Moją książkę dedykuję wszystkim dzieciom, aby przetrwały ciężkie czasy z jakimi przyszło nam się zmierzyć. Mam nadzieję, że na ich małych twarzyczkach po przeczytaniu mojego opowiadania zagości uśmiech i radość.

Pewnego dnia obudzialam się rano. Była piękna, zimowa pogoda. Za oknem padał drobniutki śnieżek. Wielkie, białe płatki, powoli z gracją

pokrywały ziemię zimową kołderką. Od czasu do czasu słychać było ostre uderzenie lodowatego wiatru. W tym dniu dopisywał mi humorek. Chciałam przeżyć fantastyczną przygodę.
Mama zaproponowała mi wspólną wyprawę do pobliskiej cukierni na pyszne lody. Ucieszyłam się z tej propozycji, ponieważ jestem strasznym łasuchem. Ten mroźny dzień zapowiadał się tajemniczo i fantastycznie. Pojechałyśmy do pobliskiej lodziarni i ...
Nagle okazało się, że mojej mamie zadzwonił telefon. Wyszła nagle, a ja mogłam wybrać dowolny smak lodów.
I... tu zaczęło się dziać coś dziwnego. Gdy pokazałam palcem pojemnik pełen lodowej błękitnej masy podpisany smerfowy, z lodów wyskoczył śmieszny niebieski ludek z długą białą brodą, jak u świetego Mikołaja i powiedział:
-Chcesz poznać nasze tajemnice?Odwiedź moją krainę!
Nagle trafiłam do kolorowej Wioski Smerfów. Cały czas padał biały, puszysty
śnieżek. Poznałam śliczną Smerfetkę, Osiłka, Ważniaka a także zlego Gargamela i jego kota Klakiera. Razem z nowymi przyjaciółmi zjeżdżalismy na sankach, z wielkiej ośnieżonej góry. Nie przeszkadzał nam wcale siarczysty mróz. Najbardziej polubiłam Smerfetkę i Pracusia.

Za chwilę znowu znalazłam się w cukierni. Z pojemnika ze smakiem bananowym wyskoczyła sympatyczna gadająca małpka.


-A nas też odwiedzisz?
Zapraszam . Jest tu ciepło i fajnie. Przenieś się do Afryki.
Skusiłam się. Poprosiłam o kulkę bananową i natychmiast
-
znalazłam sie na innym kontynencie:
-Zanim zjesz banana, pohuśtaj się na linach-powiedziała wesoła małpka, więc skorzystałam z super huśtawki. Po tym poznałam sie ze słoniem, który był wegetarianinem, bo jadł same rośliny. Szyja długonogiej żyrafy służyła za moją
zjeżdzalnię:
-A teraz skosztuj banana-zachęcała mała małpka. Zjadłam...był pyszny i wtedy zobaczyłam, że stoję znów w lodziarni. „Chcę jeszcze"-pomyslałam

i poprosilam pracownika cukierni, o kulkę kawową. Z pojemnika nie wyskoczył żaden ludzik, ani zwierzątko, ale gdy polizalam beżową masę, nagle znalazłam się na ogromnym, gorącym polu:
-To jest plantacja kawy, należy do moich rodziców-objaśniła

mi bardzo opalona dziewczynka w moim wieku. Miała na imię Carmen.
-Gdzie jestem?-zapytałam
-Witaj w Brazylii!
-odpowiedziała nowa koleżanka. Chciałam jeszcze o coś zapytać, ale okazało sie, że stoję w cukierni z pustym wafelkiem. Poprosiłam o kulke waniliową i tak trafilam do przepięknej i tajemniczej krainy.
- Full access to our public library
- Save favorite books
- Interact with authors

- < BEGINNING
- END >
-
DOWNLOAD
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
-
SAVE
-
BUY THIS BOOK
(from $2.99+) -
BUY THIS BOOK
(from $2.99+) - DOWNLOAD
- LIKE
- COMMENT ()
- SHARE
- SAVE
- Report
-
BUY
-
LIKE
-
COMMENT()
-
SHARE
- Excessive Violence
- Harassment
- Offensive Pictures
- Spelling & Grammar Errors
- Unfinished
- Other Problem

COMMENTS
Click 'X' to report any negative comments. Thanks!