzata Walczak/ Przedszkole Publiczne Układanka / grupa Misie
12. Kinga Wieliczko-Borkowska/ Przedszkole Publiczne Układanka/ Grupa Wilczki
13. Klasa 2d : Publiczna Szkoła Podstawowa w Świętej Katarzynie
14. Klasa 2a : Publiczna Szkoła Podstawowa w Świętej Katarzynie
15. Klasa 2E Anna Kuriata Szkoła Podstawowa im. św. Jadwigi Śląskiej w Żernikach Wr.
16. Klasa 3c Anna Serafinowicz Szkoła Podstawowa im. św. Jadwigi Śląskiej w Żernikach Wrocławskich
17. Klasa 3A Katarzyna Giezek Szkoła Podstawowa im. św. Jadwigi Śląskiej w Żernikach Wrocławskich
18. Klasa 3e Katarzyna Góralczyk Szkoła Podstawowa im. św. Jadwigi Śląskiej w Żernikach Wrocławskich
19. Klasa 5a MAria Demkiewicz Szkoła Podstawowa im. św. Jadwigi Śląskiej w Żernikach Wrocławskich
Dawno, dawno temu w małej wiosce koło lasu mieszkała Tosia i Antek. Byli najlepszymi przyjaciółmi i bardzo lubili przygody. Tosia miała super dobrą pamięć, a Antek zawsze wyczuwał, gdzie jest coś tajemniczego.

Pewnego dnia w szkole poszli do biblioteki. Tosia sięgnęła po starą książkę i...

... znalazła w niej mapę. Była bardzo stara i trochę porwana, ale widać było na niej wielkie drzewo i klucz.

– To jakaś zagadka! – powiedział Antek.


Tosia długo patrzyła na mapę i nagle zauważyła malutką gwiazdkę przy dębie. To musiało coś znaczyć.
Po szkole pobiegła do lasu. Zaczęła kopać pod dębem. Po chwili poczuła coś twardego.
To był klucz! Był zimny i trochę błyszczał.

- „To znaczy, że mapa miała rację” – powiedział Antek, który właśnie do niej przybiegł. Tosia spojrzała na niego i przełknęła ślinę. Jeśli to, co mówiła legenda, było prawdą, to zaraz odkryją coś, czego nikt nie widział od setek lat.


Otworzyli mapę i przyjrzeli się jej jeszcze raz. Klucz pasował do małego rysunku skrzyni ukrytej gdzieś głęboko w lesie.


- Musimy znaleźć tę skrzynię ! - powiedziała Tosia, zaciskając klucz w dłoni.
Antek rozejrzał się dookoła. Jego bystre oko od razu wychwyciło, że coś tu jest nie tak. Wtedy zauważył coś między korzeniami dębu - mały kamień z wyrytym symbolem gwiazdki, takiej samej jak na mapie.






- Patrz! To chyba wskazówka! - zawołał.
Ruszyli przed siebie, uważnie sprawdzając każdy krzak i każde drzewo. Nagle usłyszeli szelest. Ktoś ich obserwował.
- Kto tam?! - zapytała Tosia drżącym głosem.




Zza krzaków wyszła ich koleżanka z klasy, Zosia. Była mistrzynią w rozwiązywaniu zagadek i zawsze miała przy sobie notes do zapisywania ważnych wskazówek.
- Wiedziałam, że coś knujecie!- powiedziała z uśmiechem. - Bez Was bym się nie domyśliła, ale widziałam, jak Tosia zabiera mapę. - Pomogę Wam!


Tosia i Antek spojrzeli po sobie. Trzecia para oczu i bystry umysł Zosi mogły im się przydać.
- Dobra, ale nikomu ani słowa! - powiedział Antek. I ruszyli dalej w głąb lasu, nie wiedząc, jakie tajemnice czekają na nich za kolejnym drzewem...




Chcąc chwilkę odpocząć zatrzymali się przy strumyku, przy którym sarna piła wodę. Nagle usłyszeli jakiś głos. Antek oniemiał kiedy zorientował się skąd dobiega. To sarna do nich przemówiła:
- Hej! Nie bójcie się mnie! Co tu robicie? Czego szukacie?
- W lesie jest ukryta skrzynia, próbujemy ją odnaleźć - odpowiedział Antek.
- Aaach, już rozumiem. Musicie podążać w stronę Grzybowego Lasu! To tam odnajdziecie kolejną wskazówkę.
I ruszyli dalej. Nie spodziewali się jednak, że spotka ich coś takiego.

- Aaaaa - krzyczał w głos Antek. Wpadł w pułapkę, która ni stąd, ni zowąd pojawiła się na ich drodze.
- Spokojnie! Pomożemy Ci! - chórem mówiły Tosia i Zosia.
- Co teraz? - Tosia lekko przerażona wyszeptała do koleżanki.
- Mam pomysł! - odpowiedziała jej dziewczynka. - Chodź za mną.

Szybko uzbierały konary i patyki, z których zbudowały drabinę. Pomysł okazał się doskonały, ponieważ chłopca udało się wydostać z pułapki.

Po pewnym czasie ich oczom ukazało się miejsce do którego zmierzali - Grzybowy Las, niezwykły, pełen kolorów i różnej wielkości grzybów. Na początku nie wiedzieli dokładnie czego szukają. W pewnym momencie ich zainteresowanie wzbudził jeden - wyjątkowo duży, różowy grzyb. Leżał pod nim kamień z symbolem zielonego krzyżyka. Tuż obok niego leżał list.

Zosia wzięła go do ręki i odczytała dzieciom:
- Granatowy kolor mają, latem w lesie dojrzewają. Wielką moc mają...! - co to może oznaczać? - zwróciła się to Antka i Tosi.
- Wiem! - krzyknęła Tosia.
To są jagody.
Mają super moc . Moce ujawniają się po skosztowaniu owoców.

Antek zerwał kilka kulek jagodowych i je zjadł. Poczuł super moc!
Moc do rozwiązywania trudnych zagadek i rebusów.
Nagle poderwał się i ruszył jak petarda do rozwiązywania zadania.


Antek bystrym wzrokiem dojrzał w krzakach rudą kitę .
Co to? - spytała Tosia.
Dzieci podeszły bliżej i okazało się, że jest to kita rudego liska.
Następna wskazówka wisiała na krzaku obok kity liska.
Był to kamyk ze znakiem trójkąta.
Dzieci podążają z mapą w stronę tajemniczej chatki.
Mapa pokazuje im ten znak , więc dzieci idą w dobrą stronę.



Po drodze spotykają białą kotkę.
Co to oznacza?
Zastanawiają się.


- Witaj kotko! – powiedziały dzieci.
- Zosiu, patrz jaka ona jest piękna! – rzekła Tosia.
Kiedy Tosia obróciła się, chcąc spojrzeć na Zosię, stanęła przerażona i krzyknęła.
- Antku! Gdzie jest Zosia?!
Antek zaczął rozglądać się wokół siebie, szukając dziewczynki, ale nigdzie jej nie było. Nagle
przypomniał sobie, że Zosia wspominała o pewnej latarni, przy której kiedyś widziała dwie stare chatki.
Tosiu, musimy odnaleźć latarnię, może tam znajdziemy Zosię? – powiedział Antek
- Spróbujmy Antku- rozpaczliwie rzekła Tosia.
Antek i Tosia ruszyli w poszukiwaniu Zosi, nagle w oddali zobaczyli latarnię. Na jej widok bardzo się
ucieszyli. Kiedy biegli, ile sił w nogach, z daleka dostrzegli jakąś postać.
- Hurrrra!!!! To Zosia- krzyknęła z całej siły Tosia

Zosia na ich widok bardzo się ucieszyła, w ręku trzymała tajemniczą książkę.
- Zosiu, dlaczego oddaliłaś się od nas? Bardzo się martwiliśmy- rzekła ze smutkiem Tosia.
Dziewczynka zaczęła opowiadać dzieciom, jak biegła i nagle za drzewem ujrzała coś różowego, co
przykuło jej uwagę. Była tak bardzo ciekawa, że gdy zatrzymała się aby spojrzeć co to jest, po chwili
zorientowała się, że straciła ze wzroku Tosię i Antka.
Patrzcie, co znalazłam! To jakaś stara książka. – powiedziała Zosia.
Przeglądając ją, dzieci zauważyły różne, kolorowe trójkąty, zamieszczone na stronach książki, które
przypominały im wcześniej widzianą wskazówkę.
- Musimy odszukać chatkę- powiedział zniecierpliwiony Antek.
- To już niedaleko, to o niej wspominałam Ci Antku- rzekła Zosia.
Okazało się, że szukana przez dzieci chatka znajdowała się bardzo blisko miejsca, w którym odnaleźli
Zosię.
Gdy po chwili dotarli na miejsce, ich oczom, ukazał się niewielki domek z drewnianymi drzwiami. Dzieci
nieśmiałe zapukały do drzwi a po chwili drewniane wrota uchyliły się.
- Wejdźmy do środka – niepewnie rzekła Zosia,

Dzieci małymi kroczkami przekroczyły próg drzwi i nagle zobaczyły ogromne regały wypełnione
książkami. Antek nagle dostrzegł, że na półce jest jedno wolne miejsce.
- Zosiu, daj mi proszę książkę, którą znalazłeś w lesie- poprosił Antek.
Zosia zdecydowanym ruchem, przekazała koledze książkę, po czym chłopiec wsunął ją w brakujące
miejsce.

Nagle, ku im zdziwieniu, przed oczyma, ukazało się tajemne przejście, za którym znajdował się
wielki tunel.
- Jak tu ciemno !- powiedział Antek.
- Musimy iść i zobaczyć, co znajduje się w środku- zdecydowanym tonem odpowiedziała Zosia.
Antek, Zosia i Tosia ruszyli w głąb tunelu, droga była długa i ciemna, na ścianach widać było święcące
gwiazdki, podobne do tej, którą na obroży miała, spotkana w lesie kotka.
Gdy dotarli do końca tunelu,
zobaczyli most, dzięki któremu mogli pokonać znajdującą się pod nim wodę......


Tuż za mostem, niedaleko starej, rozpadającej się łódki wyciągniętej kiedyś
na brzeg, siedział poznany wcześniej biały kot z gwiazdką i miauczał.
To musi być znak! -zawołała Zosia i przyspieszyła kroku. Chodźmy obejrzeć łódź!

Łódka była bardzo stara. Z pewnością nikt jej już nie używał.


Nagle Antek aż podskoczył z radości:
-Zobaczcie! Tu jest jakiś drogowskaz!
Dzieci pochyliły się nad znaleziskiem. Do łódki przyczepiona była zardzewiała tabliczka z napisem, który ledwo było widać: „ Za 100 kroków skręć w lewo*”. Na końcu napisu, zamiast kropki, ktoś namalował złotą gwiazdkę. Tosia podskoczyła z emocji i zawołała:
- Idziemy!!!


Dzieci szły przed siebie i uważnie liczyły. Po stu krokach obróciły się
w lewo. Ich oczom ukazał się labirynt ze strzałką przyjaźnie zapraszającą
do dalszych poszukiwań. Na końcu strzałki był krzyżyk.


Tosia, Zosia i Antek weszli do labiryntu odważnie, wzmocnieni siłą przyjaźni, jagód i ciekawości.

Za piątym, długim zakrętem zobaczyli dużą, metalową planszę do gry, na której były błyszczące kółka i krzyżyki. Obok planszy leżał czarny flamaster. Na zardzewiałym wieszaku wisiał zakurzony napis: „Zagraj ze mną”. Antek przyjrzał się tablicy i powiedział:
- Czegoś tu brakuje...




Zosia pacnęła się ręką w czoło i zawołała:
-Wiem! Trzeba narysować pola do gry! I złapała czarny flamaster...
Gdy tylko narysowała wszystkie linie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystkie kółka i krzyżyki zjechały na dół tablicy pozostawiając jeden krzyżyk na górnym, lewym polu.
-Zobaczcie!- zawołała podekscytowana Tosia. - Tablica zaprasza nas do gry.
Dzieci grały i grały z tablicą, raz wygrywając, a raz przegrywając. To był wyrównany pojedynek. Nagle wszystkie linie zniknęły z tablicy, a krzyżyki znieruchomiały. Dzieci spojrzały na siebie porozumiewawczo i Antek powiedział wzdychając:
-Musimy iść dalej, już najwyższy czas...


Labirynt nie był długi, więc dzieci szybko odnalazły wyjście. Przed nimi wiła się bardzo wąska, kamienna ścieżka. Tosia rozejrzała się niepewnie. Co teraz?


Nagle bystre oczy Zosi dostrzegły na końcu labiryntu, z którego właśnie wyszli, przysypane piaskiem nieduże pudełko.
Chodźcie! Coś tu jest! - zawołała.
Antek w pośpiechu starł kurz z wieczka pudełka. Ich oczom ukazały się trzy symbole: gwiazdka, trójkąt i koło. W pobliżu głośno zamiauczał kot.


Tosia pociągnęła za mały haczyk, który trzymał pokrywkę i wieczko odskoczyło. Ujrzeli małe, metalowe tabliczki. Na każdej z nich był wykuty taki sam napis: ZAMEK.


- Przecież to zamek na końcu lasu, do którego nikt nie wchodził od ponad 50 lat. Na pewno nie uda nam się dojść do zamku przed zmrokiem, nigdzie dalej nie idę. - Antek posmutniał i zmęczony usiadł na kamiennej ścieżce.
- Co ty mówisz? Bez Ciebie nie damy rady! Mamy jeszcze jagody super mocy. Wspólnie osiągniemy nasz cel. - Tosia dodała wszystkim otuchy i ruszyli do zamku przez las.



Droga nie była łatwa, jednak w końcu ich oczom ukazał się ogromny, stary zamek. Podeszli do zakurzonej i oplecionej pajęczynami bramy.
Niestety okazało się, że jest
zamknięta.
- I co teraz zrobimy? - zapytała
Tosia.
- A może klucz, który znaleźliśmy na
początku, będzie pasował? - dodała
Zosia.
Antek wyjął z kieszeni klucz.
- Pasuje! - zawołał uradowany
chłopiec.

Gdy weszli do środka
ich oczom ukazał się długi
i ciemny korytarz.
Na szczęście znaleźli
pochodnię. Antek szedł
pierwszy, oświetlając
drogę. W korytarzu
znajdowało się wiele drzwi.
Dziewczynki sprawdzały
wszystkie po kolei, ale były
zamknięte. Na końcu
korytarza ujrzeli schody,
wspięli się na sam
szczyt zamkowej wieży.
Stamtąd rozpościerał się widok na niezwykły i tajemniczy ogród. Dzieci wiedziały, że muszą się do niego dostać. Nagle Tosia zawołała:
- Zobaczcie, tu jest lina!
- Zejdę pierwsza! - odważnie powiedziała Zosia.


Na środku tajemniczego ogrodu stał duży stół, ale nie był to zwykły stół. Miał wyrzeźbione wgłębienia o różnych kształtach.
- Ja gdzieś widziałam te kształty! - powiedziała Zosia.
Antek, który zjadł magiczne jagody i posiadał moc rozwiązywania zagadek od razu wiedział co to jest.
- Pamiętacie te kamienie, które po drodze widzieliśmy? W kształcie gwiazdki, trójkąta i krzyżyka? Popatrzcie, one pasują do stołu!

- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE(2)
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $17.99+) -
BUY THIS BOOK
(from $17.99+) - DOWNLOAD
- LIKE (2)
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE(2)
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!